
Myślisz czasami o tym, co byś robiła/robił, gdybyś była dzieckiem? Bo ja często. Szczególnie jak goszczę grupę dziewięciolatków u siebie, którzy są w stanie w ciągu jednej godziny wtrąbić hot-dogi, gofry z Nutellą, poskakać na trampolinie, wytrząsać te hot-dogi, poprosić o obiad, zakończyć lodami i grą na Playstation 4.
REKLAMA
Myślę o tym także wtedy, gdy podsłuchuję rozmowy moich dzieci, kto się w kim kocha w klasie, kto z kim ma konflikt i dlaczego nie zaproszą jakiejś jednej na urodziny. Także wtedy o tym myślę, gdy pytają mnie, czy zawsze będziemy razem, a zaraz potem, czy kupię nowego konika do kolekcji lub obudowę do telefonu. Myślę o tym też, gdy czuje, że się starzeję, a także wtedy, gdy brak mi entuzjazmu.
Wtedy zadaję sobie pytanie: Co bym zrobiła, gdybym przez jeden dzień mogła być znów dzieckiem? I tak sobie odpowiadam:
♥ Najadłabym się aż bolałby mnie brzuch. I w ogóle nie czułabym się winna, najwyżej martwiłoby mnie tylko to, że mam biegunkę i nie mogę wyjść na dwór.
♥ Wykąpałabym się w zimnym jeziorze i nie czułabym chłodu. Biegałabym w kostiumie kąpielowym, nie wstydząc się, że jestem za gruba.
♥ Obgryzłabym paznokcia, na którym nie siedziałby żaden akryl albo żel (Jezu, jak ja to lubiłam!).
♥ Wpadłabym w porządną histerię. Waliłabym rękoma i nogami o ziemię i wyła jak koza. A potem przemyłabym twarz zimną wodą i odetchnęła z ulgą. I nikt nie kazałby mi być dojrzałą.
♥ Wyobrażałabym sobie swoją przyszłość w dowolnych scenariuszach. Że będę sławna jak Madonna, bogata jak Carringtonowie i miała męża przystojnego jak ojciec Violetty. Nikt nie mówiłby mi, abym zeszła na ziemię.
♥ Kupiłabym sobie dużo baniek mydlanych. Maszynę do baniek i pistolety. Zrobilibyśmy konkurs na największą bańkę.
♥ Napisałbym list miłosny odręcznie pisany. Poperfumowałabym go Chanel 5 mojej Mamy.
♥ Usiadłabym ojcu na kolanach i zwinęła się w kłębek. Patrzyłabym jak czyta Gazetę Wyborczą i zastanawiałabym się, dlaczego ludzie interesują się polityką.
♥ Nie myślałabym z niepokojem o wyborach parlamentarnych. Ani o sytuacji na Ukrainie. Wierzyłabym, że cokolwiek się stanie, rodzice mnie ochronią.
♥ Ćwiczyłabym chodzenie na palcach, aby móc podsłuchiwać wieczorami rozmowy rodziców. Niewiele rozumiejąc myślałabym "Ależ ten dorosły świat jest fascynujący!"
♥ Nie martwiłabym się o pieniądze. Miałabym pustą świnkę i zero troski. Nie wiedziałabym, co to strach.
♥ Kupiłabym sobie watę cukrową. Wielką, białą. Miałabym potem lepkie ręce, które wytarłabym w sukienkę, uprzednio śliniąc palce.
♥ Skakałabym po kałużach. I nie czułabym, że mam przemoknięte skarpety.
♥ Skakałabym na trampolinie. Tak wysoko, że rodzice krzyczeliby, że sobie łeb rozbiję.
♥ Chodziłabym nago po ogrodzie, a jak chciałoby mi się siku, to bym zrobiła za drzewem.
♥ Zjadłabym kanapkę z cukrem. I wielki kawałek kiełbasy z ogniska.
♥ Miałabym pięknego warkocza zaplecionego wokół głowy. Taki koszyczek, który potrafiła robić moja Ciocia.
♥ Bawiłabym się lalkami cały dzień. Miałabym taki piętrowy domek, w którym toczyłoby się życie. Życie idealnej rodziny.
♥Nie martwiłabym się, że popuszczę, gdy mnie ktoś łaskocze. Turlałabym się ze śmiechu niekrępowana niczym.
♥ Udałabym że jestem chora i cały dzień leniuchowałabym w łóżku i czytała książki. Mama przyniosłaby mi rosół i kanapki z Nutellą.
♥ Zagrałabym w gumę. Byłam w tym naprawdę świetna!
♥ Zapytałabym dorosłego, czy istnieje Bóg. Zadawałabym pytania, których się boję. Tych, na które nie ma prostych odpowiedzi. I wierzyłabym we wszystkie zasłyszane bajki.
♥ Myślałabym o trzydziestolatkach, że są bardzo starzy. Generalnie miałabym gdzieś sprawy wieku. Byłabym przekonana, że mam przed sobą nieskończenie długie życie.
♥ Plotkowałabym cały dzień. Kto z kim jest, kto z kim zerwał, kto się w kim kocha.
♥ Byłabym zachwycona tym, że są wakacje. Początek lipca i dwa miesiące nic nie robienia.
♥ Nie pisałabym tego tekstu. Nie musiałabym pracować. Nie musiałabym zbyt wiele.
♥ Czułabym się wolna. Moja wolność oznaczałaby brak zobowiązań.
♥ I byłabym pełna nadziei. Że reszta życia będzie tak fajna jak tu i teraz.
♥ A także szczęśliwa. Szczęściem, którego się nie komplikuje. Szczęściem wynikającym na przykład z tego, że mama zabrała mnie na rurki z kremem.
♥ Wierzyłabym, że mogę wszystko. Że marzenia się spełniają. Trzeba tylko zdmuchnąć świeczkę.
Zapytałam przyjaciółkę, co ona by zrobiła, gdyby była dzieckiem. Zaczęła pisać, a potem nagle przerwała i powiedziała mi „To bez sensu. Przecież to wszystko mogę robić jak jestem dorosła”. Może nie wszystko, ale wiele z tego - tak. Tylko dlaczego tak często o tym zapominamy?
Angielski pisarz Ian McEwan napisał kiedyś "Dla dzieci dzieciństwo nigdy się nie kończy. Pozostaje teraźniejszością. Wszystko dzieje się w czasie teraźniejszym. [...] gdy mówią: „Kiedy dorosnę...”, zawsze jest w tym odcień niedowierzania — jakże mogliby być kimś innym, niż są?"
A Ty? Co byś zrobił/a, gdybyś raz jeszcze był/a dzieckiem? :-)
