Odpowiedzialnośc zbiorową pamiętam z dzieciństwa. Z obozów młodzieżowych i z domu - mama czasem stosowała ją wobec mnie i brata. Czy było to dobre? Powiem Wam, że tak.
REKLAMA
Kiedy byłam dzieckiem, wydawało mi się, że ponoszenie wspólnie odpowiedzialności za krzywdy/ straty jest strasznie niesprawiedliwe. Bo nawet kiedy nie kryłam brata, bo akurat coś przeskrobał, to często dostawało mi się za niego. Ale nie tylko, za innych też.
Często sprawiedliwe to nie było. Nie zawsze przecież miałam coś wspólnego z tym, co akurat zaszło.
Często sprawiedliwe to nie było. Nie zawsze przecież miałam coś wspólnego z tym, co akurat zaszło.
A jednak jest tej sytuacji dobra strona. Dzięki odpowiedzialności zbiorowej nauczyliśmy się, między innymi, odpowiedzialności za innych. Bo to my mogliśmy powstrzymać bieg wydarzeń, ale nie zrobiliśmy nic. To my mogliśmy powiedzieć "STOP", ale nie powiedzieliśmy. A zatem odpowiedzialność za zło, które się właśnie wydarzyło, spada także na nas.
To jest właśnie odpowiedzialność społeczna. Bo to my kreujemy nasze otoczenie, zgadzamy się lub nie na zachowania osób nas otaczających i dajemy przyzwolenie na popełnianie błędów, łamanie prawa. W moim odczuciu, jedną z najgorszych rzeczy, jaka może spotkać społeczeństwo i kraj, jest obojętność.
Można się z tym kłócić, można polemizować. Indywidualiści na pewno tak zrobią. I rozumiem ich. Wiem także, że sytuacje bywają różne, a jednak ja tęsknie czasem za tym, by można było zareagować na zło bez bycia oskarżonym o niepotrzebne wtrącanie się.
Każdy rodzic ma prawo decydować o swoim dziecku i prawdą jest, że ja o swoje też będę walczyć jak lwica. Żeby nikt go nie skrzywdził i nikt go nie wykorzystał. Ale my, rodzice, odpowiadamy nie tylko za swoje dzieci. I nie tylko za siebie samych.
Każdy rodzic ma prawo decydować o swoim dziecku i prawdą jest, że ja o swoje też będę walczyć jak lwica. Żeby nikt go nie skrzywdził i nikt go nie wykorzystał. Ale my, rodzice, odpowiadamy nie tylko za swoje dzieci. I nie tylko za siebie samych.
Co zdarzy się, gdy mojej latorośli przyjdzie do głowy, by coś zbroić, a mnie obok nie będzie? Powiedzcie mi - czy mogę liczyć na społeczne wsparcie? Czy jeśli moje dziecko zamachnie się na człowieka, to ktoś złapie go za rękę i powstrzyma go przed tym? Bo mam wrażenie, że w naszych czasach większość zostanie biernym obserwatorem, albo gorzej, wycofa się i odejdzie. Tak uczymy złodziei kraść, bo póki nie okradają nas, to jest ok. Tak uczymy agresywnych ludzi, że mogą być agresywni, dopóki nie pojawi się ktoś, kto "z urzędu" zamknie ich w więzieniu. A może nie musielibyśmy zamykać tak wielu młodych ludzi, gdybyśmy po prostu reagowali na ich niewłaściwe zachowanie od samego początku. Wszyscy.
Sęk w tym, że nie wszystkim na tym zależy. Zamiast uczyć empatii i szacunku do drugiego człowieka, robimy uniki. Jakie? Unikamy dziecięcego płaczu, komentarzy sąsiadów, trudnych spojrzeń przechodniów, a także rodzinnego moralizowania. Wiem, bo sama nierzadko rezygnuję z reakcji i komentarza, ponieważ wiem, że spotkają się one z krytyką, a moja próba pomocy tylko pogorszy sytuację. A zatem milczę.
Na szczęście nie zawsze. Ale chciałabym mieć siłę i odwagę, by reagować częściej, bo wiem, że to ważne.
(Tu odsyłam tu do literatury pedagogicznej i resocjalizacyjnej, która dużo mówi o tym, jak ważna jest reakcja nasza, jako rodziców i reakcja społeczeństwa w procesie wychowania. )
Mam także wrażenie, że współodpowiedzialność można by przełożyć na politykę międzynarodową. Czuję, że głęboka empatia i odpowiedzialność sprawiłyby, ze żadne małe państwo na świecie nie musiałoby walczyć o wchłonięcie przez giganta, a sama polityka mogłaby być prostsza.
Naiwne? Utopijne?
Mam wiarę w ludzi i wierzę, że wszystko może nauczyć nas bycia lepszymi ludźmi. Musimy tylko pamiętać, ze nie jesteśmy na świecie sami, a każde nasze zachowanie wpływa na nasze otoczenie i odwrotnie.
Mam głowie, że moje wychowanie to jedno. Drugie to wpływ środowiska i to, jak moje dziecko sobie z tym poradzi w przyszłości. Wkrótce samo zacznie podejmować decyzje. W zasadzie jak tylko zacznie chodzić do szkoły. Mnie tam nie będzie. Bardzo bym chciała, by inni byli obok. Uważnie, czujnie i aktywnie.
Bardzo Was, Drodzy Rodacy, o to proszę.
