Witam serdecznie,

REKLAMA
trafiłam na Pani artykuł udostępniony na Facebooku. Dziękuję. Jest Pani jedną z nielicznych, którzy doceniają naszą pracę (nauczycieli).
Mam 31 lat. Od 11 lat ( z przerwami na dwoje dzieci :) ) pracuję w gimnazjum i uczę języka angielskiego. Dzięki temu, że pracuję na wsi, aż tak bardzo nie odczuwam bolączek związanych z chamstwem szerzącym się wśród młodzieży czy z rodzicami wierzącymi tylko w to, co powie własne dziecko. Jednak 'nasze' dzieci nie są aż tak zepsute, jak to często bywa w miastach. Nie twierdzę, że nie zdarzają się 'trudni' rodzice czy uczniowie. Problemów nie brakuje, jak wszędzie.
Co bardzo spodobało mi się w Pani tekście, to fakt, że mówi się o nas tylko złe rzeczy :( i niestety jest to prawda. Dlaczego media nie prezentują świetnych projektów, które wykonujemy wraz z uczniami? Dlaczego wiadomości nie podają, że w takiej i takiej szkole odbyły się np. obchody rocznicy wybuchu powstania w getcie i z tej okazji uczniowie sadzili żonkile? A kto to zorganizował? Zaplanował? Przeprowadził?
Na bieżąco staramy się informować przynajmniej lokalne media o naszych działaniach, ale jak wiadomo - taka mała wzmianka w lokalnej gazecie 'nie zabije' niesmaku, złych słów i złych emocji, jakie powstają po obejrzeniu lub wysłuchaniu wiadomość dotyczących nauczycielki, która wyziębiała dzieci w klasie i zaklejała im usta taśmą. Samej włos mi się jeży na głowie, kiedy słyszę takie historie, ale jak Pani dobrze zauważyła - w każdym zawodzie są osoby, które nie powinny go uprawiać. Nas od razu wrzuca się do jednego wora i stawia na równi.
Nasz system edukacji leży i kwiczy. Nikt nie liczy się z naszym zdaniem. Co słyszymy ze strony MEN-u? "Przecież Wy sobie świetnie poradzicie". Tak, poradzimy sobie, bo nie mamy innego wyjścia. Nie mamy wsparcia, ani "góry", ani samorządów lokalnych. Oczywiście, że sobie poradzimy w roku szkolnym 2015/2016, kiedy przez dwa pierwsze miesiące nie dostaniemy podręczników do klas I, z uwagi na terminy wypłacania dotacji na podręczniki wieloletnie. Nikogo to nie interesuje. Nauczyciel ma się nie skarżyć (np. oznaka słabości, nieradzenia sobie z dziećmi). Zresztą nawet nie ma komu się poskarżyć, poza drugą połówką w domu.
Pytam: po co ta masa egzaminów na koniec gimnazjum? Wolałabym przygotować uczniów do poradzenia sobie z językiem w świecie, a nie do ciągłego pisania testów. Na co to komu? I tylko miliony wyrzucane w błoto na drukowanie stosu papierów, na egzaminatorów i masę innych cudów związanych z egzaminami. Dlaczego nikt nie da nam tych środków na 'żywe' posługiwanie się językiem? Wyślijmy uczniów raz na pół roku za granicę np. na 2 tygodnie, niech obędą się z językiem... ale po co...
Szkoda słów... Staramy się, wkładamy w swoją pracę całe serce i co otrzymujemy w zamian?
1. 'Bo nauczyciele tak dużo zarabiają' (tak, mnóstwo - po 11 latach pracy, z dodatkiem wiejskim i mieszkaniowym netto dostaję ok. 2 tys. zł i to nie za 18h + 2h darmowe wynikające z Karty Nauczyciela, ale jeszcze za sprawdzenie stosu zeszytów, drugiego stosu kartkówek i sprawdzianów; przygotowanie wszystkich apeli, uroczystości, gazetek; za wywiadówki, konsultacje z rodzicami, rady pedagogiczne; przygotowanie się do pracy (stworzenie, często i wydrukowanie w domu materiałów na lekcje); konsultacje dla uczniów; pracę w grupie wolontariatu itd. itp. (długo by jeszcze wymieniać)
2. 'Bo oni mają tyyyyyyyyyle wolnego' - wg kalendarza mamy 6 tygodniu urlopu jak wszyscy, z tą różnicą, że MUSIMY go 'wybrać' na wakacjach :/ nie mogę pojechać do Tunezji we wrześniu... po prostu jest to nierealne. Tak mamy wolne święta, ferie - dlaczego? Dlatego, że jest to czas wolny dla uczniów, których my uczymy, itd. itp.
Jeszcze raz dziękuję.
pozdrawiam serdecznie,
Marzena
logo

Nauczyciele, Rodzice, Uczniowie - piszcie o swoich doświadczeniach na skrzynkę kontakt@mamadu.pl

Przeczytaj nasze artykuły i przyłącz się do akcji:
Współczuję Wam NAUCZYCIELE

Piszecie: "Jesteś niesprawiedliwa". Nadal uważam, że nauczyciele potrzebują więcej wsparcia niż kiedykolwiek wcześniej

Akcja: Nauczyciel. Powrót autorytetu - Wasze listy i historie