Droga Pani, pisze do pani stary nauczyciel ...bo już od prawie czterech lat na emeryturze.

REKLAMA
Mam 59 lat :). I to mi nie przeszkadza dalej być pedagogiem. Właśnie w tamtym roku "zaliczyłam" 31 kolonię jako wolontariusz, kierownik wolontariusz, bywałam też wychowawcą wolontariuszem. Zorganizowałam ją w całości prawie sama. Ale chętnie pojechali ze mną inni młodzi nauczyciele. Też wolontariusze.
Co ciekawe zawsze szukaliśmy na kolonie dodatkowych pieniędzy u sponsorów, dotacji i jakoś nam się udawało. Pierwsze moje kolonie dla dzieci z Gorlic. 1995 rok. Mój chrzest bojowy, jako kierownika kolonii. Dzieci z rodzin jak myśmy to ładnie ujęli ... potrzebujących wsparcia. Często były to trudne dzieci. Trzeba było sobie radzić. Kochać i wymagać.
Zakochałam się w tej pracy, atmosferze jaką my sami stworzyliśmy. My czyli kadra. :) Dużo empatii i dla dzieci i wobec siebie powodowało, że mimo niełatwych zadań jeździliśmy na nie z roku na rok. Zawsze jako wolontariusze.
Prowadziłam też kolonie ze szkoły w Szymbarku. Dużo mi pomagały w tym moje koleżanki w szczególności Bożenka. Od dzieci, które znaliśmy, więc było łatwiej, wymagaliśmy dyscypliny. Dla bezpieczeństwa. Rodzice o tym wiedzieli i akceptowali. Kolonie były i edukacyjne i atrakcyjne. I te nad morzem i te w górach.
Zresztą na każdej kolonii dyscyplina była wymagana. Ta mądra dyscyplina, która dawała poczucie bezpieczeństwa dla dzieci i związana była z odpowiedzialnością wychowawców.
Bywało, że rodzice podziękowali, wsparli dobrym słowem, bywało i tak, że wychowawca nie usłyszał prostego słowa dziękuję. Ale na zebraniu przed kolejnym wyjazdem po prostu grzecznie o tym mówiłam rodzicom.
Bo wychowywanie i edukacja to proces, który trwa całe życie. I dotyczyło to wszystkich kolonii.
Dzieci na kolonii dziękowały, uczyliśmy ich tego. Drobny upominek, dyplom, parę ciepłych słów dużo znaczą dla Wolontariusza Wychowawcy. Dla kierownika zresztą też. :)
A teraz od 8 lat mieszkam znów w swojej rodzinnej miejscowości Sędziszowej i tu działam społecznie w Stowarzyszeniu Przyjaciół Wsi Sędziszowa i Okolic. Już trzy razy organizowałam edukacyjne kolonie dla dzieci z naszej wioski i z okolic. Fundusze zdobyliśmy w FIO. Sama pisałam projekty :).
Udało nam się też zorganizować w naszym stowarzyszeniu kilka wycieczek również edukacyjnych dla dzieci i młodzieży w tym do Warszawy i po Małopolsce. Pomagali nam nauczyciele z okolicznych szkół, wychowawcy – opiekunowie. Też wolontariusze.
Dzieci ze wsi zagrożone są często wykluczeniem społecznym ze względu na utrudniony dostęp do dóbr kultury, nauki, sztuki. Wykluczenie to wiąże się zarówno z brakiem pieniędzy na opłacenie dzieciom wyjazdu do kina, teatru, muzeum, na ciekawą wystawę czy na basen, jak i z dużą odległością do centrów kultury i nauki. Uczestnicy naszych kolonii i wycieczek z Sędziszowej nie płacili nic za wyjazdy.
Byłam z koleżanką jedną z pierwszych, które zaczęły szkolenia przed reformą. :) Jedną z pierwszych, którzy otrzymali tytuł nauczyciela dyplomowanego. I nie były to osiągnięcia na papierze. To a propos tego, co piszą czasem ludzie na temat starszych nauczycieli. Że się nie szkolą … ja się wciąż szkolę, obecnie w stowarzyszeniu. Jestem już czwarty rok na emeryturze.
Organizowałam w szkole konkursy, rajdy, wycieczki. Również dla nauczycieli. Staraliśmy się w gronie poszerzać swoją wiedzę i umiejętności tak, aby nasze kompetencje służyły uczniowi.
Nie byłam nauczycielem idealnym, nie wiem czy taki istnieje. Ale lubiłam uczniów, starałam się rozwijać w nich pasje. Stąd wiele wycieczek edukacyjnych.
Starałam się szanować uczniów i rodziców, ale też wymagałam szacunku dla siebie.
I powiem tak, w większości spotykałam wspaniałych, mądrych rodziców i uczniów. Bywali też trudni uczniowie i niełatwe sprawy ale… bez nich życie nauczyciela byłoby może ? nudniejsze? Wyzwania to przygoda, nieprawdaż?
Anna W.
logo

Nauczyciele, Rodzice, Uczniowie - piszcie o swoich doświadczeniach na skrzynkę kontakt@mamadu.pl

Przeczytaj nasze artykuły i przyłącz się do akcji:
Współczuję Wam NAUCZYCIELE

Piszecie: "Jesteś niesprawiedliwa". Nadal uważam, że nauczyciele potrzebują więcej wsparcia niż kiedykolwiek wcześniej

Akcja: Nauczyciel. Powrót autorytetu - Wasze listy i historie