Co wiesz o swoim siedmiolatku?
Co wiesz o swoim siedmiolatku? http://pixabay.com/pl/dziecko-m%C4%99%C5%BCczyzna-z-lotu-ptaka-636022/

Siedem lat temu spacerowałam po świnoujskiej plaży. Było szaro, buro, z nieba leciała jakaś ohydna mżawka, a Najstarszy Dzik nie czuł się komfortowo, kiedy przy kolejnych skurczach ściskałam mu zdecydowanie za mocno rękę.

REKLAMA
Dziś patrzę na konsekwencje niewątpliwie pewnej nocy i tego wówczas spaceru. Konsekwencja skacze, krzyczy, zachowuje się jakby chwilami traciła rozum.
Dzik nad Dziki w naszej dzikiej rodzinie.
Oczywiście nie może tu nie paść sakramentalne: Matko , kiedy to minęło. Ano minęło. Dzieci mi się starzeją, na szczęście w mądry eksplorujący świat sposób.
Padnie jeszcze jeden banał o tym, że duże dzieci to zdecydowanie większy kłopot, niż przy tych mniejszych.
Skończyłam właśnie tekst o kołysaniu niemowlaków, o tym jak bujane czują się bezpiecznie, jak duże znaczenie ma dla nich zapach mamy i jak w naturalny sposób można stymulować rozwój ich mózgu. I przypominam sobie zapach noworodka. To malutkie ciałko, te małe stópki z jeszcze mniejszymi paluszkami…
- Co na obiad?!? Zostaw mnie! Głupi jesteś! Mamo on mi zabrał piłkę! – brutalnie zostają przerwane moje wspomnienia przez wtaczających się do domu Dzików. Młodszy beka, Starszy ściąga buty krzycząc, że musi do łazienki.
Widzicie ten przeskok? Z ciszy, spokoju, miętolonej piersi do zabłoconych butów i roszczeniowych krzyków? A przepraszam, jedno się nie zmienia – wiecznie głodne brzuchy.
I myślę o tym, jakim wyzwaniem dla rodziców są starsze dzieci. Jak mało wiemy o ich rozwoju, o zmianach nastrojów, uczuciach. Dostajemy gotowce dotyczące karmienia piersią i nie piersią, pielęgnowania, higieny. Wiemy wszystko o buncie ósmego miesiąca, lęku separacyjnym, analizujemy emocje pierwszych dni przedszkolaka.
A co wiemy o sześciolatku wchodzącym w poważny wiek siedmiolatka? Zapewne mniej, niż gdy wchodził w fazę buntu dwulatka.
Cóż pięć lat później prognozy nie są najlepsze. Musimy liczyć się z tym, że nagle nasz pełen werwy, ciekawości i radości życia dzieciak stanie się wycofany, zdecydowanie mniej pewny siebie. Nie będzie jak dotychczas chwytać każdego nieznanego, a przysłowiowego byka za rogi. Niestety raczej będzie narzekał, niż cieszył się otaczającym go światem. Do tego zacznie mamrotać pod nosem. Markotność. Osowiałość. Chimeryczność. Słowem klasyczny opisywany przez mądrych uczonych obraz siedmiolatka.
Ja to zawsze trafiam z deszczu pod rynnę. Jak z jednym na wozie, to z drugim pod. Bo kiedy obserwuję jak mój Dziewięciolatek otwiera się na świat, zaczyna mówić o emocjach. Ba potrafi sam z siebie wynieść śmieci, a także uparcie walczyć o swoje, to z lekkim przerażeniem patrzę na Siedmiolatka, który nagle staje się pełnym obaw. I najchętniej zrezgnowałby z udziału w półkolonii, bo nie wie, co go czeka.
Pamiętam Starszego Dzika sprzed dwóch lat. Wolał być sam. Obserwował. Jakby budował własne ja gromadząc informacje. Dochodziło do tego jeszcze bardzo słabe poczucie bezpieczeństwa. Problemem było zejście na dół do sklepu i zostawienie go na trzy minuty w domu.
Cóż, siedmiolatek odzwierciedla te cechy, które ciężko mi zaakceptować. Nic nie irytuje mnie tak, jak brak chęci na cokolwiek. Szuranie butami wrrrrrrrr. I powtarzane do znudzenia nuuudzęęę sięęę. Ostatnio te słowa padły z ust Młodszego.
Oho zaczęło się. Pomyślałam. Czas się zbroić. Przywdziać kolejną wersję zbroi cierpliwości i wyposażyć się w naostrzony dystansem miecz.
Bo siedem lat, to też problemy z koncentracją, zapamiętywaniem różnych rzeczy. Bywają siedmiolatki, które uważają, że nikt ich nie lubi. Koleżanka Starszego Dzika z klasy nie chciała chodzić do szkoły, bo twierdziła, że żadna z dziewczynek nie darzy jej sympatią. Inny chłopiec uparcie dążył do rezygnacji z treningów, bo koledzy z boiska byli dla niego wredni. Jego osobistym zdaniem.
Wszystko trzeba przeżyć. Łatwiej, gdy znamy mechanizmy. Gdy nie wysuwamy opinii w stylu dawnego średniowiecza: No tak, to wpływ szkoły/kolegów/sąsiada/zbyt dużej ilości telewizji/komputera. Do wyboru.
Rodzice. Przyglądajcie się swoim dzieciom nie tylko w czasie, gdy sprawdzacie, jaki kolor ma ich kupa. I czy wyszedł już kolejny ząb. Im są starsi, tym bardziej potrzebują naszej uwagi. A przede wszystkim zrozumienia. Myślicie, że oni wiedzą, co się z nimi dzieje?
Młodszy Dzik, który nigdy nie miał problemów z podejmowaniem decyzji – lody śmietankowe, czy owocowe, auto czy gra, rower czy rolki, dziś rano leżąc z nami powiedział: Kurczeee mamooo nie mogę się zdecydować, czy chcę prezent, czy wyjazd urodzinowy do kina. Powiedziałam, żeby zamknął oczy i powiedział, co pierwsze przyszło mu do głowy.
I co tu będę udawać. Czekam z utęsknieniem na jego dziewiąte urodziny, wierząc, że jego temperament z pewnością wiele z przerażających teorii o siedmiolatku naturalnie wykluczy. Tylko jak on będzie miał dziewięć, to Starszy stanie się jedenastolatkiem… I to już będzie jazda bez trzymanki…