REKLAMA
Witam serdecznie. Wzruszyłam się czytając Pani Artykuł, ponieważ mam 28 lat, wychowała mnie mama, która na dzień dzisiejszy ma 35 lat pracy w klasach 1-3 za sobą.
PODZIWIAM JĄ, PODZIWIAM I JESZCZE RAZ PODZIWIAM. Kiedy byłam małą dziewczynką, symulowałam choroby, żeby tylko mama zabrała mnie ze sobą do pracy, siedziałam w osobnym pomieszczeniu i ukradkiem zerkałam na lekcje, które prowadziła z pasją a dzieci patrzyły w Nią jak w obrazek. Zresztą sam fakt, iż kłaniają się Jej 40-letni ludzie, których nie znam i na pytanie "kto to?" Mama z uśmiechem odpowiada :" Mój uczeń/uczennica". Mimo, że bywały lepsze i gorsze dni, nigdy nie słyszałam od mamy, że ma beznadziejna pracę, że mało zarabia etc. (bo wypłata jest żenująca w stosunku do czasu pracy i jakości).
Cały czas się dokształca (kurs Frenetowski, podyplomowa historia, podyplomowa oligofrenopedagogika i mnóstwo innych). Pamiętam czasy, już jak sama byłam uczennicą podstawówki, jak dziękować Nauczycielom w dzień Nauczyciela czy początek/zakończenie roku szkolnego, jak duży szacunek mieliśmy do nauczających Nas. Co się stało?! Dlaczego dzisiaj tak ciężko przychodzi przyznanie racji wychowawcy klasy, nauczycielowi, kiedy ten skomentuje zachowanie ucznia, wyniki w nauce etc. Dlaczego stał się wrogiem, a nie autorytetem?
DRODZY PAŃSTWO! zadaniem Nauczyciela jest wzbudzenie pasji u dziecka, nauczenie Go wielu fajnych rzeczy, zrealizowanie programu edukacyjnego, ale nie WYCHOWANIE UCZNIA! to rodzice są od stworzenia u dziecka kręgosłupa moralnego i etycznego! Nie każdy nauczyciel jest "nadętym Belfrem" . Na co dzień mijamy nadętych lekarzy, sklepowe, urzędników, policjantów, kierowców. Nie wrzucamy wszystkich do jednego worka. Moja mama od wielu lat słyszy komentarze a propos wakacji, ferii, ale nikt nie myśli o tym, że zaczyna lekcje o 8 kończy o 15, wraca do domu 25 km (od 35 lat dojeżdża) , sprawdza sprawdziany, kartkówki, przygotowuje się na kolejne lekcje, wymyśla gry i zabawy logiczne, ciekawe wycieczki, mądre wywiadówki... ciągły hałas w szkole, w klasie, na przerwach, dzieci mniej lub bardziej niegrzeczne, roszczeniowi i niekulturalni rodzice, chorujące i wymiotujące, gorączkujące dzieci w klasie, ciężej lub łatwiej przyswajające wiedzę.
Ogarnijmy swoje podejście do zawodu o którym nie mamy pojęcia. Każdy ma swoje granice wytrzymałości i prawo do gorszego dnia. A poza tym, jeśli widzimy problem, porozmawiajmy najpierw z nauczycielem, później z dyrektorem, kuratorium, a dopiero później miejmy parcie na bycie w TV. I nie zapominajmy, że rodzic zawsze powinien obserwować swoje dziecko a przede wszystkim z Nim porozmawiać, a nie dla świętego spokoju wciskamy tablet czy x-boxa.
Pozdrawiam. Magda
Nauczyciele, Rodzice, Uczniowie - piszcie o swoich doświadczeniach na skrzynkę kontakt@mamadu.pl
Przeczytaj nasze artykuły i przyłącz się do akcji:
Współczuję Wam NAUCZYCIELE
Piszecie: "Jesteś niesprawiedliwa". Nadal uważam, że nauczyciele potrzebują więcej wsparcia niż kiedykolwiek wcześniej
Akcja: Nauczyciel. Powrót autorytetu - Wasze listy i historie