
Kocham swój kraj. Jesteśmy tacy przyjacielscy, pozytywnie do siebie nastawieni, przeuroczy. Tak kulturalnie wyrażamy swój gniew. Tego samego uczymy dzieci, prawda? Jasne, akurat.
REKLAMA
Przepraszam, ale nie znam bardziej rozjuszonego narodu (ale oczywiście czekam na kontrpropozycje). Agresja, złość jest jak klej– przykleja się, oblepia, nie pozwala zrobić człowiekowi kroku (np. do przodu, co nie?). Nieustanne pracuję nad tym, żeby zapanować nad własną agresją. Udało mi się – jako tako– dopiero, kiedy zostałam matką. Z miłości to robię. Z szacunku do potomka. Dlaczego, więc moje dziecko musi spotykać się z furią innych? Z ich chamstwem? Dlaczego? Dlaczego?
„Musicie tu, k…,iść?! Wypier…ać" mówi wyrośnięty 11- latek ze starszej klasy do mojego syna i jego kolegi. Wiem, bo opowiada mi to wieczorem. „Powiedz, żeby też spier….ał" poucza mąż. Patrzę na niego groźnie i syczę: „Oszalałeś!? A gdzie porozumienie bez przemocy?".
„Porozumienie bez przemocy zostaje w domu" odgryza się. Nie ma to, jak wsparcie partnera w wychowaniu. Z drugiej strony nie wiem, co mam innego poradzić synowi. Wszystkie „rozumiem, że czujesz się zły, ale bardzo proszę nie odzywaj się w ten sposób" tylko mnie rozmieszają. Na pewno rozśmieszyłyby również owego jedenastolatka. Skąd on ma takie słownictwo i tyle złości w sobie? Śmiem podejrzewać, że może świetnym nauczycielem emocji jest na przykład dla niego ojciec? Albo mama furiatka? To może ja ugotuję zupę, a o agresji z dzieckiem niech rozmawia mąż? Świetna ze mnie kobieta wyzwolona, feministka. Doprawdy.
„Porozumienie bez przemocy zostaje w domu" odgryza się. Nie ma to, jak wsparcie partnera w wychowaniu. Z drugiej strony nie wiem, co mam innego poradzić synowi. Wszystkie „rozumiem, że czujesz się zły, ale bardzo proszę nie odzywaj się w ten sposób" tylko mnie rozmieszają. Na pewno rozśmieszyłyby również owego jedenastolatka. Skąd on ma takie słownictwo i tyle złości w sobie? Śmiem podejrzewać, że może świetnym nauczycielem emocji jest na przykład dla niego ojciec? Albo mama furiatka? To może ja ugotuję zupę, a o agresji z dzieckiem niech rozmawia mąż? Świetna ze mnie kobieta wyzwolona, feministka. Doprawdy.
A może skupię się na tym, jak mam sobie radzić z agresją wobec siebie i ludzi wokół mnie.
„Gdzie, k…, jedziesz?" „Musisz się tu, babo, pchać?". Przysięgam, przysięgam, nigdzie się nie pchałam. Ale jakiś rozjuszony Pan w Garniturze w supermarkecie uznał, że jestem idealnym obiektem jego złości. Wiadomo, poczochrana, zmachana, bez makijażu. Boska na worek treningowi. Do tego: nie stłukę go, nie zwolnię z pracy, nie porzucę. Wyleje na mnie swój jadzik po czym wróci do domu zadowolony i szczęśliwy. Amen. Mówcie mi Matka Teresa. Idź i bądź Mężczyzno, szczęśliwy.
Tylko dlaczego mój syn rzecze później zdziwiony: „A po co ten pan tak do ciebie powiedział?", „A dlaczego nic nie odpowiedziałaś? Musisz być twarda.". Fantastycznie. Oto dziecko poznaje matkę we wcieleniu niemoty. Matkę wzór, autorytet. Groza.
„Gdzie, k…, jedziesz?" „Musisz się tu, babo, pchać?". Przysięgam, przysięgam, nigdzie się nie pchałam. Ale jakiś rozjuszony Pan w Garniturze w supermarkecie uznał, że jestem idealnym obiektem jego złości. Wiadomo, poczochrana, zmachana, bez makijażu. Boska na worek treningowi. Do tego: nie stłukę go, nie zwolnię z pracy, nie porzucę. Wyleje na mnie swój jadzik po czym wróci do domu zadowolony i szczęśliwy. Amen. Mówcie mi Matka Teresa. Idź i bądź Mężczyzno, szczęśliwy.
Tylko dlaczego mój syn rzecze później zdziwiony: „A po co ten pan tak do ciebie powiedział?", „A dlaczego nic nie odpowiedziałaś? Musisz być twarda.". Fantastycznie. Oto dziecko poznaje matkę we wcieleniu niemoty. Matkę wzór, autorytet. Groza.
Ostatnio, z kolei, byliśmy świadkami, jak w sklepie z kosmetykami i środkami czyszczącymi (taka znana firma) pokłóciły się dwie „miłe" panie. Nawet niebrzydkie, elegancko ubrane i takie tam. „Pani tu nie stała" „Stałam" „Nie stałam". W końcu jedna Niebrzydka postanowiła zaatakować. Odepchnęła drugą. Przy okazji potrąciła niewinną staruszkę. Śniłam? Ależ nie śniłam. „Chyba jakoś zareagujesz, co?" spytał syn. Przepraszam, nie zareaguję. Jestem zmęczona, niewyspana. Chcę do domu. Matka wzór.
No i apogeum. Dziś rano. Raz w życiu muszę coś odebrać na poczcie. Zapomniałam, jak to jest. „Wypełnić" komunikuje pani urzędniczka. „Ale że to mam wypełnić?" pytam grzecznie. „A czy ja po chińsku się wyrażam". Nie, miła pani, oczywiście nie. Tylko jakoś tak bezosobowo.
No i potem nieszczęsny korek. Rozumiem, że jest ciężko. Słucham muzyki, na siłę się uśmiecham. Żartuje z dzieckiem. No nie chce, nie chce od rana być wściekła. A przecież też się spieszę. Z drugiego pasa nadjeżdżają kolejne auta. Nikt nie chce ich wpuścić. Wiadomo, dranie. Nie wiedzieli, że zaraz będzie skręt? Więc wpuszczam ja, bo widzę błagalne spojrzenie miłej dziewczyny, potem pana.
No i potem nieszczęsny korek. Rozumiem, że jest ciężko. Słucham muzyki, na siłę się uśmiecham. Żartuje z dzieckiem. No nie chce, nie chce od rana być wściekła. A przecież też się spieszę. Z drugiego pasa nadjeżdżają kolejne auta. Nikt nie chce ich wpuścić. Wiadomo, dranie. Nie wiedzieli, że zaraz będzie skręt? Więc wpuszczam ja, bo widzę błagalne spojrzenie miłej dziewczyny, potem pana.
W końcu facet w samochodzie za mną trąbi, jak oszalały. W końcu wyskakuje z auta (co tam minus piętnaście stopni): „Może jeszcze, k…. , wpuścisz tu całe miasto?!" drze się Pan Nawet Przystojny. „Może, k….., tak! I nic ci do tego" nie wytrzymuję i drę się jeszcze głośniej.
Świetnie, prawda? Matka wzór. I co ja na to poradzę. Próbuję, próbuję, próbuję. Ale złość długo niewyrażana wreszcie skutkuje szaleńczym wybuchem.
Proszę, proszę, mówmy swoim szefom, partnerom, rodzicom, komukolwiek na bieżąco, że coś nam się nie podoba. Nie będziemy potem się wyżywać na innych. I nasze dzieci też nie będą na to patrzeć.
Proszę, proszę, mówmy swoim szefom, partnerom, rodzicom, komukolwiek na bieżąco, że coś nam się nie podoba. Nie będziemy potem się wyżywać na innych. I nasze dzieci też nie będą na to patrzeć.
Pozdrawiam Pana Nawet Przystojnego, doprawdy nie chciałam być niemiła. Dobrze, nie będę fałszywa. Chciałam. Chociaż jechał Pan z córką mniej więcej w wieku mojego syna. Ale to Pan zaczął!
