Praca według grafików ustalanych przez planistów może być dobrym miejscem dla rodziców. Jest jeden warunek – muszą mieć uprzywilejowaną pozycję.

REKLAMA
Jestem w trakcie świetnego projektu na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Badam mamy, które wróciły do pracy. Pytam między innymi o to, co najbardziej pomogło im w powrocie i jakie rozwiązania ich zdaniem mogłyby pomóc rodzicom w firmach. Wczoraj rozmawiałam z mamą, która pracuje według grafików ustalanych przez planistów.
Własny plan tygodnia
Idealne rozwiązanie dla rodziców, którzy dzięki temu mogą tak skonstruować sobie plan tygodnia, że dostosowują opiekę nad dziećmi do swojej pracy. Mama, z którą rozmawiałam przez pierwsze 2 lata życia dziecka tylko sporadycznie korzystała z wsparcia opiekunki. Tak dostosowali z mężem swoje grafiki pracy, że wymieniali się opieką nad dzieckiem.
Jest tylko jeden warunek, grafik musi być korzystny dla mamy/taty. W firmie, w której pracuje mama obowiązuje zwyczaj, że pierwszeństwo w podawaniu preferowanych godzin pracy mają rodzice dzieci do lat 3. Dzięki temu mają bardzo duże szanse na to, że ich preferencje zostaną w większości uwzględnione.

Czego potrzeba, aby wprowadzić taką zasadę?

Z pewnością jest to dobre rozwiązanie dla dużych firm, takich jak szkoły, szpitale etc. Firm, które zatrudniają wielu pracowników. Zasada ta wymaga bowiem nie tylko akceptacji osób decyzyjnych, ale też zrozumienia wszystkich zainteresowanych. W tym osób, które nie mają i nie chcą mieć dzieci. Rodzice w firmie muszą być najliczniejszą grupą.
Ważne też, aby zasada ta była komunikowana już na etapie rekrutacji do firmy. Rozwiązania wspierające pracujących rodziców mają za zadanie łączyć pracowników, tworzyć dobry klimat w firmie. Dlatego uprzywilejowanie dotykające tak kluczowej sprawy jak grafik pracy musi dotyczyć większości pracowników na określonym etapie ich życia.
Być może dziś już mnie to nie dotyczy, bo moje dzieci mają 5, 6 lat, ale pamiętam jak miały 0-3 i wiem, że uprzywilejowanie w grafiku bardzo mi wtedy pomogło, więc akceptuję te zasadę i rozumiem rodziców małych dzieci.
Dla Mamy, z którą rozmawiałam to było bardzo pomocne.