
PIĘĆ! palców CZTERY! języki TRZY! lata Capitano
REKLAMA
- Mamo! Jaki język chowa się w tym paluszku?
Capitano wpatrywał się w mały palec z niebieską farbką za paznokciem. Liczył. I liczył. I jeszcze raz liczył, ale za każdym razem brakowało mu nazwy na ostatni palec. Kciuk: polski, wskazujący: włoski, środkowy: angielski, serdeczny: francuski. Ale mały?
- A ty jak myślisz, jaki może tam się chować język?
- Hiszpański. Moim piątym językiem będzie hiszpański.
Uśmiechnął się szelmowsko i pobiegł z powrotem kopać piłkę.
- Hiszpański. Moim piątym językiem będzie hiszpański.
Uśmiechnął się szelmowsko i pobiegł z powrotem kopać piłkę.
DWA! powody, by w powyższe nie wątpić
Tatatatatatatatatata, wrrrrrr? Nie, nie jestem mamą-tygrysem-w-helikopterze, nie zaplanowałam czterech języków na trzecie urodziny synka. Wielojęzyczność Capitano jest wypadkową naszych życiowych wyborów, pasji i okoliczności. Gdy zostawiałam Polskę dla zawodowej przygody w Italii, nie wiedziałam, że poznam tam E. Gdy z E stanęliśmy na ślubnym kobiercu, nie podejrzewaliśmy, że rodzicami zostaniemy we Francji. Przy naszym życiowym scenariuszu hiszpański jako piąty język Capitano brzmi bardzo prawdopodobnie.
JEDEN! blog
Capitano zabrał mnie w niesamowitą podróż. Podróż pełną piosenek, książek, rozmów, pełną wyzwań, emocji i kognitywnego sprintu (w pogoni zań). Czterowymiarową. Jeśli i Ty żyjesz w podobnym wymiarze, wychowując dwu- lub wielojęzyczne dziecko, w wielo- czy monokulturowym środowisku, wskakuj na pokład! Pożeglujemy razem.
