Fot. Pixabay/[url=http://pixabay.com/pl/kobieta-znak-zapytania-osoby-687560/]Sophieja23[/url]/[url=http://bit.ly/CC0-PD]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay/[url=http://pixabay.com/pl/kobieta-znak-zapytania-osoby-687560/]Sophieja23[/url]/[url=http://bit.ly/CC0-PD]CC0 Public Domain[/url]

Im dłużej pracuję w świetlicy szkolnej, tym mniej rzeczy powinno mnie dziwić prawda? A jednak są pewne sytuacje, które ciągle mnie zaskakują. Czy kiedyś przestaną? Nie wiem...

REKLAMA
Przyzwyczaiłam się do dziewczynek przychodzących do szkoły w japonkach i w pomalowanych na śliczne, jaskrawe kolory paznokciach. Do tego, że rodzice nie zawsze pamiętają o zajęciach dodatkowych swoich pociech i szukają dziecka po całej szkole. Do tego, że niektórzy uczniowie chcą, żebym za nich odrabiała lekcje podczas tzw. u mnie w świetlicy "odrabianek"... Ale nie mogę przestać się dziwić, gdy:
1. Ośmiolatek nie potrafi zawiązać sobie butów
logo
Fot. Pixabay/domeckopol/CC0 Public Domain
Być może tak bardzo przyzwyczailiśmy się do butów na rzepy albo do wyręczania naszych dzieci, że wiązanie obuwia robi się niesamowicie problematyczne. Ok - pomagam wiązać szale, czy zapiąć kurtkę, w której zacina się zamek, ale jak mi uczeń klasy II podsuwa nogę i mówi: Niech mi pani zawiąże buty, to robię naprawdę mocno zdziwioną minę. Zawiązuję te sznurowadła, bo przed wyjściem na plac zabaw nie ma czasu na trening, ale wysyłam ucznia do domu z zadaniem ćwicz, ćwicz i jeszcze raz ćwicz.
2. Dzieci mi mówią, że nie znają "Jasia i Małgosi"
logo
Fot. Pixabay/Sharky/CC0 Public Domain
I "Czerwonego Kapturka", "Brzydkiego kaczątka", czy "Dziewczynki z zapałkami"… Lista jest długa. Usiadłam kiedyś z moją grupą na dywanie, z wielką księgą bajek, z zamiarem przeczytania czegoś mało znanego. I skończyło się na tym, że nie przeczytałam nic, bo każdy uczeń opowiadał mi jaką bajkę zna, jakiej nie zna, kto mu czyta, a komu nikt nie czyta... Są rodzice, które pewnych bajek nie czytają dzieciom, bo są one według nich zbyt straszne. To rozumiem. No ale Kopciuszek??
Czy baśnie, na których ja zostałam wychowana, są na obecne czasy zbyt nudne/smutne/przerażające...?
3. Dzieci przychodzą do szkoły w pofarbowanych włosach
logo
Fot.Pixabay/Matlachu/CC0 Public Domain

Tak właśnie dzieci, nie tylko dziewczynki, ale chłopcy też. Czy ktoś mi może powiedzieć, dlaczego niektórzy rodzice farbują swoim dzieciom włosy? Ale nie uczniom gimnazjum czy liceum, tylko szkoły podstawowej? Próbowałam znaleźć uzasadnienie, ale nie mogę. Bo fryzurę ma mieć modną i kolor włosów w jakimś trendy kolorze? Bo ma do grupy pasować? Bo ma się wyróżniać? Bo dziecko się uparło? Bo…?
I nie mogę się zdecydować, czy przyjąć, że takie czasy, więc tak po prostu już będzie, czy nadal się dziwić, ale próbować coś w tej kwestii zrobić??
A czy Wy dopisalibyście coś do tej listy?