
Każdej matce się to zdarza. Ojcu, dziadkom, wujkom również. Mówimy coś, co nie jest do końca zgodne z tym co tak naprawdę myślimy. Coś co jest trochę milsze od tego, co mamy na końcu języka...
REKLAMA
Mówimy: "Zobaczymy". Mamy na myśli: zapomnij o tym i nie męcz już.
Pytamy: "Chcesz zagrać na moim telefonie?". Mamy na myśli: jeśli ci go dam, to może uda mi się dopić kawę w spokoju.
Mówimy: "Nie, nie jesteśmy jeszcze na miejscu". Mamy na myśli: zapytaj raz jeszcze a cię wysadzę.
Pytamy: "Naprawdę?" Mamy na myśli: nie mam pojęcia o czym do mnie mówisz.
Mówimy: "Mhm" + kontakt wzrokowy. Mamy na myśli: jak długo muszę jeszcze przytakiwać, by móc odejść?
Mówimy: "Mhm" bez kontaktu wzrokowego. Mamy na myśli: nie słucham już.
Mówimy: "Idź zapytać taty". Mamy na myśli: idź pomęczyć teraz kogoś innego.
Kiedy tylko cicho wzdychamy mamy na myśli: spokojnie, staraj się nie krzyczeć i odejdź z godnością.
