REKLAMA
Nie od dziś wiadomo, że dzieci lubią prowokować. Kochają też wyrazy, które wywołują reakcje u dorosłych. Przy okazji też odkrywają takie zjawiska społeczne jak wyzywanie i obrażanie. Ogólnie pojęta fantazja zaczyna szaleć przy intensywnym rozwoju mowy, a w szczególności w kontaktach z rówieśnikami, mam na myśli etap przedszkolny, oczywiście.
Nie mam nic przeciwko przedszkolu, co więcej, uważam, że przedszkole jest potrzebne, a nasze przedszkole jest nawet wspaniałe!
Pomimo jednak swej wspaniałości, dobrej organizacji i pysznej kuchni, nie chroni dzieci przed nimi samymi. Choćby nie wiem jak starała się Pani Wychowawczyni, dzieci tworzą swój świat. Każde z nich musi znaleźć swoje miejsce w grupie, oczywiście jak najlepsze dla niego samego, każde tworzy relacje z innymi dziećmi, każde jest mniej lub bardziej lubiane przez resztę grupy. Dziecko nie ma łatwo.
A skoro nie ma łatwo, to musi posiadać szereg narzędzi, którymi posłuży się budując swoją sieć społeczną. Będą to oczywiście oznaki sympatii, takie jak dzielenie się zabawką czy wspólna zabawa, ale będzie też przepychanka słowna.
No i tu się zaczyna.
Pomimo jednak swej wspaniałości, dobrej organizacji i pysznej kuchni, nie chroni dzieci przed nimi samymi. Choćby nie wiem jak starała się Pani Wychowawczyni, dzieci tworzą swój świat. Każde z nich musi znaleźć swoje miejsce w grupie, oczywiście jak najlepsze dla niego samego, każde tworzy relacje z innymi dziećmi, każde jest mniej lub bardziej lubiane przez resztę grupy. Dziecko nie ma łatwo.
A skoro nie ma łatwo, to musi posiadać szereg narzędzi, którymi posłuży się budując swoją sieć społeczną. Będą to oczywiście oznaki sympatii, takie jak dzielenie się zabawką czy wspólna zabawa, ale będzie też przepychanka słowna.
No i tu się zaczyna.
W zależności od tego, jaki repertuar słów posiadają poszczególne dzieci w grupie, zależy zasób słownictwa naszego dziecka. Ja wiem, że każdy chciałby wybielić swoją pociechę, bo to przecież na pewno nie jego synek używał brzydkich słów i nauczył ich innych; i na pewno nie jego córeczka kopała po kostkach kolegów. Na pewno też winny jest ten chłopczyk, który wsadził waszemu synkowi palca w oko. Niemożliwe jest przecież, aby wcześniej twój syn powiedział, że wyrzuci tego drugiego do śmietnika.... bo kto tak mówi?
No właśnie. Kto tak mówi? Nasze dzieci. Wiem, bo słyszę. Wiem, bo mój syn tłumaczy mi, dlaczego pobił kolegę i dlaczego wsadził mu palca w oko. Wiem, bo mój trzyletni syn zna reguły używania słów w naszym domu i jeśli chce mnie zdenerwować, to wie, jakimi słowami to zrobić i robi to, celowo.
W naszym domu Sam nauczył się jednego niepożądanego słowa i przyznaję, że przez moją nieuwagę. Co ciekawe, od kiedy umówiliśmy się, że go nie używamy, to obie strony trzymają się tej umowy. Inaczej jest jednak ze słowami "przedszkolnymi"...
Ostatnio Sam wszedł w radosny etap nadużywania słów: "kupa", "siku" oraz "gówniany".
Zastanawiałam się jakiś czas, jak odebrać moc tym słowom, aby nie były aż takie zabawne. Postanowiłam kupić tę książkę.
Jak mówią opinie znalezione w internecie, książka jest hitem na miarę światową. Mam nadzieję, że odczaruje nam trochę językową kupę, ale przy okazji będzie zabawną lekturą. Dziś odbieram ją z księgarni. Zobaczymy.
Mam jednak inny problem. Samek nauczył się używać tytułowych słów w odniesieniu do ludzi. Przykładem "zaświecił" serdeczny kolega z grupy, który żartował, wołając do Samka "jesteś gówny". Teraz Samuel powtarza to za nim.
Tak sobie myślę, że chyba powinnam go poprawić.
Skoro już chłopaki muszą obrzucać wyzwiskami, to niech mój syn robi to poprawnie.
Także tak...
