Fot. Flickr / [url=http://bit.ly/1HUTL9n]Kevin N. Murphy[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr / [url=http://bit.ly/1HUTL9n]Kevin N. Murphy[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY[/url]

Dzieci pojechały, a ja zostałam sama. Pierwszy raz od naprawdę długiego czasu moje życie do mnie wróciło. Przestrzeń. Czas. Uważność. Potrzeby. Jest niedziela, leżę na tarasie i myślę o roku, który minął, o tym, co wokół mnie, o pustce, którą zostawiły dzieci i o tym, co będzie za chwilę. W mojej głowie, gdyby mnie podłączyć pod system Icode, który badałby moją podświadomość, co chwilę rozjaśniałby się punkt na mapie mózgu. Kolejny punkt uświadomienia.

REKLAMA
Uświadomienie Pierwsze
Jestem głównie Matką. Bez dwóch zdań żadna inna rola nie określa mnie tak bardzo jak bycie matką. Widzę to wyraźnie, gdy mam przestrzeń, by z tej roli wyjść na chwilę. Co robić? Gdzie pójść? Do kogo zadzwonić? Trochę jak pogubione dziecko wdrażam się w nowe zajęcie jakim jest życie bez dzieci.
Konkluzja: To jest sytuacja, który wymaga zmiany.
Uświadomienie Drugie
Na świecie istnieje cisza. Stan fizyczny wokół człowieka, ale także stan jego umysłu. Wreszcie ją słyszę! To znaczy nie słyszę innych dźwięków prócz tych dobiegających z mojego ogrodu. Mruczenie psa wygrzewającego się w słońcu. Brzęczenie muchy (już rozumiem, skąd siła tego dźwięku, skoro uderza ona skrzydłami 12000 na minutę!). Szum liści (mam piękne brzozy w ogrodzie). Dziwne dźwięki ptaków. Cyt, cyt.
Konkluzja: Zapisuję się na jogę od września.
Uświadomienie Trzecie
Mój dom wymaga remontu. Jak to się dzieje, że w ciągu roku można tyle popsuć? Klamki odpadają od drzwi (kto i kiedy tak nimi szarpał?!), jasne ściany przypominają graffiti (czy idąc po schodach trzeba przesuwać palcami po ścianie?), deski na tarasie rozłażą się (kto tak tu biegał?), półki w garderobie są poluzowane, kable poplątane jak węzeł gordyjski (po co nam tyle sprzętu?). I tak dalej. Dom wymaga remontu, a ja kasy.
Konkluzja: Muszę więcej zarabiać. Albo/i robić remonty na bieżąco.
Uświadomienie Czwarte
Nie jestem uporządkowana. Dzieci mnie porządkują. Macierzyństwo mnie porządkuje. To nie jest moja stała cecha, ale wyuczony mechanizm. Leżę i nic mi się nie chce. Nie mam pomysłu, jak zaplanować dzień. Nie wiem, czy muszę mieć taki pomysł. Nic nie wiem.
Konkluzja: Czy muszę wiedzieć?
Uświadomienie Piąte
Jestem wrażliwa. Wrażliwsza niż mi się wydawało. Na co dzień muszę wielokrotnie organizować emocje w zadaniowość. Nie pamiętam, kiedy ostatnio płakałam.Teraz mam czas na emocje. Wczoraj wzruszył mnie mały chłopiec, który kosił trawę w ogrodzie. Był taki poczochrany.
Konkluzja: Fajnie jest się popłakać. Muszę przestać być takim bez-emocjonalnym robotem na co dzień.
Uświadomienie Szóste
Rodzina i przyjaciele są ważni. Dzięki temu, gdy zostajesz sama, nie jesteś sama. Mama przyjedzie z pierogami z malinami, ojciec zadzwoni, by umówić się na pogaduchy, siostry „co słychać”, znajomi „kiedy można wpaść, jak chata wolna”. Ktoś myśli. Ktoś pamięta. Istnieje życie, które na Ciebie wciąż czeka.
Konkluzja: Muszę bardziej dbać o przyjaźnie. Muszę częściej dzwonić do rodziców.
Uświadomienie Siódme
Są ludzie, którzy Ci zazdroszczą. Należy ich eliminować ze swojego otoczenia. Zazdrość zabiera nam energię.
Konkluzja: Nie odpowiadać na telefony Pani M. i K. Nie czytać hejtu w Internecie.
Uświadomienie Ósme
Nie trzeba wciąż coś robić. Nie robiąc nic, można zrobić wiele.
Konkluzja: Nie dzielić się tym uświadomieniem ze swoim szefem.
Uświadomienie Dziewiąte
Nie trzeba kupować tyle jedzenia! Po co wciąż tracić czas na stanie w kolejkach? Na co mi trzy gatunki sera żółtego (jakby jeden nie wystarczał?!). Dipy i sosy, które kładzie się na stół kilka razy w roku? Stare jogurty i serki (za dużo, więc się marnuje). Można mieć mleko, ser biały, jogurt, pomidora i być zadowolonym z życia (zwłaszcza jak się staje na wadze).
Konkluzja: Robić zakupy z listy. Robić listę.
Uświadomienie Dziesiąte
Dzieci kiedyś odejdą. Taki stan jak dziś będzie czymś stałym. Z jego ciszą. Wolną przestrzenią. Łysą lodówką. Wrażliwością, która wróci. Uporządkowaniem, które odejdzie. Samotnością, która nie może straszyć.
Konkluzja: Bycie Matką jest na zawsze, ale jest „zajęciem” tymczasowym. Warto o tym pamiętać, gdy kolejny raz chcesz odłożyć swoją potrzebę na półkę. Warto myśleć o sobie więcej i szerzej przez cały rok.
:-)