O autorze
Kobieta, która wciąż poszukuje przepisu na szczęście. Żona, która wierzy, że małżeństwo ma głębszy sens. Mama dwóch maluszków, które nauczyły ją więcej niż ktokolwiek inny. Wreszcie konsumentka, która na własnej skórze doświadcza pozytywnych skutków zdrowego odżywiania. Próbuje żyć świadomie i coraz bardziej delektuje się życiem! Prowadzi bloga Kochane Dzieci, na którym opowiada o macierzyństwie, zdrowym odżywianiu i rozwoju osobistym. Mail: kontakt@kochanedzieci.pl Znajdziesz mnie także na Youtube

Krótka historia z okresu bycia niemowlęciem

https://pixabay.com/
Dzieci tak szybko rosną. Tak szybko się zmieniają. Nie wiadomo kiedy i z malutkiego człowieczka, który dopiero co pojawił się na monitorze podczas badania usg, wyrasta duży człowiek. Doceniajmy ten czas. Mimo, że bywa on trudny, to jest piękny. A przez to, że mija tak szybko, jest bardzo wyjątkowy. Poniższy tekst napisałam półtora roku temu. To, co tutaj opisałam, jest dalej żywym wspomnieniem... No właśnie, ale tylko wspomnieniem, bo moje dzieci są już na innym etapie rozwoju, podobnie jak ja jako mama. Dalej jest wiele wyzwań, wiele krętych dróg. Chociaż jest to bardzo trudna droga, z wieloma minami i nagłymi zwrotami akcji, to cieszę się, że dane jest mi nią iść. Dzieci zmieniły moje życie i wciąż to robią, nawet o tym nie wiedząc. Tak się cieszę, że są. I że mogę być ich mamą. Wiem, że kocham i jestem kochana.


Test
i są dwie kreski.
Czy to możliwe, że to już,
tak – oto nadchodzę Rodzice.
Potem pierwsze usg
i widok malutkiego człowieczka fikającego koziołki.
To jednak już –
słychać mocne bicie Twojego serca.
Wiadomo, że Ty to Ty
Chociaż niektórzy dzisiaj przekonują, że to jeszcze imitacja Ciebie…
Potem rośniesz intensywnie
i zaczyna być widać brzuszek.
Czasami dasz kopniaka mamie,
nie – przecież Ty przybijasz piątkę Tacie.
Lubisz jak Mama jest aktywna
i lubisz bardzo wiercić się w jej brzuchu późnym wieczorem.
Potem stwierdzasz że to już
i zbierasz siły na przejście na drugą stronę,
bo tak bardzo chcesz już być z nami.
Mama oczywiście nie jest przygotowana
i chyba już nigdy nie będzie.
Jest ból, strach i niepewność,
chociaż jest pewność, że już jesteś kochany.
A potem przychodzi Wielka Radość,
Bo dokonuje się CUD i zjawiasz się TY.
Tak słodko wyglądasz,
nawet w tej mazi, z wybroczynami na ciałku.
I tak cudownie pachniesz,
ten zapach jeszcze czuję w nozdrzach
na wspomnienie pierwszego kontaktu z Twoim małym ciałkiem.
Chcesz się dużo przytulać i jeść,
bo chcesz być silny i zdrowy.
Jesz, robisz kupki, śpisz i płaczesz,
nie wiadomo co jest pierwsze a co ostatnie.
Kosmita właśnie wylądował –
w łóżeczku dziecięcym przygotowanym dla Ciebie.
Co dalej, czy mamy jakiś plan?
Nie, to życie wszystko zweryfikuje.
Jeszcze nie widzisz,
ale doskonale wyczuwasz każdy niespokojny ruch mamy.
Budzisz się co jakiś czas,
bez względu na porę dnia i nocy.
Czasami jesteś jak energetyczny wampirek
i wysysasz ostatnie siły z Mamy.
A Mamie się wydaje, że już do końca życia będziecie tak sklejeni
– oj, jak się myli,
chociaż wtedy jeszcze tego nie wie..
Potem zaczynasz się uśmiechać
i zauważać, jak wygląda świat dookoła.
Łapiesz pierwsze zabawki,
dumasz dłużej niż chwilę nad kolorową pozytywką.
Wciąż z utęsknieniem szukasz na sobie wzroku Taty i Mamy,
pokazując, kto tu jest najistotniejszy.
Czasami trzeba szybko wyskakiwać spod prysznica,
mimo, że woda wcale nie była za gorąca.
Bo oto obwieściłeś światu,
że jesteś bardzo, bardzo głodny.
Albo płaczesz w nocy jak pterodaktyl,
chociaż nikt nie wie do końca, co Ci dolega.
Czasami ma się dość,
ale na szczęście to dość przejściowy stan.
Po wstępnym rozpoznaniu terenu
stwierdzasz, że czas wyruszyć w drogę.
Pełzasz do przodu lub tyłu,
albo raczkujesz naprzemiennie do przodu.
Jeszcze nie wiesz, że ten w lustrze to Ty
i że jak Mama znika na chwilę to dalej jest.
Ale jak zaczynasz się uśmiechać,
to naprawdę robisz to tak, jakby uśmiechał się cały świat.
Twoje umiejętności wzrastają,
ale nadal kierujesz się bardziej porywami serca niż rozumem.
Stawiasz pierwsze kroczki,
chodząc jak robokop lub zombie.
Próbujesz sam chwytać łyżeczkę z jedzeniem,
malując wszystko dookoła kolorami tęczy.
Mówisz pierwsze sylaby i słowa
– bez względu na użytą metodę my Cię już rozumiemy.
Interesujesz się wszystkim,
nie patrząc na wielkość tego czegoś i jego ‘ładność’.
Zaczynasz się przepoczwarzać
i zaczynasz przypominać człowieka – jak to kiedyś ktoś ładnie ujął.
Odchodzisz już nieco dalej
i nie boisz się krótkiej nieobecności rodzica.
Pokazujesz pierwszy bunt
i zaczynasz domagać się swojego.
Ślesz słodkie całuski ciociom i wujkom
i robisz ‘papa’ na dobranoc.
Zaczynasz się bawić w chowanego,
zakrywając twarz kocem lub poduszką.
I odnajdujesz przyjemność w udawaniu,
że wiaderko i piasek to garnek i zupka.
Przytulasz się przed pójściem spać
i wyciągasz swoją rączkę, aby ją na chwilę potrzymać.
Lubisz czuć naszą bliskość,
ale lubisz też swoją nowo odkrytą niezależność.
Szybko się zmieniasz,
a my kochamy Cię coraz bardziej.
Dotykając Twojej delikatnej rączki,
ma się wrażenie że dotyka się Wielkiej Tajemnicy…
Gdy całujesz nas w policzek,
to tak, jakby dotykał nas sam kochający Bóg.
Gdy patrzysz na nas z miłością,
Ta radość, łagodność i akceptacja przeszywa nas do szpiku kości…
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

Narodowe smażenie dzieci

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE