
Są takie chwile w moim życiu, kiedy miałabym ochotę zwyczajnie przywalić otaczającym mnie dorosłym. A to za głupie teorie głoszone na temat rodziny, a to za bezmyślność, a najbardziej mam ochotę stuknąć w głowy przepełnione agresją do dzieci.
REKLAMA
Zakupy są codziennością każdego z nas. Nie myślę o „shoppingu” z przyjaciółką, lecz o chlebie, mleku i kawie. Wczoraj takowe robiłam. Stałam w nieznośnie długiej kolejce i marzyłam o tym, by wrócić do domu. Przede mną stała pani, która okazała się mamą uroczej, na oko 4-5 letniej młodej damy. Ta dama pakowała zakupy do koszyka. Wzrost nie pozwalał jej na UKŁADANIE rzeczy, więc je… wrzucała.
Wrzuciła bagietkę, płatki śniadaniowe, waciki. Potem w swoje małe rączki wzięła kilogramową mąkę i zrobiła z nią to samo, co z poprzednimi produktami. Ogarnęła mnie złość, ale zarazem zażenowanie, kiedy matka wrzasnęła „Mąka, debilko!”.
I co z tego, że mąka?!?!?!?! Skoro można rzucać wacikami, bagietką to niby dlaczego nie mąką? Skąd mały szkrab ma wiedzieć, że rzucanie mąką jest surowo zabronione i grozi karą publicznego ośmieszenia i obrażenia?
Młoda dama spojrzała na matkę z wyrzutem i zakończyła swoją pomoc w zakupach.
I znów nikt nic nie powiedział. I znów okazałam się mięczakiem, który nie stanął w obronie małego, bezbronnego dziecka.
Jak można małą istotę nazywać debilem?
Opadły mi ręce. Zabolało serce. I złożyłam sama przed sobą obietnicę. Jeśli kiedyś będę świadkiem takiej sytuacji – postąpię tak samo. JAK? No… normalnie. Ty nazwiesz dziecko debilem, ja nazwę tak Ciebie. Ty powiesz, że dziecko jest głupie, ja powiem, że Ty jesteś głupia. Ty strzelisz dziecko w pupę, ja zasadzę Ci kopa w tyłek.
Umowa stoi?