Boże Narodzenie to taki czas kiedy nikt nie powinien być sam. Ponoć musimy się otoczyć ludźmi, których kochamy i spędzić razem ten czas. A gdyby tak poświęcać sobie uwagę przed Świętami, ale także po?

REKLAMA
Doświadczyłam dzisiaj emocji związanych z Jarmarkiem Bożonarodzeniowym. Świąteczna muzyka, kolorowe światełka i magiczna atmosfera. Jednakże co z tego, skoro niektórzy rodzicie głosili jak mantrę: to idźcie sami, bo tam tłok!
Zatrzymałam się na chwilę, bo z racji tłoku i braku miejsca do parkowania również spacerowałam między stoiskami sama i zadałam sobie w duchu pytanie: to na cholerę łazić między tymi straganami, bombkami i reniferami, skoro mamy to robić sami?! Święta to ludzie, a nie Last Christmas brzdąkające w radiu czy światełka. Ta „otoczka” to tylko wisienka na torcie, a cały smak nadają ukochane osoby blisko nas.
Jak można kilkuletnim dzieciom powiedzieć, że mają spacerować same? Jaki dajemy tym przykład?
Kiedyś ta młoda dama będzie narzeczoną, żoną i mamą. Młodzieniec za to stanie przed zadaniem bycia mężem i tatą. I co? Zrobi dokładnie to co jego rodzice. Wysadzi z auta i powie: idź, spaceruj, oglądaj – ja tu czekam.
Do czego doprowadzamy? Dokąd zmierzamy? Jaki dajemy przykład? Powiem Wam. BEZNADZIEJNY.
Jeśli mamy to szczęście i są wokół nas osoby, które kochamy – warto o to dbać. Warto się starać. Warto świecić przykładem. Po to, by innym, ale także nam żyło się lepiej. Czy to nie jest po ludzku fajne uczucie widzieć radosne dziecko albo szczęśliwą narzeczoną? Ale żeby to widzieć, trzeba to dostrzegać i BYĆ.
I tego właśnie „bycia”, dostrzegania, radości i ogromu miłości Wam życzę.
Kasia