O autorze
To, co Wam w duszy gra.
Wasze dzieci, Wy, to co Was bawi/porusza/złości.
Czujcie się jak u siebie!

Jak to się dzieje, że doprowadzamy do takiej znieczulicy. Dlaczego dorosły chłopak nie może pomóc zmęczonej matce?


Od jakiegoś czasu czytam artykuł zamieszczone na portalu MamaDu. Tematy tam poruszane są mi bliskie, Sama bowiem jestem mamą uroczego pięciolatka, ponadto pracuję w szkole, więc mam pełne spektrum i ogromny materiał do obserwacji.

Dziś byłam świadkiem sceny, która mnie zbulwersowała, dlatego właśnie postanowiłam napisać do was droga redakcjo MamaDu.

Stałam sobie w kolejce do kasy w jednym z marketów. Przede mną matka z synem, na oko licealistą, wyższym od niej co najmniej o głowę. On z rękami w kieszeniach, ona z ciężkim koszykiem, którego nie było gdzie odstawić. Nagle ona zaczyna grzebać w torebce w poszukiwaniu portfela, wykonuje karkołomne ruchy, aby jedną ręką złapać koszyk, drugą otworzyć torebkę. Przez chwile szamocze się, ale cała operacja kończy się niepowodzeniem. Chłopak przez cały czas stoi z rękami w kieszeniach. Patrzę, coraz bardziej zaciekawiona co się dalej stanie i oczom nie wierzę. Nagle matka wręcza koszyk synowi. On patrzy na nią bez słowa, ale jego mina mówi: "sama sobie trzymaj", aż w końcu niechętnie bierze koszyk. Kobieta znajduje portfel i od razu przejmuje zakupy od synalka. Szłam za nimi kilkanaście minut po wyjściu ze sklepu, ona niosła zakupy, a on niósł ręce w kieszeniach i minę męczennika, dla którego życie bywa nieznośne.


Po powrocie do domu długo nie mogłam o tym zapomnieć. Bo jak to się dzieje, że doprowadzamy do takiej znieczulicy. Dlaczego dorosły chłopak nie może pomóc zmęczonej matce, wszak kultura tego wymaga. Z jakiegoś powodu, przyszedł mi do głowy mój brat, który zawsze dźwigał za mamą siatki z zakupami i pomyślałam o nim ciepło. A potem, gdy już minęło kilka godzin i na chłodno przeanalizowałam sytuację, pomyślałam, że ta kobieta prawdopodobnie sama jest sobie winna. Jestem prawie pewna, że spotkałam dziś jedną z tych matek, która przez całe życie usuwała wszelkie przeszkody spod nóg swojego dziecka, zapracowawszy sobie tym samym na miano "Superwoman".


Przecież mama potrafi i może wszystko. Dziecko szybko orientuje się, że rodzicielka może być nie tylko osobą do kochania, ale wspaniałym materiałem na domową służbę. Wystarczy zrobić odpowiednią minę, a mama natychmiast dostarczy żywność i napoje, a także posprząta po dziecku i jeszcze kupi od czasu do czasu coś ładnego. W dodatku wszystko to robi za symboliczne "Kocham cię mamo".


Dziecko w końcu dorasta, ale nie zauważa, że matka robi się coraz starsza i bardziej zmęczona. Po co pomagać komuś, kto ze wszystkim sobie świetnie radzi. Dziecko wsadza ręce w kieszenie i nie rozumie, dlaczego mamusia nagle robi się zła. Dlaczego teraz mam pomagać, skoro dotąd sama sobie radziła?

Sama jestem matką syna. Liczę za jakiś czas na jego pomoc i wsparcie, ale do tej chwili przygotowuję go już dziś. Mówię mu, że jestem zmęczona, jest mi ciężko, czuję się słaba. Pozwalam sobie pomóc, na razie w rzeczach drobnych, ale czym skorupka za młodu nasiąknie...

Aleksandra

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...