Zaczyna się pięknie, niewinnie i z pełnią miłości. Nowego i bezbronnego należy głaskać i trzeba oswajać. Mawiają, że głaskanie jest dobre tylko na początku, oswajanie pouczające.

REKLAMA
Tak mówią, gdy Nowy się zjawia. Skaczą, krzyczą, płaczą. Świat wydaje się przepięknym i odplamionym z win, kiedy pojawia się Nowy. Nowy wymaga energii płynącej z zewnątrz, siły głaszczącego i gumowych granic. Może się rozwijać i kwitnie.
Rośnie. 
Wzrasta w okolicznościach, warunkach, nakazach. Jak roślinie, Nowemu przycinają skrzydła, żeby (podobno) szybciej rosły. Nowy zyskuje więc formę, by łatwiej go wpleść w tak zwane "pomiędzy". 
Nowy określa swoją kondycję, uczy się jak stawiać kroki, jak nie chwiać się więcej. Stawia granice tej kondycji i mówi "dalej nie mogę", lub "chcę więcej" i wiele innych zdań wykrzykuje do samego siebie. 
W końcu przyjdzie dzień na Nowszego. Trzeba będzie i dla niego znaleźć miejsce. Prościej poruszać się w przestrzeni, w której wszystko ma określone (swoje?) miejsce.
Któregoś dnia Nowy staje się Starym - znanym i przewidywalnym. Skrzydeł już nie podcinają, rosnąć już się nie da.
Stary Nowym jednak pozostanie dopóty, dopóki... pamięta.