Fot. Flickr/[url=https://www.flickr.com/photos/faceme/2054929924/]FaceMePLS[/url] / [url=http://bit.ly/mamadu]CC BY[/url]
Fot. Flickr/[url=https://www.flickr.com/photos/faceme/2054929924/]FaceMePLS[/url] / [url=http://bit.ly/mamadu]CC BY[/url]

W moim środowisku wiecznie narzeka się na pracę. Za mało płacą, kryzys, upadek wartości. Znajomi i przyjaciele z innych środowisk też narzekają. Wstrętna korpo, wstrętne zasady, wstrętny freelance, wstrętna samotność i nieprzewidywalność. Foch na to i na tamto. Też marudzę, żeby nie było. A potem robię zakupy w supermarkecie i rozwala mnie pozytywna energia starszego pana, który pracuje na kasie: „Bo wy się w ogóle nie umiecie cieszyć, a pracę to trzeba kochać…."

REKLAMA
Co bym napisała przed spotkaniem ze Starszym Panem
„Nie cierpię swojej szefowej", „Nienawidzę tego porannego wstawania", „Wkurza mnie, że stawki tak małe". Dzień bez porządnego marudzenia na pracę to dzień stracony.
Ot takie obrazki. Moja znajoma marzyła, żeby odejść z korporacji i założyć własną działalność. Spełniła to marzenia. Głośno mówi, jak jest szczęśliwa i zadowolona. Po cichu: „ja pierd…..lę, po co mi to było". Ktoś zalega z pieniędzmi ktoś zawodzi, nie trzyma się terminów. No masakra (jej zdanie).
Inna wciąż pracuje w stabilnej firmie. Ma etat, pensję (niezłą) 28 każdego miesiąca. Też jest źle. Bo nuda, powtarzalność, no i szefowa wiedźma.
Nie jestem inna. I przepraszam, mam – tak mi się przynajmniej wydaje – na co marudzić, pracuję więcej niż wtedy, gdy zaczynałam, zarabiam mniej ( w stałej pracy). Na fuchy już nie mam ochoty, bo, oczywiście, mogłabym założyć fabrykę słów, ale mam też dziecko, rodzinę, przyjaciół i szczerze mówiąc inne pomysły na siebie.
Ja i moi znajomi mieścimy się w średniej krajowej. Według badań CBOS 68 procent Polaków wypowiada się negatywnie rynku pracy. 22 proc. uważa ją za bardzo złą. Niepewność zatrudnienia odczuwa do 40 proc. pracujących.
I tak odliczam dni do tego urlopu (jakbym czekała na wyjście z więzienia), psioczę.
Brr…I takie oto prowadzę dialogi: „Chcę rzucić tę robotę", „O, ja też chcę", „Pojedziemy do Australii?" „O, do Australii", „A może zakład pogrzebowy otworzymy?" „O, zakład pogrzebowy bosko, taki nowoczesny. ja będę pisać mowy pogrzebowe, ty opiekować się rodziną, a Iwona będzie robić nieboszczykom makijaż".
No masakra, masakra, brrr, dno. Ratunku, olśnienie zawodowe, szukam cię, a ty nic, zołzo.
logo
Fot. Flickr/[url=https://www.flickr.com/photos/jdhancock/8677457200/]JD Hancock[/url] / [url=http://bit.ly/mamadu]CC BY[/url]
Co napiszę po Spotkaniu ze Starszym Panem
Pan znany jest podwarszawskim miasteczku, w którym mieszkam. Rozpisują się o nich na lokalnych forach. Że ciepły, serdeczny, zagada, opowie, ludzie stoją przy kasach i się śmieją. Gdy o nim czytałam pomyślałam, że trzeba na głowę upaść, żeby cieszyć się w supermarkecie po całym dniu siedzenia przy biurku. I doprawdy są jakieś granice pozytywnego myślenia.
Więc wczoraj robię „urlopowe" zakupy. Z kosza wysypują się kolejne (nie)zbędne rzeczy, wyglądam jak królowa sierot, mina foch, bo przede mną kolejkaaaaaaaaaaaaaaa. Groza. I nagle słyszę tego Starszego Pana. Wystukuje na kasie kolejne liczby, jednocześnie śmieje się, opowiada anegdotki.
Dziewczyna przede mną też się śmieje: – Ja to uwielbiam robić z Panem zakupy. Na forach internetowych już o Panu piszą, wie Pan?
On: O…..No bo ja kocham swoją pracę, wszystko co się robi zawodowo powinno się kochać, bo inaczej to po co to robić.
„Boże, jestem w wariatkowie" myślę, oni sobie tu będą gaworzyć, a ja dostanę świra.
Dziewczyna dopytuje skąd on ma, tę radość, bo też by chciała. A on mówi: – A wie pani, bo u nas w rodzinie to nikt nie marudził na robotę. Radość, radość liczy się radość, bo inaczej po co żyć? Ojciec był kowalem – zadowolony, potem został szewcem – zadowolony, potem miał własny zakład – zadowolony. Dziś ma 90 lat, łowi ryby i je sprzedaje – zadowolony. To ja jestem też zadowolony, przecież bym oszalał osiem godzin smutny…A ludzi lubię, tyle tu fajnego jedzenia i współpracownicy fajni….Miłego dnia, miłego dnia, miłego dnia.
Targam do auta zakupy i szczerze się wstydzę, i myślę, że chcę być taka jak on. I że wszystkim marudom by się przydało. Bo wielu z nas ma niezłą pracę, a i tak marudzi. Poza tym przecież zawsze można ją zmienić– i to nieprawda, że nie. Jest otwartość, pojawiają się możliwości ( sprawdziłam to nieraz)
A jak się nie pojawiają ( w danym momencie) to chyba tak naprawdę niewielu z nas pracuje w piekle…pracujemy w przeciętnych firmach, albo jesteśmy na przeciętnym „frilansie". Trochę plusów, trochę minusów.
Jak to jest, że jedni widzą tylko te plusy, a inni wciąż znajdują minusy.
Także kocham swoją pracę! Inaczej oszalałabym robiąc to co dzień. :)