Dziś przeżywamy z Samuelem Dzień Pluszowego Misia. Już od rana w pokoju panowało poruszenie. Przez cały proces ubierania się, Samek brał w ramiona każdego misia z osobna i mocno przytulał. Mniej więcej między skarpetkami a spodniamy wyściskał je chyba wszystkie. Patrząc na te rozczulająca scenę, uśmiechałam się pod nosem. Potem jednak przypomniały mi się te wszystkie afery o nieokreślone lub sugerowane 'nieodpowiednie' preferencje seksualne bohaterów naszych bajek, a tym samym zabawek wytworzonych na ich podobiznę.

REKLAMA
Zastanowilo mnie, dlaczego tak bardzo dorośli chcą wiedzieć i chcą dzielić bohaterów ze względu na płeć, preferencje seksualne czy ogólną poprawność ...społeczną? I czy kiedyś też tak było? Czy naszym mamom też podsuwano takie myśli, obawy? Czy my, jako dzieci, w ogóle dostrzegaliśmy różnice?
O ile dobrze pamiętam z własnego dzieciństwa, płeć bohatera nie miała większego znaczenia. Bajki dzieliliśmy, owszem, na te 'chłopięce' i 'dziewczyńskie', ale przede wszystkim ze względu na tematykę oraz rodzaj akcji. Bajki przede wszystkim musiały odpowiadać dziecku tematyką i wrażliwością. Opiekuńcze Misie nie były atrakcyjne dla chłopców, bo były zbyt infantylne i nudne, a G.I. Joe było zbyt agresywne dla dziewczynek. Nie zastanawiało mnie jednak wtedy, czy moje ukochane misie czy koniki są chłopcami czy dziewczynkami. Nie zastanawiałam się też, dlaczego w Brygadzie RR tylko Gadżet ma pełny strój, a reszta wiewiórek pomyka w koszuli, kurtce albo swetrze... Ubranie było symbolem, wskazówką - sugerowało gust i charakter bohaterów i w zasadzie nic poza tym.
A, no i Kubuś Puchatek był chłopcem, ponieważ nazywał się Kubuś. Postaci wyimaginowane lub animowane zwierzęta nie noszą ubrań, ponieważ w rzeczywistym świecie nie noszą ich wcale. Ubieranie zwierząt ma upodobnić je do ludzi i pozwolić dziecku poznać lepiej bohatera, a także identyfikować się z nim.
Swoją drogą, mój syn zauważył brak spodni u Kubusia Puchatka kiedy miał 2.5 roku i strasznie go to rozbawiło. Zapytał mnie, dlaczego Kubuś nie ma majteczek ani spodni. Odpowiedziałam, że misie nie muszą nosić spodni. Tak, jak jego pluszowe misie, które siedzą na półce.
To wszystko.
To my dorośli wymyślamy i tworzymy bajki, a zatem tworzymy schematy myślowe, które potem wdrażamy w życie. Dziecko uczy się poprzez obserwację i analizę treści, które do niego docierają. Pamietajmy jednak, że w świecie dziecka nie wszystko musi mieć 'dorosły' sens. Do rozwoju intelektualnego oraz emocjonalnego potrzebna jest fantazja i wykraczanie poza granice. Pozwólmy bohaterom być takimi, jakimi ktoś je wymyślił, a ktoś inny pokochał. Niech Kubuś będzie głupiutkim misiem, niech Reksio nie mówi, ale porozumiewa się na migi, a Goofie, choć jest psem, znacząco różni się od Pluta, który też jest psem. Magiczne w bajkach jest własnie to, że nie musimy wszystkiego tłumaczyć i rozumieć. Nie musimy wiedzieć, skąd biorą się Smerfy czy Gumisie, nie musimy też zastanawiać się nad tym, jak to możliwe, że Melman (żyrafa) pokochał Glorię (hipopotam). Ważniejsza jest treść i emocje, jakie są w bajce przekazywane. Ważne, jest to, z jaką refleksją i emocją zostaje dziecko po obejrzeniu bajki. Czy uczy się szacunku, pozytywnych postaw i czy uczy się rozrózniać dobro od zła.
Dziś, kiedy patrzyłam z jaką czułością traktuje wszystki swoje misie, nie pojawiła się w mojej głowie myśl o tym, że być może on czuje coś podejrzanego do tych 'męskich' misiów (bo te misie to przecież nie dziewczynki...?). Poczułam radość, że moje dziecko uczy się czułości i wrażliwości do pluszowego zwierzaka.
Mam nadzieję, że takie same emocje przekładać będzie na żywe istoty. Niezależnie od tego, jak, i czy w ogóle, są ubrane.
Swoją drogą...nasz pies, Riko, jak imię wskazuje, jest samcem. Czy powinnam Samkowi zabronić przytulania się do psa? Nie sądzę.
Co więcej, myślę, że stworzyliśmy Pluszowego Misia - do przytulania i tego niewinnego przytulania dzieciom odbierać prawa nie mamy. Koniec. Kropka.
logo
Samuel i jego żywy 'miś'