
Spotkania autorskie z pisarzami lubię tylko dlatego, że na wyciągnięcie ręki mam kogoś, kogo lubię, podziwiam i przez kogo zarywam noce (i nawet Narzeczony się nie obraża!). Przy tym takowe spędy są spokojne, kulturalne i zawsze „dopchnę” się do ukochanej Autorki lub Autora.
REKLAMA
Książki w zasadzie od zawsze były w moim życiu. Lektury szkolne w prawdzie mnie nie porywały i nie wznosiły w przestworza wyobraźni, ale samodzielnie wybrana literatura – jak najbardziej tak.
Czytając „Nigdy w życiu!” chciałam mieć drewniany domek. Zagłębiając się we WSZYSTKIE tomy powieści o małym czarodzieju pragnęłam wywijać różdżką i być wspaniałą czarownicą.
Kiedy wpadły mi w ręce mazurskie powieści Kasi Enerlich… zaczęłam marzyć o Mazurach. O ciepłym domu, magii miejsca, kochającej rodzinie (co to ją sobie stworzę i będzie idealna!). Nie przewidziałam jednak, że Autorka stanie mi się bliska, a na spotkanie z Nią będę czekała bardziej niż na Jej książki (Kaśka, przepraszam, to silniejsze ode mnie!) Dlaczego?
Czytając „Nigdy w życiu!” chciałam mieć drewniany domek. Zagłębiając się we WSZYSTKIE tomy powieści o małym czarodzieju pragnęłam wywijać różdżką i być wspaniałą czarownicą.
Kiedy wpadły mi w ręce mazurskie powieści Kasi Enerlich… zaczęłam marzyć o Mazurach. O ciepłym domu, magii miejsca, kochającej rodzinie (co to ją sobie stworzę i będzie idealna!). Nie przewidziałam jednak, że Autorka stanie mi się bliska, a na spotkanie z Nią będę czekała bardziej niż na Jej książki (Kaśka, przepraszam, to silniejsze ode mnie!) Dlaczego?
Bo Kasia ma w sobie ciepło, spokój i miłość. Miłość do świata, ludzi i… syna. I o tym właśnie chciałam napisać.
Są miliony mam na ziemi. Większość kocha swoje dzieci ponad wszystko. Patrzycie jak Wasze pociechy dorastają, zmieniają się, wchodzą w dorosłe życie. Staracie się zapewnić im godny start, dajecie wskazówki i wciąż otaczacie skrzydłami miłości. Moje serce poruszyło pewne zdarzenie, które miało miejsce w życiu Kasi. Z okazji 20 urodzin swojego syna przebiegła dla Niego półmaraton.
Są miliony mam na ziemi. Większość kocha swoje dzieci ponad wszystko. Patrzycie jak Wasze pociechy dorastają, zmieniają się, wchodzą w dorosłe życie. Staracie się zapewnić im godny start, dajecie wskazówki i wciąż otaczacie skrzydłami miłości. Moje serce poruszyło pewne zdarzenie, które miało miejsce w życiu Kasi. Z okazji 20 urodzin swojego syna przebiegła dla Niego półmaraton.
Zapytacie może: i co z tego?
A właśnie to, że sprawiła, iż Jej syn poczuł się zwyczajnie dumny z mamy. To, że oboje byli wzruszeni i się tego nie wstydzili. Bo miłości nie można się wstydzić...
Co wynika z mojej dzisiejszej opowiastki?
Każdego dnia warto jest starać się dla siebie, ale także dla kogoś. A jeśli tym kimś jest nasz ukochany mąż, żona czy nasze DZIECKO to jest to najlepsza rzecz jaka może nas spotkać w życiu. Kochajcie się. Róbcie coś dla siebie, ale także dla siebie WZAJEMNIE. Wzruszajcie się.
Życzę Wam pięknych chwil i łez radości.
Kasia