O autorze
Sama mówi o sobie - dziennikarka niepokorna, niezależna, niepodporządkowana, ale dobrze zorganizowana. Świebodzinianka z wyboru, zakochana w swoim mężu do szaleństwa. Lubi piec, smażyć, gotować, przyjmować gości i karmić ich tym, co przygotowała. Jej niespełniona pasja to dekoracja wnętrz. Ma uczulenie na głupotę i bezpodstawną krytykę. Optymistka wkurzająca ludzi ciągłym uśmiechem.

Mąż zawsze będzie najważniejszy

Męża wybiera się na całe życie. Przynajmniej z założenia
Męża wybiera się na całe życie. Przynajmniej z założenia © Jacek Korzeniewski Fotografia
Kiedyś usłyszałam słowa, że stratę męża/partnera przeżywa się bardziej niż utratę dziecka. Bo dziecka się nie wybiera, bo ma się świadomość, że dziecko jest na chwilę, a męża/partnera wybiera się z założenia na całe życie. Swoje życie, nie jego.


Jak prawdziwe i "moje" są to słowa, przekonałam się ostatnio. Od razu uprzedzam, że to nie będzie tekst ani łatwy, ani przyjemny, ale myślę, że będzie idealny, żeby po 4 miesiącach "wytłumaczyć się" z milczenia i zupełnej nieobecności na blogu.


Narodziny drugiego dziecka, w przeciwieństwie do pierwszego, były przeze mnie wyczekiwane. Chciałam, żeby drugi syn był już z nami. Bałam się jak cholera, czy dam radę z 22-miesięcznym, absorbującym całą naszą uwagę bąblem i noworodkiem, któremu trzeba poświęcić czas przynajmniej na karmienie, przewijanie i usypianie. Po powrocie do domu starszy syn okazał się niezwykle dzielnym małym człowiekiem. Choć cała sytuacja z "intruzem" w pierwszych godzinach zdecydowanie go przerosła, bo chciał mieć mamę po 5 dniach nieobecności tylko dla siebie, w kolejnych dobach spokojnie skracał dystans. Niestety po tygodniu nasz starszak zachorował. Konieczna była hospitalizacja.

Jak jeszcze dziś o tym myślę, mam łzy w oczach. Ponieważ karmienie piersią jest dla mnie priorytetem, nie było możliwości, abym została ze starszym synem w szpitalu. Został z babcią, która okazała się niezastąpioną pomocą. Przy wsparciu mojej bratowej zajmowała się wnukiem i spędziła z nim całe długie 10 dni w szpitalnej sali z przerwą na weekend, kiedy to tata nie musiał pracować.


Ten smutny wzrok, mój syn z podkrążonymi oczami, bladą skórą, patrzący na mnie przez łzy i mówiący: "Babcia, zostaw. Mama zostanie z Markiem" wrył mi się tak głęboko w pamięć, że boli jakby to działo się teraz. A mama mogła zostać tylko na chwilę, bo szpital w sąsiednim mieście, a w domu noworodek, którego trzeba znowu nakarmić. Myślałam, że oszaleję z bezsilności, z żalu, a dodatkowo tydzień po cesarskim cięciu nie mogłam nawet wziąć syna na ręce i przytulić mocno. Wtedy myślałam, że nie można przeżywać nic gorszego niż strach o własne dziecko. Aż do pewnego popołudnia.
Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Który to miesiąc ciąży? Przelicznik tygodni ciąży na miesiące
0 0USG połówkowe jest najważniejszym badaniem w ciąży. Zobacz, czego możesz się dowiedzieć

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE