fot. Agata Szczotka-Sarna

Jesteś mądra. Jesteś dobra. Jesteś ważna - mówi opiekunka kilkuletniej dziewczynce w scenie z hollywoodzkiego hitu “Służące”. Moja przyjaciółka jest niesamowitą kobietą, jest wytrwała, dobra - opowiadają bohaterki krótkiego filmiku zrealizowany przez Paulinę Bastę, rodzimą blogerkę. Dwa skrajnie odmienne rodzaje przekazu, a jednak przesłanie to samo: dobre słowo potrafi odmienić życie.

REKLAMA
Dobre słowo z Hollywood
Aibileen - główna bohaterka nominowanego do Oscara filmu “Służące”, oddana służąca, której jednym z obowiązków jest opieka nad Mae Mobley. Mae ma mamę, ale ta - jak powiada niania - nigdy nie przytula małej. Aibileen zaczyna dzień z dziewczynką od usadzenia jej na kolanach i przypomnienia, że jest mądra, dobra i ważna. Jak się później przekonamy, mówi to często, by dziewczynka dobrze zapamiętała, że ktoś jest blisko niej i widzi w niej to, co ważne i piękne.
Aibileen najpewniej nabrała tego zwyczaju już opiekując się pierwszym dzieckiem, bo wspomina, że przy nim odkryła, że potrafi sprawić, aby dzieci były z siebie dumne.
W pierwszej scenie z udziałem Aibileen i Mae Mobley, widać jak niania mówi, a dziewczynka dokładnie powtarza jej słowa: Jesteś mądra. Jesteś dobra. Jesteś ważna. Kiedy na to patrzę, mam poczucie, że Mae Mobley mówi do siebie, utrwala w sobie coś, co stanie się jej wewnętrznym głosem, da jej siłę i wiarę w siebie. Ponieważ jednak siedzi wtedy na kolanach Aibileen, jej słowa trafiają także do niani. Dając małej Mae dobre słowa, dostaje opiekunka je w zamian – wypowiedziane z tym samym przekonaniem i wzmocnione dodatkowo dziecięcą miłością.
Dobre słowo z domu
Po obejrzeniu tego filmu sporo myślałam o tym, jaki głos wewnętrzny chciałabym pomóc budować własnemu dziecku? Jakie słowa oddają to, kim jest i ile dla mnie znaczy? Tak, tak, wiem, że nie chodzi tylko o słowa, ale o to, by szły za nimi czyny, jednak mam przekonanie, że dobre słowo, powtarzane dość często, pomaga te czyny kształtować po obu stronach: dziecka i rodzica. Mój syn jest dobry (znacie jakieś dziecko, które pojawia się na świecie i nie jest dobre?), mądry, piękny (bo przecież każdy z nas jest) i potrzebny - mnie, innym, światu. Te słowa wybrałam, bo wierzę w każde z nich. I dlatego, że są uniwersalne, i dlatego, że pasują do niego jako konkretnej osoby.
Gdy w ramach wieczornego rytuału mówię mu to wszystko, co moim zdaniem ważne, wiem, że dobrze kończymy dzień. A gdy czasami tracę cierpliwość, brak mi sił, albo dzieje się coś, co przysłania dobro, oboje mamy punkt odniesienia, głos, który przypomina: “Przecież to dobre, mądre, piękne i potrzebne dziecko! Czy to, co się akurat dzieje jest ważniejsze lub silniejsze o tej prostej prawdy?”
Cieszę się, gdy mój syn sam sobie także potrafi to powiedzieć. Obserwuję jak z czasem wlewa w te słowa nowe znaczenia: jestem dobry, bo staram się godzić zwaśnionych kolegów, jestem potrzebny, bo każdy z nas ma wpływ na to jak wygląda świat. Krok po kroku te słowa - na początku przyjmowane machinalnie, nabierają sensu - zgodnego z wiekiem i sposobem pojmowania świata przez dziecko.
Dobre słowo z internetu
Na blog Pauliny Basty zaglądam ze względów zawodowych, co nie oznacza, że nie korzystam prywatnie z tego, co tam znajduję. Kilka tygodni temu trafiłam tym sposobem na post z cyklu “Kobieto, ogarnij swoje mocne strony!”. W kilkuminutowym filmie kobiety w różnym wieku z uśmiechem na ustach i autentyczną radością w oczach opowiadają o swoich przyjaciółkach, chwalą je, opisują ich mocne strony. A później, zapytane o siebie, swoje mocne strony, dobre cechy… zmieniają się w chór zagubionych dziewcząt, nieśmiałych, niepewnych siebie, zaskoczonych tym, że ktoś pyta je o coś, czego istnienia nie podejrzewały (w każdym razie nie u siebie, u przyjaciółek - jak najbardziej).
Dobre słowo z lustra
Gdy mój syn śpi, zmykam do łazienki - bo prysznic, bo spokojne zakończenie dnia, albo przygotowanie do wyjścia z domu na wieczór z przyjaciółką, znajomą. I zamiast sobie do tego lustra powiedzieć: jestem dobrą, mądrą, piękną i potrzebną kobietą, jestem niesamowitą babką… nie robię tego. Nawet nie chodzi o to, że w te słowa nie wierzę ;), po prostu nie przykładam do tego dość uwagi. Ale zacznę, tak jak konsekwentnie dbam o to, by dobre słowa słyszał mój syn.
I Wam proponuję to samo - dobre słowa dla dziecka, dobre słowa dla siebie. A jeśli nie wiecie od czego zacząć, zacznijcie od takiej myśli: mama dobrego, mądrego, pięknego i potrzebnego dziecka, kobieta mająca przyjaciółki, które potrafi opisać tak ciepło jak bohaterki wspomnianego filmiku, na pewno ma w sobie wiele cech, o których warto sobie codziennie przypominać.