
Lubię gdy coś się dzieje. Lubię podróże, dążenie do celu, esplorację nowych miejsc. Wciąż Coś Nowego. Nie muszą to być dalekie kraje, poznawać można wszędzie. Moje dzieci są odzwierciedleniem tego sposobu życia. Lubią być aktywne, ruchliwe, poznawać Nowe Światy.
REKLAMA
Od samego początku, od kiedy dzieci były male, podróżowaliśmy razem. Nie chodzi tu o dalekie wyprawy na koniec Świata. Poznawaliśmy wspólnie inne miasta, wsi, góry i jeziora, ale też samych siebie w różnych, nowych sytuacjach. Czasem zwyczajne wyjście do kina czy na miejski piknik może być okazją do eksploracji, nie tylko nowych miejsc, ale przede wszystkim do obserwacji innych ludzi, przestrzeni, zwierząt, roślin czy pogody. Nic odkrywczego, prawda? Ale jakże przyjemnego, rozwijającego i pozwalającego poznać siebie i innych.
Podczas ostatniej wyprawy z Frankiem, gdy spędzaliśmy czas bardzo aktywnie, były chwile, w których naturalnie zatrzymywaliśmy się i poddawaliśmy spokojniejszemu pulsowi otoczenia, tak jak na tym statku. Gdy przychodziła chwila odpoczynku, refleksji i pozostania w rytmie otaczającego na Świata, byliśmy obaj bardzo szczęśliwi.
Podczas ostatniej wyprawy z Frankiem, gdy spędzaliśmy czas bardzo aktywnie, były chwile, w których naturalnie zatrzymywaliśmy się i poddawaliśmy spokojniejszemu pulsowi otoczenia, tak jak na tym statku. Gdy przychodziła chwila odpoczynku, refleksji i pozostania w rytmie otaczającego na Świata, byliśmy obaj bardzo szczęśliwi.
