
Wszyscy kojarzymy reklamy płatków śniadaniowych czy kremów czekoladowych. Jest poranek, promienie słoneczne wpadają przez okno do przestronnej, pięknie urządzonej kuchni. Cała rodzina zrelaksowana, bez pospiechu, z uśmiechem na ustach je wspólnie śniadanie. Cudownie, tylko kto ma takie poranki?
REKLAMA
Pracujący rodzice mogą mieć trudności z takim początkiem dnia. Pośpiech, stres czy zdążymy, logistyka rozwiezienia dzieci do żłobka, przedszkola, niani etc. Mnóstwo rzeczy do zrobienia od samego rana. Wiemy dobrze, że małe dzieci chcą się przytulić i przy okazji wysmarować nas ręką od masła właśnie wtedy, kiedy już jesteśmy gotowi do wyjścia. Czy jest rozwiązanie, które może nieco oszczędzić tej porannej bieganiny?
Kilka dodatkowych minut
Proponuję elastyczne godziny rozpoczynania pracy. Możemy umówić się z pracodawcą, że zaczynamy pracę w momencie, kiedy przychodzimy do biura, dowolnego miejsca pracy. Oczywiście w określonych ramach np. między 7 a 9, lub chociażby między 8 a 8:30. Istotne jest, aby był to czas ruchomy, nawet jeśli ruch dotyczy tylko 30 minut. Dzięki takiej elastyczności przede wszystkim oszczędzimy sobie stresu o to, że się spóźnimy. Nie będzie trzeba się tłumaczyć, jak się okaże, że musieliśmy zawracać do domu w połowie drogi, bo dziś do przedszkola dzieci przychodzą ubrane na zielono i niestety dopiero teraz sobie o tym przypomnieliśmy.
Czas razem
Ale to jest tylko pierwszy krok do radosnych rodzinnych poranków. Drugi ważniejszy jest w naszej głowie. Skoro mam elastyczne godziny rozpoczęcia pracy to nie spieszę się od rana po to, aby wyrobić się na tę najwcześniejszą możliwą opcję i przez to szybko wrócić do domu. Daję sobie przyzwolenie na elastyczność, na to, aby zatrzymać się przy nowej pracy plastycznej dziecka w żłobku, ponieważ te 3 minuty nic nie zmienią w moim planie dnia. Nie denerwuję się, kiedy nie można rano znaleźć butów czy czapki. Mam czas na te wszystkie nagłe sytuacje i wykorzystuję go na cierpliwe, spokojne reakcje. To jest właśnie nasz nowy dodatkowy czas razem.
Kilka dodatkowych minut
Proponuję elastyczne godziny rozpoczynania pracy. Możemy umówić się z pracodawcą, że zaczynamy pracę w momencie, kiedy przychodzimy do biura, dowolnego miejsca pracy. Oczywiście w określonych ramach np. między 7 a 9, lub chociażby między 8 a 8:30. Istotne jest, aby był to czas ruchomy, nawet jeśli ruch dotyczy tylko 30 minut. Dzięki takiej elastyczności przede wszystkim oszczędzimy sobie stresu o to, że się spóźnimy. Nie będzie trzeba się tłumaczyć, jak się okaże, że musieliśmy zawracać do domu w połowie drogi, bo dziś do przedszkola dzieci przychodzą ubrane na zielono i niestety dopiero teraz sobie o tym przypomnieliśmy.
Czas razem
Ale to jest tylko pierwszy krok do radosnych rodzinnych poranków. Drugi ważniejszy jest w naszej głowie. Skoro mam elastyczne godziny rozpoczęcia pracy to nie spieszę się od rana po to, aby wyrobić się na tę najwcześniejszą możliwą opcję i przez to szybko wrócić do domu. Daję sobie przyzwolenie na elastyczność, na to, aby zatrzymać się przy nowej pracy plastycznej dziecka w żłobku, ponieważ te 3 minuty nic nie zmienią w moim planie dnia. Nie denerwuję się, kiedy nie można rano znaleźć butów czy czapki. Mam czas na te wszystkie nagłe sytuacje i wykorzystuję go na cierpliwe, spokojne reakcje. To jest właśnie nasz nowy dodatkowy czas razem.
Elastyczne godziny rozpoczynania pracy to tylko struktura i od rodziców zależy jak ją wykorzystają. Czy z korzyścią dla swojej rodziny czy tylko dla pracodawcy. Jeśli wrócisz szybciej do domu, ale przyniesiesz ze sobą stres, pośpiech, niecierpliwość, jaki będziecie mieć pożytek z tego, że odbierzesz dzieci o 15:00? Może więcej korzyści przyniesie Wam kilka dodatkowych cierpliwych minut rano, kiedy możecie dać sobie czas, by zauważyć wpadające do kuchni słońce.
