Zdarza się, że niekiedy ludzie mówią za moimi plecami: " jaki nieszczęśliwy ten człowiek". Pomijając fakt, że nie mam problemu ze słuchem, po czym to wnioskują? A jasne! Tak, zapomniałem! Jestem osobą niewidomą, a dokładnie ociemniałą. Komunikatywny ze mnie człowiek, więc często rozmawiam z ludźmi w pociągu, metrze, autobusie, w parku na spacerze. Moi rozmówcy najczęściej nie zdają sobie sprawy, że nie widzę. Nawiązuję kontakt wzrokowy, mam bogatą mimikę twarzy, jestem zadbany, opalony, tak więc nie wyróżniam się z masy innych przystojnych facetów. Najczęściej powodem do nawiązania rozmowy jest mój pies Roll, od psa się zaczyna. Ludzie się zachwycają, że taki ładny, ułożony, wszędzie ze mną jeździ (w końcu to mój przewodnik),następnie rozmowa zmierza w dowolnym kierunku. Do czasu...
- Przepraszam, czy Pani mi pokazuje zdjęcie w telefonie? Ja nie widzę...
- Ojej nie wiedziałam, nie chciałam Pana urazić, tak mi przykro…
Nastała krępująca cisza, Pani nie odnalazła się w sytuacji.
Po pierwsze: nie jej wina, że nie widzę, po drugie: dlaczego jej jest przykro?
Społeczeństwo patrzy na mnie przez pryzmat braku bodźców wzrokowych. Dlaczego tak jest? Staram się to zmieniać.
Błądziła wzrokiem i powiedziała, że dla niej to był dźwięk kosiarki, wyszło jednak, że młodzież puszczała drona.
Ostatnio przyjechał kolega, wpadliśmy do Plan B, zamówiliśmy wódeczkę i nagle ze wszystkich stron wzrok skierowany na mnie. To niewidomy pije? Innym razem w autobusie kobieta łapie mnie za rękę i ciągnie do wyjścia: - Pan tu wysiada! - opieram się a pani na to:
- Kościół jest tutaj proszę wysiąść.
Stereotypy moi drodzy…
- Przepraszam czy tu jest sex shop?
Pani z obsługi na początku również była skrępowana, potem wyluzowała i mogliśmy zrobić zakupy…
W Apple TV również mam funkcję Voice Ower więc mogę w pełni kontrolować co Franio ogląda, tworzę strony internetowe, więc mogę w pełni kontrolować również co mój syn przegląda w Internecie.
Czy ja wyglądam lub zachowuję się jak człowiek nieszczęśliwy? Nie proszę Państwa!
Bo jesteśmy tyle warci ile sami dajemy od siebie…
