O autorze
Małgorzata Ohme, psycholożka i psychoterapeutka dziecięca oraz rodzinna. Prowadząca program „Okiem Ohme". Mama 8-letniej Klary i 11-letniego Jurka.

Kto tu jest bohaterem: 10-letni chłopiec czy tłum?

Fot.Screen z YouTube / http://bit.ly/1FrVi3h
Filmik na YouTube, który króluje dziś w Internecie pokazuje scenę spod katowickiego Spodka, gdzie tłumy młodych maniaków gier komputerowych czekają na wejście na imprezę IEM. Wśród nich 10-letni Marcin, który rozbawia tłum, prowokując starszego spokojnego chłopaka stojącego w kolejce.


„Ssij mi, ku**a“, „Słyszałem, że dobrze lachę robisz. Ku**a“, „Ch*j ci w dupę“- to tylko przykłady zaczepek wysyłanych przez Marcina. I co? Działa. Oj, działa. Tłum wzmacnia go: „Wszyscy to nagrywają“, „Ej młody dajesz, bo już kończą się śmiać“, „Będziemy w TVN-ie, ku**a“. No właśnie. I tak mamy nowego "idola" Internetu, a filmik z jego nagraniem ma prawie 15 tys. wyświetleń, choć opublikowany dopiero wczoraj.
Przeraża nas to, prawda? Jest mocne. Wulgarne do potęgi. I ten mały chłopiec w wielkim tłumie, który nakręca go na jeszcze większą agresję. Bo to jest „idealny” schemat przemocy. Tylko kto tu jest „bohaterem”: Marcin czy tłum wokół?


Jak ktoś ma 10 lat, to co jest dla niego najważniejsze? Rodzice i rówieśnicy. Jak tego pierwszego nie ma, zostają koledzy. Aby zdobyć popularność, jest w stanie zrobić wszystko. Pocisnąć słabszego, rzucić mięchem, nagrać filmik, aby stać się „bohaterem”. Zwłaszcza że prawdopodobnie w domu nie czeka Rodzic, który powie mu, ze go zawiódł. Czeka może Stary, który otwiera kolejną flaszkę albo co najwyższej spuści mu lanie, że w wyniku jego „głupoty“ zainteresowała się nimi opieka społeczna.


A może to tylko stereotyp patologii, która ma wyjaśniać wszystko. Może w jego domu nie czeka NIKT. Starsi mają swoje własne życie i mało ich obchodzi, co robi i co mówi. Od dawna wie, że kumple są fajniejsi. Odkrył też, że łatwo stać się liderem, gdy się komuś „pociśnie“ (nie odkrył natomiast do tej pory w sobie żadnego innego talentu). Wystarczy być „odważnym“. „Odważnym“ do tego stopnia, by zrobić z siebie publiczne pośmiewisko. Nie ma takiej ceny, której by nie poniósł za ich uwagę. Jak Marcin.


A kim są ONI? To wszyscy ci, którzy szukają kozła ofiarnego, by mieć „bekę”. Im na więcej kogoś stać, tym większe ma szansę stać się „bohaterem dnia”. Bo tak naprawdę sława trwa tyle, ile show. Filmik zdejmą z YT i po sprawie. Znów trzeba będzie coś wymyśleć, aby być w centrum uwagi. Najczęściej znaleźć sobie kolejną ofiarę i tym razem porządnie ją „pocisnąć”. Tak to niestety działa.

Komentarze pod filmem są różne
MrBobu żartuje „Będzie wersja z napisami?”. Jańcio Wodnik z domu Wodnik podpisuje pod nagraniem „Młody socjalista bo od pokoleń jego rodzina to patologia na socjalu :d”. Co z nim będzie? Marci Dzierwa odpowiada „Nie doczekamy się. Hajsy już znalazły adres jego szkoły i napisały do niej. Rodzice jak i szkoła już o tym wiedzą. Zniknęło jego konto na fb, więc jest grubo“. Nawaros konstatuje „Nie wiem co jest żałośniejszą patologią, czy ten mały popisujacy sie chłopiec czy jego starsi koledzy hajpujący młodego do wyzywania jakiegoś typka. Mój kraj taki piękny“.

No właśnie, co jest żałośniejsze: ten jeden najmniejszy, który atakuje czy ci starsi wokół, którzy jednym ruchem uciszyliby Marcina, a wolą się dobrze zabawić? Nikt jednak nie staje w obronie atakowanego chłopca. Dlaczego? Bo jest śmiesznie. Coś się dzieje. I ktoś to nagrywa. Jest szansa pokazać się w TV, nawet jeśli to tylko Internet. I co najważniejsze, oberwie ten „Mały”, a my sobie na ten spektakl popatrzymy. I tak jest najczęściej. Aby przemoc społeczna mogła mieć miejsce - potrzeba naszego PRZYZWOLENIA. Kilkadziesiąt młodych wokół i NIKT nie zareagował.

My, dorośli, przecieramy ze zdumienia oczy, że takie rzeczy dzieją się wokół nas, wokół naszych dzieci. Mały chłopiec w tłumie wzbudza litość z przerażeniem i złością na przemian. Boimy się nie o niego, ale o swoje dzieci. Po chwili zadumy mówimy: „to jednak margines“, „patologia”„uff, jak dobrze, że moje dziecko ma innych znajomych“, „nasz Jaś nigdy by się tak nie zachował“. Hmmm. Różnie to bywa z tym Jasiem. Słyszałam historie Jasiów i Tomków, „bogatych“ i „biednych“, w państwowych i prywatnych szkołach, tam gdzie piją rodzice i gdzie nikt nie sięga po alkohol. Jest jedno, co łączy wszystkie te rodziny: BRAK. Uwagi, bezpieczeństwa, miłości, moralności, rozmowy o tym, co dobre i złe, dorosłych do naśladowania.

10-letni Marcin to nadal dziecko. Chłopiec, który ma 10 lat i prawdopodobnie będzie miał dziś kłopoty. Niestety te kłopoty niekoniecznie spowodują, że w jego życiu coś się zmieni. Bo zapewne WIELE musiałoby się zmienić, aby jego droga nie była równią pochyłą ku przestępczości. Ktoś musi ZAREAGOWAĆ. Zarówno jeśli chodzi o to pojedyncze życie, ale także w innych podobnych sytuacjach. Bo po drugiej stronie może być nasze dziecko. Przypadkowy przechodzień, który stanie się ofiarą ataku.

Zawsze powtarzam młodym „Jeśli jesteś świadkiem przemocy i nie robisz nic, stajesz się współodpowiedzialny”. To nasza praca, Dorosłych. Nauczyć dzieci odwagi i niezgody na bierne uczestnictwo w aktach agresji. Ja wiem, że nie zawsze można wyjść przed tłum i narazić się na cios. Ale prawie zawsze można zrobić COŚ.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...