O autorze
Małgorzata Ohme, psycholożka i psychoterapeutka dziecięca oraz rodzinna. Prowadząca program „Okiem Ohme". Mama 8-letniej Klary i 11-letniego Jurka.

Dwie sprawy. Bilans przyjazdu BB i pompowanie męskiego EGO.

Dwie sprawy. Jedna niezwiązana z drugą. Może dlatego, że nie słyszę swoich myśli, bo BB wciąż do mnie coś mówi...?


Pierwsza sprawa to tygodniowy bilans wizyty BB (dla tych, co nie czytali tekst Babci Basi, czyli mojej Mamy):

Plusy:
- Psy nie chodzą głodne
- Dzieci też nie
- Chomik spróbował po raz pierwszy sałaty
- W domu są świeże kwiaty
- Jest posprzątane
- Hydraulik Pan Krzysztof opowiedział ze szczegółami swój pierwszy raz z panią Zofią
- Ciocia I. czyli Niania moich dzieci ma wreszcie się komu zwierzyć
- Dzwonią ludzie, których dawno nie słyszałam
- Mam zrobione kanapki do pracy (chleb z masłem i szynką, a właściwie masło z chlebem i szynką)
- Rosną mi piersi (bo tyję!)


Minusy:
- Psy poruszają się coraz wolniej (obciążenie tłuszczem) i mają mnie centralnie w d...
- Chomik coraz szybciej zapierdziela na karuzeli (napędza go ta sałata czy co?), w nocy wyniosłam klatkę do garażu, bo nie dało się spać
- Pan J., który pomaga mi czasem ogarniać dom (brak męskiej ręki) nie odzywa się do mnie, bo BB tak go ochrzaniła przez telefon, że „aż mu kapcie spadły“. Powód? Piec za mocno grzał. Zadzwoniłam, by zmniejszył temperaturę. Nie jest specem, ale miał dobre chęci. Coś tam podkręcił. Coś tam spowodowało wyłączenie się ogrzewania. BB się wściekła (to nie jest trudne do zrobienia) i powiedziała (między przerywnikami) coś w stylu „nie bierz się chłopie za coś, jak się nie znasz“. Idioto. Dziadu. I tak dalej.
- Pani K., która przychodzi czasami posprzątać, również nie odbiera telefonu. BB zrobiła jej wykład o tym, jak to się ludzi nabiera na kasę za byle jakie (gówniane) sprzątanie. I że ona jak żyje nie widziała takiej ignorancji w wymiarze estetycznym w moim domu. Jednym słowem Pani K. nie umie sprzątać i jak się nie weźmie do roboty to BB wyciągnie konsekwencje (nie wątpię!). Nie wątpiła też Pani K. (którą znam od 10 lat!), bo tak się zdenerwowała, że zapomniała z nerwów posprzątać moją sypialnię, gdzie na podłodze była rozlana lepiąca oranżada. Jak wróciłam przylepiłam się do podłogi i wściekłam. Nie na panią K., tylko na BB.
- BB pakowała się kilka razy, bo: a) ma dość, b) jej córka się zmieniła i jest potworem („nie dziwię się, że jesteś sama!“), c) nikt w tym domu nie szanuje jej wysiłku, d) nikt jej nie kocha
- W uszach mi brzęczy od gadania. Mam początek schizofrenii (omamy słuchowe i wzrokowe- wszędzie widzę i słyszę BB)
- Mam wyraźny przekaz, że jestem złą matką (bo wracam późno i jak wracam to też pracuję)
- Za mało zarabiam, jak na to, ile pracuję (bo nie chciałam kupić kanapy za 2,5 tysiące, którą przywiózłby znajomy BB, który handluje meblami, tylko trzymam jakiś rupieć z internetowej aukcji, gdzie nie wiadomo kto na tym siedział i co robił (i o to chodzi!))
- Jestem gruba, bo zjadam te kanapki (to już moja osobista ocena)
- I tak jestem zmobingowana w domu i mam poczucie winy, że boje się nawet w weekend iść do fryzjera, choć mam odrosty na pół głowy, które syn Giny nazywa „czarnym dnem“
- Czarne dno powoduje, że wyglądam 7 lat starzej (dlaczego 7? Nie wiem)


I co jeszcze? NIC. Sobota wieczór, mam dobre wino i będę piec ciasto pomarańczowo-migdałowe. Dzwoniła Przyjaciółka w Skomplikowanym Związku i powiedziała, że jej ukochany podsumował ich spotkania tym, że pompują jego EGO. Niebieskooki, wybitnie inteligentny, no chyba palant. Przyjaciółka stwierdziła, że nigdy już nie będzie słuchać francuskich piosenek (palant kocha). I zrozumiała, że była tylko pompką. Cóż, to całkiem budująca kompetencja: umieć wpompowywać w EGO moc. Powiedziałam jej o tym, ale odłożyła słuchawkę z rezygnacją i stwierdzeniem, że wino jest skuteczniejsze niż przyjaciele. Zgadzam się (dlatego mam dziś dobry włoski szczep).


Muszę kończyć, bo Klara wróciła z kina i chce, bym wymyśliła dla niej koleżankę na noc (Jurek ma dwóch kolegów, a ona nikogo i to moja wina. Oczywiście, bo czyja?). A BB mówi głośno tak, bym słyszała, że jestem jeszcze gorsza niż myślała, bo nawet w weekend wolę a) rozmawiać z przyjaciółkami przez telefon, b) pić wino, c) pisać te swoje głupoty- niż zająć się czymś pożyteczniejszym. Na przykład obejrzeć serial o Ojcu Mateuszu, a potem się wyspowiadać. Najważniejsze, że wiem, co robić. Paaaa

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...