Bardzo cieszę się, że powstał tekst poruszający kwestię autorytetu nauczycieli.
REKLAMA
Jestem młodym nauczycielem, pracuję niecałe cztery lata. Całkiem inaczej wyobrażałam sobie realia tej pracy. Jest ona niesamowicie obciążająca psychicznie - wiadomo. W tej pracy jest się cały czas - nawet jeśli nie jestem z dziećmi, to cały czas myślę co przygotować na zajęcia, jakie zrobić przedstawienie, jaki konkurs, jaką piosenkę...
Pracuję w przedszkolu i kocham swoją pracę. Kocham dzieci i pracę z nimi. Ale już rodziców lubię mniej. Nie spodziewałam się, że będzie to tak piękny, ale tak niewdzięczny zawód. Niejednokrotnie spędzamy z dzieckiem więcej czasu niż rodzic w ciągu dnia (kiedy jest ono w przedszkolu od 7 do 17), dlatego jesteśmy dla nich jak druga mama. Ale niestety nasza praca nie spotyka się z szacunkiem i poważaniem. Często jesteśmy dla rodziców jedynie opiekunkami. Cały czas mam w pamięci słowa jednej z koleżanek, która opowiadała o ojcu jednego z dzieci i jego wielkim zdziwieniu, że "opiekunki w przedszkolu mają studia"!
Chociaż nie zwalajmy winy jedynie na rodziców - całe społeczeństwo nie ma szacunku do zawodu nauczyciela. A przecież ten zawód jest swego rodzaju misją i pasją - kształtujemy młode pokolenie. Nie wiem skąd się to wzięło, przecież kiedyś słowo nauczyciela było święte. Myślę, że to kwestia tego, że na studia pedagogiczne może dostać się każdy. Jeśli do zawodu nauczyciela byłaby ostra selekcja i na studia dostawałyby się osoby z pasją i predyspozycjami, nie byłoby problemu. A tak mamy zalew pseudo-pedagogów, którzy niestety "wyrabiają opinię" wszystkim nauczycielom (nieodpowiednim zachowaniem, brakiem wiedzy, niekompetencją). Nie wiem, czy jest możliwa zmiana w zakresie przyjęć na studia pedagogiczne, ale może warto próbować... (bierzmy przykład z Finlandii).
Myślę, że proponowana akcja "Nauczyciel. Powrót autorytetu" jest potrzebną inicjatywą i ja podpisuję się pod nią obiema rękami. Niejednokrotnie zbierałam się do napisania na ten temat na moim blogu lub artykułu do czasopisma dla nauczycieli, ale cały czas przerażała mnie wizja walki z wiatrakami. Ale teraz, kiedy w końcu zaczyna się coś dziać, trzeba próbować i walczyć. I nie chodzi tutaj jedynie o to, że nauczyciele domagają się szacunku "bo tak i już".
Chodzi tu o podejście do drugiego człowieka - czemu rodzice wyrabiają u dzieci i młodzieży opinię o nauczycielach jako idiotach, debilach, nieukach itd? Nie powinniśmy stać po tej samej stronie, aby nasze dzieci wyrosły na porządnych ludzi? Jak kształtuje się charakter dziecka, kiedy zrobi ono coś złego, a rodzic zwala całą winę na nauczyciela. Dzieci czują się bezkarne, a my odczujemy tego skutki, ale dopiero jak będziemy staruszkami i nie będzie nam miał kto podać przysłowiowej szklanki z wodą... Chyba nie chcę żyć w społeczeństwie, gdzie ludzie nie mają autorytetów i szacunku do siebie nawzajem. Chcę być jak ten nauczyciel ze wzruszającego filmu zamieszczonego w artykule! Więc zróbmy coś, aby tak było! :)
Pozdrawiam,
Ewelina, nauczyciel wychowania przedszkolnego
Ewelina, nauczyciel wychowania przedszkolnego
Nauczyciele, Rodzice, Uczniowie - piszcie o swoich doświadczeniach na skrzynkę kontakt@mamadu.pl
Przeczytaj nasze artykuły i przyłącz się do akcji:
Współczuję Wam NAUCZYCIELE
Piszecie: "Jesteś niesprawiedliwa". Nadal uważam, że nauczyciele potrzebują więcej wsparcia niż kiedykolwiek wcześniej
Akcja: Nauczyciel. Powrót autorytetu - Wasze listy i historie