![Fot. Pixabay/[url=https://pixabay.com/pl/ch%C5%82opiec-dziecko-gra%C4%87-722420/]palichka[/url] / [url=http://bit.ly/CC0-PD]CC0 Public Domain[/url]](https://m.mamadu.pl/49167e630d5a9df8ae379c0878532279,1500,0,0,0.jpg)
Byłam wczoraj na fajnym pikniku dla dzieci. Koce na trawie, kiełbasa z grilla, chodzenie po drzewach i na szczudłach. Takie tam, proste rzeczy. Tym razem nie byłam z dziećmi, bo jeszcze są na obozach, siedziałam w namiocie „ekspertów” i rozmawiałam z rodzicami. W pewnym momencie przyjechały dzieci z małych miejscowości, wsi, z tak zwanych rodzin dysfukcyjnych, które dostały ten wyjazd w ramach akcji typu lato w mieście. Idą równo w rządkach z autobusu, którym przyjechały i zatrzymują się jak oniemiałe patrząc na park rozrywki, który dla innych dzieci stanowi źródło nudy. - Kiedy idziemy? - pyta swojego tatę gość pikniku, sześciolatka, ciągnąc go za rękaw. - Będzie tu coś jeszcze? - krzyczy do ucha mamy na oko dziewięciolatka. - Ale nuuuuuda- ziewa dziesięciolatek w czapce. A tamci stoją z oczami jak spodki i patrzą. Pełni zachwytu.
