
"Czy córka w domu też zawsze jest taka szczęśliwa i uśmiechnięta?". Nie, nie jest zawsze uśmiechnięta. czasem płacze, wkurza się, nie chce posprzątać zabawek, ale uważam, że jest szczęśliwym dzieckiem. jest gadułą, opowiada nam swoje historie i przeżycia.
REKLAMA
A my słuchamy, czasem tylko jednym uchem, ale nigdy nie mówimy, by przestała opowiadać (ewentualnie, gdy z kimś innym rozmawiam i przerywa).
Nie ujarzmiamy jej swobody. może pomazać ręce mazakami, może ubrać się od sasa do lasa, bądź wyjść na ulicę w śmiesznych okularach z pomalowaną w motyle buźką (nie wyśmiewamy jej wyborów). Aczkolwiek wie też, że do szkoły chodzimy w mundurku, a popołudniami odrabiamy lekcje. Oraz, że nie odkręcamy wody w kranie tylko po to, by się popluskać.
Uczymy samodzielności, nie podcinamy skrzydeł odwagi. Gdy chce spróbować "sama" (i nie zrobi sobie krzywdy)- może. Zmywa, "kupuje" sama w sklepie, pomaga w gotowaniu.
Uczymy samodzielności, nie podcinamy skrzydeł odwagi. Gdy chce spróbować "sama" (i nie zrobi sobie krzywdy)- może. Zmywa, "kupuje" sama w sklepie, pomaga w gotowaniu.
"Mamo, dlaczego wszyscy mnie kochają i lubią? chyba dlatego, że jestem kochana"
Mówimy jej, że ją kochamy. Bez liku razy dziennie. a ona odwzajemnia się tym samym. Przytulamy się, całujemy, gładzimy po włoskach, łaskoczemy. Staramy się nie ukrywać uczuć i emocji. Nie ukrywam łez, gdy jestem smutna, ani złości, gdy coś mnie zdenerwowało ( oczywiście z umiarem, nie rozbijam talerzy o ścianę). Chcemy by wiedziała, że z emocjami trzeba sobie umieć radzić, a nie tłumić.
Myślę, że jest szczęśliwym dzieckiem, i że to w przyszłości zaprocentuje, że stanie się szczęśliwą, niezakompleksioną kobietą.
