Piszę to jako była uczennica, obecna przyjaciółka i przyszła nauczycielka. Nazywam się Ola i można powiedzieć, że swoje doświadczenie ze szkołą państwową zakończyłam po liceum. Byłam uczniem jak każdy z nas. Byłam uczniem w szkole wyjątkowej bo integracyjnej. Często ludzie zadają mi pytanie: " Nie żałujesz, że skończyłaś integracyjne gimnazjum?" A ja się zastanawiam czego mam żałować.

REKLAMA
Jako uczennica tej wyjątkowej bo małej szkoły zawsze byłam Olą a nie numerkiem w dzienniku. Nigdy nie czułam się gorsza niż moi znajomi, którzy chodzili do " normalnych" szkół. Bo tak na prawdę ja też byłam w normalnej szkole. Miałam normalne przedmioty i program jak wszyscy inni w innych szkołach. Moja kochana, tak to nie przesada, szkoła nauczyła mnie wielu ważnych rzeczy i to nie dlatego, że nie zrobiła tego mama, bo ona poświeciła dla mnie bardzo wiele, tylko dlatego, że spędziłam tam najlepsze i najszczęśliwsze lata mojego życia. I tak, pisze o podstawówce i gimnazjum. To właśnie tam, w tym zespole szkół, poznałam ludzi, którzy na zawsze zmienili moje życie. Tam czułam się jak w drugim domu.
Nadal gdy tam wracam czuje się jak w domu. Mimo upływu lat pozostał sentyment i uwielbiam wracać do wspomnień z tamtych czasów. Do dzisiaj ze znajomymi z klasy staramy się organizować spotkania z nauczycielami, z którymi bardzo się zżyliśmy. Wszyscy powracamy do tej szkoły z wdzięcznością za to co dla nas zrobili nasi nauczyciele. Do dzisiaj potrafimy docenić ich ciężką pracę. Może jesteśmy wyjątkami ale szczerze w to wątpię. Wierzę, że takich osób jest dużo.
Na wstępie napisałam, że piszę to jako była uczennica ale również obecna przyjaciółka. Mam przyjaciółki, które są nauczycielkami. Ktoś może spytać " Masz tylko 22 lata. Kiedy Ty zdążyłaś je poznać i jakim cudem potrafisz je nazwać przyjaciółkami skoro są od Ciebie około 15 lat starsze?" Otóż moje przyjaciółki poznałam jeszcze będąc ich uczennicą. Owszem wtedy były dla mnie niedoścignionym przykładem tego co chce robić w życiu- tak to one zaszczepiły mi chęć bycia nauczycielką i choć zrobiły to nie świadomie to jestem im za to ogromnie wdzięczna ale teraz po tych 6 latach od skończenia przeze mnie gimnazjum to już nie są moje nauczycielki.
Mogę śmiało powiedzieć, że z nauczycieli stały się przyjaciółkami. I dzięki temu widzę jak ciężko być nauczycielem w dzisiejszych czasach. Nie chodzi tu o uczniów bo jeśli uczysz z powołania, a nie przez przypadek, to uczniowie Cie polubią. Problemem jest "papierologia stosowana" jak to nazywamy. Nauczyciele nie przychodzą do szkoły na 4 czy 5 godzin, żeby, jak to ostatnio słyszałam, pobawić się z uczniami. Nie, oni idą tam pracować. Czasami bardzo ciężko. Nie, nie fizycznie. Ale praca nauczyciela potrafi obciążać psychikę. W ciągu swojego pobytu w szkole przejdą z pewnością parę ładnych kilometrów bo przecież trzeba załatwić tyle spraw i papierów.
Czasem rozmawiając z moimi przyjaciółkami widzę, że kochają to co robią i wiem, że nie chciałyby wykonywać innego zawodu ale widzę też, że to nie jest łatwa praca. Są dni gorsze. Ale są też takie dni kiedy nauczyciel widzi jak na dłoni, że jego praca jest doceniana i ważna. Najlepiej to widać kiedy uczniowie wracają i dziękują za to co od nich dostali.
Uważam, że nauczyciele są niedoceniani. Bo kiedy patrze na to jak uwijają się, żeby przekazać swoim uczniom jak najwięcej wiedzy, to widzę, że dają z siebie wszystko. A przecież to ludzie jak każdy z nas. Ich doba też trwa tylko 24 godziny, też mają rodziny i też chcieliby odpocząć po tygodniu pracy. Ale oni najczęściej w weekendy przygotowują kolejne konspekty, kartkówki, sprawdziany i wiele wiele innych rzeczy, które już od poniedziałku będą im potrzebne a nikt za nich tego nie zrobi.
Jestem też przyszłą nauczycielką. Właśnie wróciłam do swojej kochanej szkoły, żeby robić tam praktyki. I teraz jeszcze bardziej doceniam prace nauczyciela. Zawsze wiedziałam, że ani to dobrze płatne ani łatwe ale od kiedy stało się to moim marzeniem to wiedziałam, że nie wyobrażam sobie mojego życia jeśli nie zrealizuje tego marzenia.
I oto jestem, stoję na korytarzach mojej szkoły i już nie jestem uczniem. Jestem kimś kto planuje tu wrócić po studiach, żeby uczyć i być może stać się inspiracją dla następnych pokoleń tak jak kiedyś ktoś stał się nią dla mnie. Czy wyobrażam sobie inne życie? A po co mam to robić. Jeszcze nie jestem nauczycielem i być może jeszcze mi się coś zmieni ale póki co jestem szczęśliwa, że realizuje swoje marzenia i sprawia mi to ogromną przyjemność.
Ola P.
logo

Nauczyciele, Rodzice, Uczniowie - piszcie o swoich doświadczeniach na skrzynkę kontakt@mamadu.pl

Przeczytaj nasze artykuły i przyłącz się do akcji:
Współczuję Wam NAUCZYCIELE

Piszecie: "Jesteś niesprawiedliwa". Nadal uważam, że nauczyciele potrzebują więcej wsparcia niż kiedykolwiek wcześniej

Akcja: Nauczyciel. Powrót autorytetu - Wasze listy i historie