Małgosiu, chyba nasza polemika zmierza do ścierania się światopoglądów, a nie argumentów merytorycznych. Tym bardziej uważam, że decyzja o byciu matką powinna być osobista, a nie podlegać publicznej debacie.
REKLAMA
Z wieloma kwestiami, o których wspominasz, zgadzam się. Niemniej cały czas mam nieodparte wrażenie, że jest to mocno osadzone w kontekście szczęśliwej kobiety w szczęśliwym związku, w rodzinie, w której zasobów emocjonalnych i materialnych nie brakuje. Masz rację, to jest wystarczające, by dziecko mieć. Nawet niejedno. I pewnie masz rację, że wiele kobiet, jak wspominasz, patrzy na to z zazdrością (“ I może kiedy patrzą na moje szczęśliwe dzieci, czegoś im szkoda, czegoś im żal“). Jest im żal na pewno.
Zgadzam się, że „odpowiedzialność, to umiejętność dokonywania właściwych wyborów, ale także ponoszenie konsekwencji swoich działań“. Jak to się odnosi do sytuacji gwałtu, o którym też piszesz jako sytuacji, która wymaga od nas odpowiedzialności? To temat rzeka, wiesz o tym. Ale uważam za nie podlegające dyskusji, że w obliczu tak wielkiej tragedii kobieta ma prawo wyboru. I tabletka „awaryjna“ jest tu doskonałym narzędziem ratowania jej życia, które może jeszcze toczyć się po TYM. Mam pewien niepokój dotyczący wspomnianych przez Ciebie organizacji w USA zrzeszających dzieci z gwałtu. Nie wiem, czy taka informacja powinna być centralnym wymiarem budowania tożsamości człowieka. Czy jest cokolwiek dobrego płynącego z informacji, że zostałem/zostałam poczęta z gwałtu? Bo ja postrzegam to raczej jako indukowanie ludziom traumy.
Piszesz „Życie ludzkie zaczyna się w momencie poczęcia. To fakt biologiczny
niepodlegający dyskusji... gdy połączy się komórka jajowa i plemnik mamy do czynienia z nowym człowiekiem.“ – cóż, o ile wiem, pytanie, kiedy zaczyna się człowiek nie zostało rozstrzygnięte przez żadną z nauk, nawet ojcowie kościoła katolickiego mieli na ten temat różne opinie na przestrzeni wieków. Medycznie ciąża zaczyna się nie w momencie zapłodnienia komórki jajowej, ale wtedy, gdy ta zapłodniona komórka zagnieździ się w jamie macicy. Wiele zapłodnionych komórek nie zagnieżdża się i nie dochodzi do ciąży, tak działa natura.
niepodlegający dyskusji... gdy połączy się komórka jajowa i plemnik mamy do czynienia z nowym człowiekiem.“ – cóż, o ile wiem, pytanie, kiedy zaczyna się człowiek nie zostało rozstrzygnięte przez żadną z nauk, nawet ojcowie kościoła katolickiego mieli na ten temat różne opinie na przestrzeni wieków. Medycznie ciąża zaczyna się nie w momencie zapłodnienia komórki jajowej, ale wtedy, gdy ta zapłodniona komórka zagnieździ się w jamie macicy. Wiele zapłodnionych komórek nie zagnieżdża się i nie dochodzi do ciąży, tak działa natura.
Przeciwnicy antykoncepcji doraźnej nie uznają medycznej definicji ciąży i argumentują, że pigułka działa przeciwzagnieżdżeniowo. To nie jest prawda. Z informacji przedstawionych np. w 2014 roku na kongresie Europejskiego Towarzystwa ds. Antykoncepcji w Lizbonie wynika, że środki antykoncepcji doraźnej nie działają na wyściółkę macicy (endometrium) i nie utrudniają zagnieżdżenia. One tylko blokują i odsuwają w czasie owulację. Nie wiem więc, czy rozmawiamy językiem nauki czy światopoglądu?
Tak, tu się zgadzam, mały człowiek jest pragnieniem miłości. Ta miłość buduje go w całości. Wiele badań (nawet te już niemal sprzed 100 lat) udowadniają, że czynnik miłości rodzicielskiej jest budulcem absolutnym. Konstruuje nas emocjonalnie, ale też wpływa na rozwój motoryczny, poznawczy, każdy. Nawet nasze zdrowie, odporność zależy od ilości pełnego czułości dotyku i obecności rodzica. Dzieci, które są go pozbawione, rozwijają się dużo gorzej niż rówieśnicy. Czy wyrastają na szczęśliwych dorosłych? Zdarza się. Ale wielu z nich cierpi przez całe życie.
Piszesz, że każda kobieta ma zasoby psychiczne i duchowe, by to dziecko obdarować miłością. Nie. Tu akurat się nie zgadzam. Są kobiety, które wiedzą, że nie chcą mieć dzieci, bo intuicyjnie czują, że takich zasobów w nich nie ma. Są także te, które w danym momencie życia także nie odnajdują ich w sobie. Nie wspomnę o tych, które doznały gwałtu. Dużo się obecnie mówi o tym, jak trudna jest miłość rodzicielska i coraz głośniej o kobietach, które przyznają się, że nie potrafią kochać swoich dzieci.
Masz rację, prawdopodobnie instynkt przetrwania jest u dzieci silny. Argumentujesz, że w najróżniejszych warunkach dzieci wychowują się szczęśliwie i ich matki są na końcu zadowolone. Tak bywa. B Y W A. W biedzie materialnej i emocjonalnej dzieci są w stanie PRZETRWAĆ (choć nie zawsze). Ale czy o takie przetrwanie nam chodzi?
