Podchodzi facet do pary idącej ścieżką w parku i mówi do mężczyzny: "Jaka piękna żona, mogę pogłaskać?" Wobrażacie to sobie? A teraz podmieńcie w myślach tę żonę na pięknego psa. I jak?

REKLAMA
Zacznijmy jednak od początku.
Park miejski, spacer rodzinny podczas imprezy plenerowej. Zabieramy ze sobą psa, bo spacer jest tylko jednym z punktów dnia i potem jedziemy dalej, a poza tym to świetna okazja do tego, by nasz pupil trochę się posocjalizował. Nie mieszkamy w centrum miasta i dobrze od czasu do czasu zmienić mu otoczenie i bodźce.

A zatem, wypakowujemy się w centrum całą rodziną, ja, mąż, syn, pies. Razem radośnie podążamy w stronę imprezy masowej.
Mija nas ogrom ludzi, pies trochę się irytuje, bo miał zapewne nadzieję polatać luzem po lesie, a tu taka impreza, że musi iść przy nodze. Idzie jednak dzielnie i próbuje ogarnąć paletę zapachów, jaka go atakuje. No wiecie... ulica, ludzie, perfumy, śmietniki, restauracje...
Po chwili stajemy, by poprawić kurtkę, czapkę czy szalik... oczywiście pies siedzi grzecznie i czeka. Mijają nas kolejne dziesiątki ludzi wzdychającyh na widok naszego białasa*...
logo
Riko Sam&Riko

Dla nas standard. Nieczęsto przecież po mieście chodzi wielki pies, wyglądem przypominający wilkora z Gry o Tron**, prawda?
logo

Oczywiście zdarza się, że ktoś podchodzi, zapytuje o rasę i charakter, a Riko zainteresowany rozmówcą odwraca się i czeka na reakcję. Przechodzień pyta, czy psa można pogłaskać, my sie zgadzamy, ten robi krok w stronę psa, a wtedy Riko z wielką radością obwąchuje mu krocze. Jak to pies. Onieśmielony człowiek robi uniki, odsuwa się, ponawia komplementy ("ach, jaki piekny!", "ojoj, jaki mądry!") i odchodzi.
Tak jest zazwyczaj. Ale nie tym razem.
Mijamy tłum, ludzie chodzą w różnych kierunkach, czasem mijają nas bardzo blisko, czasem prawią komplementy z daleka. Jest głośnio, jak to na imprezie masowej. Riko radzi sobie doskonale, z czasem zrezygnuje z obwąchiwania wszystkiego, co go mija i skupia się na maszerowaniu przy nodze i pilnowaniu "stada". Idziemy sobie więc wśród ludzi i oglądamy to, co dla nas, widzów, przygotowano.
I nagle, z nienacka, przede mną pojawia się chłopiec lat jakieś 10-12, może, i podekscytowany krzyczy wysokim tonem (może dlatego, że jest głośno, a może dlatego, że zawsze tak krzyczy, nie wiem...):
- Ooooo! Jaki pięęęękny pieeeseeek! Mogę pogłaskać?
I lezie prosto na nas...
Nie chcąc doprowadzić do zawału (psa), wydaję komendę "równaj"i odpowiadam grzecznie:
- Wolałabym nie.
Czas się zatrzymuje. Chłopak sztywnieje, matka się odwraca i patrzy na mnie z wyrzutem. Jak to psa nie można pogłaskać?! Czytam z jej oczu. Na pewno jest wściekły i agresywny... i czy szczepiony na pewno?!
Chłopak się przestraszył i wycofał, rodzice i inni dorośli także. Ja idę spokojnie dalej, dokładnie tak , jak szłam wcześniej. Za plecami słyszę jednak wzburzone prychania i komentarze...
- Z takim psem do parku...
- I to bez kagańca...!
- Pfff, och... &%@#!
Aha, czyli dopóki do psa każdy może podejść, pogłaskać, podrapać go za uchem, to pies może być bez kagańca. Jeśli się nie zgodzę, to oznacza, że to potwór i jest agresywny, tak?
Tak, tak, pies w mieście powinien nosić kaganiec. Mijaliśmy kilka i żaden go nie miał. To nie jest usprawiedliwienie, rozumiem..., jednakże ja nie zamierzam karać mojego psa chodzeniem w kagańcu tylko po to, żeby dawać ludziom odpowiedź na pytanie, którego jeszcze nie zadali.
A może to ja powinnam zacząć nosić kaganiec? Bo głaskana przez obcych być nie lubię. I to, z pewnością, bardziej niż mój pies.

*Biały Owczarek Szwajcarki
**Gra o tron (ang. Game of Thrones) – amerykański serial fantasy, na podstawie sagi "Pieśń lodu i ognia" George’a R.R. Martina.