- Przepraszam - czkam co chwila, między ludźmi w moim zakładzie pracy, na spotkaniach służbowych i w eleganckich lokalach. Wzdęcie po progesteronie, który wstrzymuje wszelkie skurcze od pasa w dół, znajduje ujście paszczą. Śmieszne, ale i mało eleganckie.

REKLAMA
Końcówka ósmego tygodnia. Do kolejnej wizyty u dr R zostało 10 dni, a zdradzać go z nikim nie będę, więc pozostaje mi czekać. A że nie mam już siły popadać w paranoję, to się uspokoiłam.
Toleruję wzdęty progesteronem brzuch (jednak zastrzyki, może droższe, były mniej wzdymające i ...zatwardzające), chwilowo nie wymagające wymiany stanika piersi i mdłości, które budzą o 4 nad ranem i każą coś zjeść.
Zeszło też rozchwianie emocjonalne. Już nie płaczę z byle powodu, jak i powodu nie byle, który miesiąc temu doprowadziłby mnie do spazmów. Np. były "najlepszy" kolega z pracy obraził się za dwa słowa prawdy i podziękował za współpracę, przelew znów przyjdzie z opóźnieniem, co oznacza dalsze zadłużanie się u mamy i utrata płynności finansowej, atrakcyjny projekt coraz bardziej odsuwa się w niebyt.
Wróciła mi energia, nawet nie wiem, skąd. Pracuję od rana, wydajna, jak ... ostatnio tak wydajna byłam przed in vitro. Czyżby objawy ustąpiły, a ciąża wreszcie dodała mi skrzydeł?
Na stronie IVFPREDICT.COM obliczyłam szansę na zajście w ciążę po in vitro. 31 procent! A jednak się udało! Kalkulator zapytał o lata, "condition" - do wyboru była endometrioza, powikłania jajników, jajowodów, etc., liczba lat starań o dziecko, wiek, etc. A tu proszę!
Dziś wierzę, że wszystko będzie dobrze.