Przychodzi przedszkolak do domu i zaczyna... mamo, a Tomek mówi, że jestem brzydal. A Kasia na podwórku, jak pani nie słyszała, to powiedziała, że Ania to kartofel...a Mateusz... ech... Znacie to?

REKLAMA
Myślę, że wszyscy pamiętamy to z dzieciństwa.
Chyba każdy miał jakieś przezwisko i sam nie raz wymyślił przezwisko na kogoś. Czasem też, jak okoliczności dopisały, to wymyślało się nawet na siebie samego. Zresztą, może to nawet lepiej nabrać dystansu i zanim ktoś nas uprzedzi, samemu wybrać sobie "drugie imię", nawet niezbyt mądre, ale za to NASZE?
Ja, próbując rozładować "przezwiskowe" napięcie u mojego przedszkolaka, przezywam całą nasza rodzinę.
A co! Jak wszyscy to wszyscy.
A zatem w naszym domu są:
Synek Przytulinek, mama - Agnieszka Uśmieszka, tata, czyli Paweł Żart-aweł i oczywiście pies - Riko Drapiko. Teraz przezywamy sie do woli i całkiem nam z tym dobrze.
A Wy, przezywacie się czasem?