
Biorąc rzecz historycznie, to już w początkach fotografii zauważono, że to, co zostanie utrwalone na fotograficznej kliszy nabiera szczególnej ważności. I odwrotnie to, co uważano za szczególnie ważne musiało zostać sfotografowane. Gdy z dzieciakami wybieramy się na spacer, wycieczkę czy zwiedzanie, zawsze zabieramy ze sobą aparat fotograficzny.
REKLAMA
Dzieci chłoną przestrzeń całymi sobą. Nie tylko patrząc, ale też przez ruch, dotyk, węch, a nawet smak. Wracają zmęczone, pełne wrażeń. Zaspokojone i gotowe na następne eskapady. Jednym z elementów takiej wyprawy jest robienie zdjęć. Mamy kilka aparatów, więc każdy ma szansę na zarejestrowanie swoich spostrzeżeń. Tu kwiatek, tam drzewo, a innym razem biegnący pies. Zbiór zatrzymanych w kadrze przedmiotów, osób i chwil. Nic ponad suchą rejestrację zdarzeń. Ale jednak dla każdego TYCH najważniejszych. Po powrocie do domu można zobaczyć i porównać co kto widział.
Przychodzi jednak moment, że istotne się staje nie to, CO kto widział, ale JAK. Naturalne dążenie do interpretacji otaczającego nas świata daje znać o sobie już od najmłodszych lat. Bezpieczne - niebezpieczne. Przyjazne - wrogie. Gdy dzieci dostaną do rąk takie narzędzie jak aparat fotograficzny błyskawicznie, samoistnie odkrywają, że można świat pokazać w różny sposób. Opowiedzieć o zdarzeniu "obiektywnie", albo tak, aby wyglądało zupełnie inaczej niż w rzeczywistości. Wszystko jest kwestią pomysłu i rosnącego apetytu na interpretację. A stąd już krok do obszaru nazywanego sztuką.
Niezależnie od tego czy w przyszłości zostaną artystami czy umiejętność robienia zdjęć przyda im się tylko na corocznych wakacjach i rodzinnych imprezach, to dziś poznawanie świata poprzez obrazy wydaje się być bardzo istotnym elementem ich rozwoju.
