![Fot. Pixabay/[url=hhttp://pixabay.com/pl/stokrotka-czerwony-kwiat-ro%C5%9Blin-424894/]Unsplash[/url] / [url=http://bit.ly/CC0-PD]CC0 Public Domain[/url]](https://m.mamadu.pl/9caa5d3abef686f504caa0d4ca67e2d6,1500,0,0,0.jpg)
Kolejne małżeństwo wśród moich znajomych rozpada się. Zasila statystyczną połowę Polaków, którzy się ze sobą rozwiedli. Być może zakochają się w kimś innym i zbudują nowe związki. Które albo przetrwają albo też się rozpadną. Albo się nie zakochają. Będą błądzić w nowej rzeczywistości, szukając lepszego świata, który przecież miał czekać. Gdzie on jest? Halo? Przecież miało być tak pięknie…
REKLAMA
Ona „Wreszcie będę mogła robić co chcę”. „Znajdę kogoś, kogo pokocham”., „Będę miała prawdziwy głęboki związek”. „ Schudnę!”. „Wierzę w to, że moje życie się zmieni”. O tak, z tym ostatnim zdaniem zgadzam się w stu procentach. Jak się zmieni?
Posłuchaj, zanim podejmiesz ostateczną decyzję:
Budzisz się sama i zasypiasz sama. Ewentualnie towarzyszy Ci jamnik (labrador, york?). Lub Pan, którego imię pamiętałaś wczoraj, a rano już nie (czasami jamnik to bardziej optymistyczny widok).
Budzisz się sama i zasypiasz sama. Ewentualnie towarzyszy Ci jamnik (labrador, york?). Lub Pan, którego imię pamiętałaś wczoraj, a rano już nie (czasami jamnik to bardziej optymistyczny widok).
Martwi Cię koniec miesiąca (ciągle to samo „brak środków na koncie”!). Martwi Cię też początek (rachunki spływają masowo; zimą gaz ogranicza Twoje posiłki do białego sera z kefirem i filetów z kurczaka, torebko bye bye).
Masz migrenę jak stąd do Grójca lub nogę w gipsie, w którą włożył Cię wkurzony na nocny dyżur Ortopeda - i nikt nie zrobi Ci herbaty. Ani kanapki z Nutellą. Możesz zadzwonić do przyjaciół, jasne, ale to nie to samo. Nocą: czołgasz się do toalety, pochlipując na swoją samotność.
Masz dzieci? Zero chwili wytchnienia. Lekcje Ty, śniadania, obiady, kolacje Ty, zajęcia dodatkowe. Żadnych dyżurów, podziałów, miłych kłótni o obowiązki. Chyba że między Tobą zmęczoną, Tobą bardzo zmęczoną i Tobą wściekłą.
Weekendy z Tatą kończą się szybciej niż zaczynają. Cały czas nie rozumiesz, jak to możliwe, że w ich trakcie nie jesteś w stanie zrobić nic. Masz taki sam bałagan i taką samą intelektualną pustkę. W piątek sprawdzasz co pięć minut, czy nie tęsknią. W sobotę do południa dołączasz, by nie czuły się porzucone, w niedzielę już martwisz się, że jutro poniedziałek. Dlaczego więc nie odpoczywasz?
Wyrzuty sumienia to Twoi towarzysze niedoli. Że jak mają ten cholerny rozpadnięty dom, to muszą mieć więcej i lepiej. I Ty musisz starać się podwójnie. W rezultacie jesteś idealna do granic możliwości i nie masz siły na nic więcej.
Psychologowie mówią „Zanim się wściekniesz, idź na spacer, zrób sobie kąpiel, pobiegaj”. Jak? Gdzie? Kiedy? „Mamo, boję się zostawać sama” zatrzymuje złość w domu. I Ciebie. W rezultacie jesteś wściekła jakbyś miała cały miesiąc PMS.
„U nas zakupy robimy na zmianę, raz on raz ja”. Ooo, fajnie. U nas jestem ja i Żabka. Mimo że ledwo zipiesz, wracając z pracy, musisz o nią zahaczyć, by kupić bułki na kanapki do szkoły na rano, mleko do kawy i masło. W weekendy pakujesz zwoje filetów na cały tydzień, mimo iż nie masz kiedy rozmrażać. „Mamo, dlaczego ciągle jemy tego głupiego kurczaka?”. Oj, dzieci niewdzięczne!
Książęta z Bajki, gdzie jesteście? Panowie! Przecież umawialiśmy się, że znajdziecie mnie,, gdy będę sama. Stoję tu pachnąca, wolna i gotowa. Iiiii??? Pan jak się nazywa? A Pan? Nie, dziękuję, nie jestem zainteresowana. Znowu.
Mierzysz się w końcu z pytaniem „Czy coś jest ze mną nie tak?”. Twój Ex kipi szczęściem przy boku młodości 75 D, a Ty? Cierpisz na brak partnera, brak młodości i brak 75 D. Może jednak też nie byłaś taka doskonała?
W wakacje podczepiasz się pod urlopy znajomych par i z tęsknotą obserwujesz, jak wieczorami machają Ci na pożegnanie, udając się w stronę swoich wypasionych rodzinnych apartamentów, aby się poprzytulać i nie tylko. Karmisz się rodzinnymi fotami na FB.
Nie masz się z kim oznaczyć na Facebooku. Fantazjujesz na temat dnia, gdy pojawi się na Twoim wall’u informacja „W związku z…” i cudna sweet focia razem. W euforii nawet nie zauważysz ubytku znajomych o jakiś tysiąc (głównie płci męskiej).
Kino i teatr przenosisz do domu. Najpierw rozkładasz duży ekran w salonie („Można?!”), potem Ci się nie chce pilnować skwierczenia popcornu, bo i tak nie smakuje jak w Multikinie. Wiem, wiem. Samotne seanse są super!
Jesteś gruba, bo i tak nikt nie Cię nie ogląda nago. Coraz częściej odwiedzasz ukochany sklep z bielizną nocną, zamieniając jedwabne koszulki na flanelowe pidżamy z szerokimi wygodnymi nogawkami. Nadal się golisz (nadzieja Cię nie opuszcza).
Sama kupujesz sobie wino. Sama je nalewasz. Nawiązujesz coraz bliższe znajomości w monopolowym. „Pani Ewo, jak operacja Fiony?”. Fiona to pies. Pani Ewa to sprzedawczyni.
Coraz mniej chce Ci się wychodzić. Miasto nie jest tak ekscytujące, jak Ci się wydawało. W klubach te same schematy. „Może napijemy się drinka”. „Chętnie”. „Jesteś tu z kimś”. „Nie, a Ty”. „Też nie”. „Co robisz w życiu”. Ile razy można snuć tę samą opowieść???
Zaczynają Cię wzruszać małżeństwa z dużym stażem. Na złotych godach Ciotki Janki ryczysz jak bóbr. Jako jedyna upijasz się na smutno. Rodzina stawia sobie za cel znalezienie Ci męża. Niestety stosuje kryteria desperacji.
Milion nieudanych nudnych randek. Po większości z nich wychodzisz z przekonaniem, że Twój stary nie był taki zły. Przynajmniej jego wady znałaś na pamięć. No i nie był skąpy!
Mija kolejny rok, a Ty z pełnej nadziei trzydziestolatki, która ma plan nowego życia, macierzyństwa i białej sukni przed ołtarzem zwijasz swoje wizje do: kogoś, z kim niekoniecznie chciałabyś mieszkać, ale miło byłoby zjeść bezę w jakiejś przyjemnej kawiarni, porozmawiać o o życiu, a raz na ruski rok wyskoczyć na weekend do SPA.
Coraz częściej słyszysz „Ależ Pani ironiczna! Nie wierzy Pani w miłość?”. Cóż mogę powiedzieć? Nie wiem.
A teraz musisz kończyć, bo jedno dziecko się kąpie i ma pianę na oczach, która go szczypie i krzyczy „Mamoo, pomóż”, a drugie drze się, że pies zrobił kupę w salonie i brzydzi się sprzątnąć. Też się brzydzisz i też Ci się nie chce biec na górę, ale jesteś tu sama i nie możesz zawołać Wojtka i powiedzieć „Kochanie, pracuję, id do nich!” (przepraszam wszystkich Wojtków).
Miało być śmiesznie, wyszło jak zwykle. Słodko-gorzko. Takie też jest życie PO. Warto o tym pamiętać. Łatwiej jest czasami powiedzieć "nie kocham" niż zawalczyć. Piękne iluzje rozgrzeszają poczucie winy. Niestety, nie zawsze to, co czeka za żelazną bramą przypomina ten wyobrażony świat. Zmiana zawsze musi zacząć się w Nas. Dopiero potem będziemy mogli zmieniać świat wokół. W tym temacie nie ma dróg na skróty.
Ktoś napisał kiedyś, że życie ma słodko-gorzki smak Jacka Danielsa z colą. Po rozstaniu brakuje czasami tylko coli, która rozmiękcza smak. Jesteś na to gotowa? :-)
