
Długo zastanawiałam się nad tym, dlaczego Oliwia tak trudno radziła sobie z kawałkami pokarmów. Banan, malina, jabłuszko, biszkopt czy bułka. Musiałam podawać jej dość małe jak na moje oko kawałki stałe, gdyż często miała trudności z ich połknięciem. Do pewnego wniosku, dlaczego tak mogło być, doszłam jednak po spotkaniu z koleżanką i jej córką.
REKLAMA
Dajmy tej koleżance na imię Lidka, a mamie tejże koleżanki Basia.
Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu mała Lidka - dodam, że raptem wówczas 8 miesięczna - w fenomenalny sposób radziła sobie nie tylko z piciem wody z butelki i ze szklanki, ale i z gryzieniem dość sporych jak na tak małe dziecko kawałków banana - dodam i tutaj, że ma raptem cztery zęby, no to czym tu gryźć przepraszam??
A mówiąc o gryzieniu, mam tutaj na myśli naprawdę dorosłe ruchy gryzienia.
Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu mała Lidka - dodam, że raptem wówczas 8 miesięczna - w fenomenalny sposób radziła sobie nie tylko z piciem wody z butelki i ze szklanki, ale i z gryzieniem dość sporych jak na tak małe dziecko kawałków banana - dodam i tutaj, że ma raptem cztery zęby, no to czym tu gryźć przepraszam??
A mówiąc o gryzieniu, mam tutaj na myśli naprawdę dorosłe ruchy gryzienia.
Mało tego Basia jedząc pączka musiała podzielić się nim z Lidką, bo ta domagała się go piskiem i krzykiem. Nic dziwnego, dziewczynka nauczona jest dostawać wszystko od mamy, przez co na chwilę obecną je już wszystko. Nie oceniam absolutnie, to indywidualna sprawa każdej mamy, co i kiedy wprowadza. Podziwiam tylko odwagę :) no i zazdrościłam tego pączka, bo ja swojego już wtedy dawno zjadłam.
No ale wracając do tematu...
Kiedy tak patrzyłam na tę delikatną Lidię, jak świetnie radzi sobie z kawałkami jedzenia, zastanowiłam się chwilę, jak to możliwe, że moja córka, która jest starsza o ponad trzy miesiące dobrze radzi sobie z grudkami, ale muszę kontrolować znacząco ich wielkość. Najzwyczajniej w świecie nie potrafi jeszcze tak dobrze pracować językiem i buzią.
Poruszyłam ten temat z Basią. Po dłuższej rozmowie okazało się, że Lidia bardzo ulewała na początku karmienia piersią. Basia mówiła, że ulewanie miało miejsce notorycznie po kilka razy.
Poruszyłam ten temat z Basią. Po dłuższej rozmowie okazało się, że Lidia bardzo ulewała na początku karmienia piersią. Basia mówiła, że ulewanie miało miejsce notorycznie po kilka razy.
A wiesz jak ulewała Oliwia?
W ogóle. Nigdy nie ulało jej się po karmieniu.
To co działo się w przypadku Oliwii to krztuszenie. Nie ulewała po karmieniu, ale krztusiła się w trakcie. Nie raz tak silnie, że przeżywałam chwile grozy, kiedy przekręcałam ją na brzuszek i ustawiałam głową do dołu poklepując równocześnie po plecach.
To trwało do chwili kiedy zaprosiłam do domu pielęgniarkę laktacyjną i poprosiłam o pomoc.
Pomogło. Pisałam o tym tutaj (KLIK).
To co działo się w przypadku Oliwii to krztuszenie. Nie ulewała po karmieniu, ale krztusiła się w trakcie. Nie raz tak silnie, że przeżywałam chwile grozy, kiedy przekręcałam ją na brzuszek i ustawiałam głową do dołu poklepując równocześnie po plecach.
To trwało do chwili kiedy zaprosiłam do domu pielęgniarkę laktacyjną i poprosiłam o pomoc.
Pomogło. Pisałam o tym tutaj (KLIK).
Razem z Basią doszłyśmy do wniosku, że Lidia radzi sobie tak dobrze z kawałkami pokarmów, ponieważ podczas karmienia bardzo ulewała. Pokarm w dużej ilości cofał się z powrotem do przełyku i jamy ustnej, co sprawiało, że Lidia w jakiś sposób musiała sobie z tym radzić i co najważniejsze zapamiętała i zdobyła doświadczenie na później.
Oliwia nie ulewała nigdy, co sprawiło, że nie wyrobiła sobie wystarczająco silnie umiejętności kontrolowania kawałków pokarmu - no muszę tak nazwać ilość pokarmu do ulania;)
Dodatkowo miała problem z połykaniem ilości mleka, krztusiła się i dławiła co utrudniało jej znacznie spokojne jedzenie. Być może wpłynęło to negatywnie na pierwsze wrażenia z pokarmem stałym w kawałkach, dlatego tak nieporadnie gryzła pierwsze większe grudki.
Tak sobie to sprytnie wytłumaczyłyśmy.
Dodatkowo miała problem z połykaniem ilości mleka, krztusiła się i dławiła co utrudniało jej znacznie spokojne jedzenie. Być może wpłynęło to negatywnie na pierwsze wrażenia z pokarmem stałym w kawałkach, dlatego tak nieporadnie gryzła pierwsze większe grudki.
Tak sobie to sprytnie wytłumaczyłyśmy.
Trzeba pamiętać,że zarówno dzieci, które ulewały, jak i dzieci, które nigdy tego nie zrobiły prędzej czy później opanują sztukę jedzenia kawałków pokarmu na celujący. Wystarczy do tego cierpliwość. Oliwia obecnie bardzo dobrze radzi sobie z kawałkami pokarmów. Wprawa czyni mistrza.
A jakie są Twoje doświadczenia, podobne? Co sądzisz o naszych spostrzeżeniach?
