Fot. Flickr / [url=https://www.flickr.com/photos/gi/105903652/]Gisela Giardino[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC BY-SA[/url]
Fot. Flickr / [url=https://www.flickr.com/photos/gi/105903652/]Gisela Giardino[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC BY-SA[/url]

Ponad miesiąc temu napisałam, ile to cudownych rzeczy można zrobić, gdy dziecko pojedzie na wakacje. Naprawdę to napisałam??? Jakże to jednak perspektywa się zmienia po jakimś czasie.

REKLAMA
Na co to cieszy się matka, której dzieci wyjeżdżają na wakacje? Aaaaa, tak...
Wyczekana samotność
Hurra, leniwy poranek z kawą na balkonie/ tarasie/ w kuchni – myślałaś.
Och, samotne spacery są takie cudowne.
Wersja po dwóch tygodniach
Chryste, co tu taka cisza w tym domu od rana.
Samotny spacer? Ileż można łazić nie otwierając do nikogo buzi.
Przyjaciele
Hurra, kawa z przyjaciółką po pracy – cieszyłaś się.
Jak dobrze, że wreszcie można zaprosić znajomych na obiad.
Wersja po dwóch tygodniach
Od tej kawy to brzuch boli. I ile my tak możemy wszystko analizować? To ja może pojadę już do siebie?
Znajomi na kolację??? Znowu? Może jednak innym razem, kochani.
Praca
Ach, jak cudownie jest móc pracować na spokojnie, bez ciśnienia, że trzeba coś skończyć o konkretnej godzinie – z ulgą stwierdzasz.
Wreszcie skupię na pracy! Nadrobię zaległości.
Wersja po dwóch tygodniach
Jak to ja się stałam tak mało zorganizowana??? No czas przecieka mi przez palce. Gdzie moje dziecko? Strażnik mojej systematyczności?
Gotowanie
Będzie rajsko, wiatr pohula w lodówce. O i wino w niej pohula. Albo coś tam jeszcze raczej zabronionego, gdy dziecko w domu.
Wersja po dwóch tygodniach
Ech, jakbym zjadła tę moją zupę pomidorową. Co to za pustka w tej lodówce? Wino? O nieeeee. Boższ, dlaczego mieszkam jak studentka w akademiku???
Wyjazd
Taki jeden samotny wyjaździk do koleżanki, która mieszka w fajnym mieście. Tylko dwa, trzy dni– dziecko na obozie, kolonii, u babci– marzysz.
Wersja po dwóch tygodniach
Łazisz po uroczych zakątkach, relaksujesz się i nagle „bach" autobusem jedzie matka z dzieckiem. Wgapiasz się jak sroka w gnat i czujesz tęsknotę. Albo zamiast zwiedzać, latasz po sklepach i szukasz czegoś wyjątkowego (bardzo wyjątkowego) dla swojego małego syneczka (sick!) i swojej małej córusi (sick!)
I marzysz, marzysz o powrocie dziecka lub dzieci. Niektóre Twoje koleżanki też. Doprawdy nie – do – wiary. Super, w środę już wracają moje dzieciaczki (nie wierzysz, nie wierzysz, dwa tygodnie temu przypominała cień człowieka i powtarzała: dobrze, że te piranie już pojechały), Inna mówi: Bez moich dzieci to jakaś grobowa cisza panuje.
Myślisz wtedy, że fajnie jest być matką. Że nawet te wszystkie codzienne obowiązki są cudowne (dobra, przesadziłam, są znośne), a przede wszystkim najbardziej cudowny jest śmiech twojego dziecka o poranku, miliony pytań głupszych i mądrzejszych, rozmowy, oglądanie filmów, zabieganie, żartowanie, wesołe obiady, gdzie wszyscy się przekomarzają, hałas, głaskanie kotów, planowanie adopcji psa, lekcje i ciuchy porozrzucane.
– „Obejrzę z tobą dziesięć razy Scooby Doo" obiecałam swojemu dziecku przez telefon choć nie cierpię Scooby Doo".
– Przecież Ty nie cierpisz Scooby Doo i uważasz, że to bajki dla młodszych dzieci– odrzekło on rezolutnie
– Nie cierpię, ale kocham Cię i zrobię to dla Ciebie
Cisza.
– No dobra. To ja dla Ciebie obejrzę ten Twój dziwny serial „House of Cards".
Niechże już kończą się te wakacje :) Pozdrawiam popijając strasznie nuuuuuuuudną kawę.
P.S. Dom bez mojego dziecka to jednak nie dom – napisała koleżanka, której córka ma 17 lat i właśnie wraca z wakacji.