zbiory własne

Być szczęśliwym na Alasce. Mam pewną przypadłość (z pewnością jest ich więcej niż jedna, ale ta przychodzi mi na myśl od razu, pisząc tę anegdotkę)… Czytam dużo, z różnych dziedzin, w większości oczywiście z zakresu swojej pracy, bycia mamą i kobietą… Ale od czasu do czasu czuję się na tyle przeładowana, że postanawiał zabrać się za lżejszą lekturę… Kiedy przed wyjazdem na urlop, w marketowym koszyku wygrzebałam dwie ślicznie wyglądające książunie, nie spodziewałam się, że moja „przypadłość” wylezie jak ślimak ze skorupki… Dwie „lekkie lekturki” okazały się być opowieściami o śmierci klinicznej i odnalezieniu drogi rozwoju osobistego przez alkoholika - kucharza… No cóż lekkie to one były tylko ze względu na wagę… Nie inaczej było tym razem… Po lekturze „Zstąpienia do bogini”, przeanalizowaniu świata znaczeń słów wraz z autystycznym mężczyzną, postanowiłam przeczytać coś „lekkiego”… O ironio! Turkusowa okładka z misiem w żółtych okularach skradła moje serce!!! A tytuł o szczęściu napawał mnie optymizmem… Nie doczytałam oczywiście podtytułu - „Silny umysł odporny na życiową niepogodę”… Lektura, choć niełatwa, stała się być zbawienna! Autor w prosty, a zarazem mądry sposób przybliża nam psychoterapię kognitywna… A co to…? Uno momento…

REKLAMA
Oglądaliście film „Matrix – część 4”??? Ja nie pamiętam poprzednich trzech części, pamięć mam wybitnie wybiórczą, więc prócz głównego filmowego wątku z wirtualnym światem poza prawdziwym światem, wyparłam wszystko… Czwarta część zrobiła na mnie ogromne wrażenie, nie tylko ze względu na braki w pamięci i wątek istoty energii kobiecej, ale także na postacie w pełni kierowane przez matrixowy system, do tego stopnia, że po wydaniu rozkazu, bodźca (jak zwał, tak zwał), byli w stanie wyskoczyć z okna ( z wysokiego piętra), skazując się na śmierć… Reszty nie zdradzę, obejrzyj sam / sama…
Dlaczego wspominam o tym filmie, pisząc o urzekającym (dla mnie) misiu na okładce książki? I tu jest sedno mojego wywodu… Autor misiowej książki – Rafael Santandreu, w błyskotliwy sposób przedstawia nam jaki matrix (w głowie) tworzymy sobie sami…, Matrix, który pozbawia nas lekkości i radości z życia codziennego…
Strona po stronie, Rafael obnaża naszą przypadłość do tworzenia historii w głowie, które nas ograniczają, przypadłość produkującą wymówki do „nic nie robienia”, a zarazem zazdroszczenia bardziej zaradnym i pracowitym ludziom… Niemniej jednak, nie jest to książka jedynie o narzekaniu na ludzkie słabości, wręcz przeciwnie – wczytując się w nią, zauważamy, że możemy być szczęśliwi z depresją, mając czterokończynowe porażenie, żyjąc na Alasce… Jak to zrobić? Z pokorą wziąć odpowiedzialność za własne życie i własne myśli, pracując nad osobistym rozwojem, nie szukając winy za swoje błędy i niepowodzenia na zewnątrz… Przeczytasz książkę, znajdziesz sposób na silny i odporny umysł… Przynajmniej w teorii, praktyka należy już do Ciebie, do mnie…
Misiowa książka podbiła moje serce, nie tylko ze względu na okładkę...