o tym jak ktoś złamał i .... zbudował mi kręgosłup jednocześnie...
REKLAMA
Pamiętam Cię dobrze...
może dlatego, że istotnie (jak mówi Moja Mama)
lepiej pamięta się tych straszniejszych niż tych dobrych...
tych wyrazistych, niż tych nijakich...
może dlatego, że istotnie (jak mówi Moja Mama)
lepiej pamięta się tych straszniejszych niż tych dobrych...
tych wyrazistych, niż tych nijakich...
Pamiętam też dyrektora szkoły. nadętego bufona, który przemierzał korytarz nie zwracając najmniejszej uwagi na hałastrę pod jego nogami. nie zwracał tej uwagi nawet wtedy, gdy mijał na korytarzu wyprostowane, prawie salutujące mu dziewczynki. wśród nich byłam ja...
bo Kochani - moi czytelnicy,
choć być może dziś trudno w to uwierzyć, ale byłam kiedyś niezwykle miłą i sympatyczną dziewczynką. i bardzo mi zależało na tym, by wszyscy mnie lubili...
żeby lubili i chwalili mnie moi nauczyciele...
choć być może dziś trudno w to uwierzyć, ale byłam kiedyś niezwykle miłą i sympatyczną dziewczynką. i bardzo mi zależało na tym, by wszyscy mnie lubili...
żeby lubili i chwalili mnie moi nauczyciele...
to wy - nauczyciele, (dorośli w ogóle) byliście dla mnie Bogiem. byliście niezachwianym autorytetem, nieskazitelni, mądrzy, wszystko wiedzący. byliście powiernikami i przyjaciółmi. tak w każdym razie Was sobie wyobrażałam.
i wtedy spotkałam ciebie (mała litera zamierzona)
byłaś moją nauczycielką w-f'u. nic ważnego. może dlatego tak bardzo byłaś zasadnicza i niemiła, żeby nadać rangę swojej marnej pozycji...
byłaś moją nauczycielką w-f'u. nic ważnego. może dlatego tak bardzo byłaś zasadnicza i niemiła, żeby nadać rangę swojej marnej pozycji...
a ja nigdy nie byłam "orłem" z wf'u :)
pamiętam dokładnie. ćwiczyliśmy w tzw. łączniku. grupa dziewcząt z klasy B. najpierw skoki, przewroty (fikołki) do przodu. później w tył.
bałam się. spytałam czy mogę nie robić tego ćwiczenia...
nie umiałam, nie wiedziałam jak...
ty obiecałaś pomóc
pomogłaś...
ustawiłam się do przewrotu przy macie. zesztywniałam.
ty obróciłaś mnie wokoło. dociskając.
złamałaś mi wtedy kręgosłup.
dwa kręgi odcinka piersiowego poszły w drobny mak.
bałam się. spytałam czy mogę nie robić tego ćwiczenia...
nie umiałam, nie wiedziałam jak...
ty obiecałaś pomóc
pomogłaś...
ustawiłam się do przewrotu przy macie. zesztywniałam.
ty obróciłaś mnie wokoło. dociskając.
złamałaś mi wtedy kręgosłup.
dwa kręgi odcinka piersiowego poszły w drobny mak.
pamiętam jak wyprostowałam się po przewrocie.
niczego nie widziałam, niczego nie słyszałam, nie mogłam oddychać...
najpierw wrócił obraz,
pamiętam zaciekawione twarze koleżanek
pamiętam, że Was nie słyszałam, że widziałam tylko jak coś krzyczysz, jak machasz rękoma...
później wrócił dźwięk...
choć tego, co krzyczałaś pewnie wolałabym nie słyszeć...
"rusz się! co tak stoisz jak ofiara"
nie mogłam oddychać.
w ogóle
mijały długie sekundy - dla mnie wieczność, bo nie mogłam oddychać...
patrzyłam coraz bardziej przerażona
potwornie bolały mnie plecy ...
i wtedy się poryczałam
niczego nie widziałam, niczego nie słyszałam, nie mogłam oddychać...
najpierw wrócił obraz,
pamiętam zaciekawione twarze koleżanek
pamiętam, że Was nie słyszałam, że widziałam tylko jak coś krzyczysz, jak machasz rękoma...
później wrócił dźwięk...
choć tego, co krzyczałaś pewnie wolałabym nie słyszeć...
"rusz się! co tak stoisz jak ofiara"
nie mogłam oddychać.
w ogóle
mijały długie sekundy - dla mnie wieczność, bo nie mogłam oddychać...
patrzyłam coraz bardziej przerażona
potwornie bolały mnie plecy ...
i wtedy się poryczałam
a wraz z tym nabrałam pierwszego oddechu.
jakbym się wynurzała z toni, z wody i zaczerpnęła pierwszy haust.
jakbym się wynurzała z toni, z wody i zaczerpnęła pierwszy haust.
poskarżyłam się, że boli mnie "o tu!", pokazałam plecy.
nazwałaś mnie histeryczką,
kazałaś zrobić skłony, a ja pokornie je wykonałam.
10 skłonów z pękniętymi dwoma kręgami
dalej płakałam
moje koleżanki, które podbiegły, żeby mnie przytulić, żeby spytać jak się czuję nazwałaś "starymi babami, bazarówami"
nazwałaś mnie histeryczką,
kazałaś zrobić skłony, a ja pokornie je wykonałam.
10 skłonów z pękniętymi dwoma kręgami
dalej płakałam
moje koleżanki, które podbiegły, żeby mnie przytulić, żeby spytać jak się czuję nazwałaś "starymi babami, bazarówami"
powiedz, czy jak dziecku pęka kręgosłup pod twoimi rękoma to to słychać?
czy to taki sam dźwięk, jak wtedy gdy łamiemy kości kurczaka?
przecież to wiesz...
nie byłam Twoją pierwszą ofiarą...
następna była matematyka.
pani Róża Walicka od razu wiedziała, że coś ze mną nie tak...
odesłała do pielęgniarki ...
pani Róża Walicka od razu wiedziała, że coś ze mną nie tak...
odesłała do pielęgniarki ...
Pielęgniarkę też doskonale pamiętam.
zapukałam delikatnie do drzwi
"WEJŚĆ!"
"dzień dobry, przepraszam, że przeszkadzam, ale bardzo bolą mnie plecy, o tu. właśnie skończyłam wf..."
nie wyszłaś zza biurka. jadłaś kanapkę, a ja - smarkacz tylko ci przeszkodziłam w konsumpcji
"jak będzie jeszcze bolało to powiedz rodzicom, niech cię zobaczy lekarz"
"acha, dziękuję i przepraszam"
zamknęłam za sobą drzwi
zapukałam delikatnie do drzwi
"WEJŚĆ!"
"dzień dobry, przepraszam, że przeszkadzam, ale bardzo bolą mnie plecy, o tu. właśnie skończyłam wf..."
nie wyszłaś zza biurka. jadłaś kanapkę, a ja - smarkacz tylko ci przeszkodziłam w konsumpcji
"jak będzie jeszcze bolało to powiedz rodzicom, niech cię zobaczy lekarz"
"acha, dziękuję i przepraszam"
zamknęłam za sobą drzwi
Pani Róża Walicka odesłała mnie z Anką (koleżanką z pierwszego piętra w tym samym bloku ) do domu. nie widziała sensu w trzymaniu mnie w klasie, gdy wyraźnie źle się czułam.
Anka miała nieść mój ciężki tornister. (i niosła. Aniu - dziękuje)
Pani Różo - dziękuję...
Anka miała nieść mój ciężki tornister. (i niosła. Aniu - dziękuje)
Pani Różo - dziękuję...
Pamiętasz, chodziłam przez pół roku w gorsecie. taka metalowa konstrukcja od brody, aż po wzgórek łonowy. wrzynał mi się w biodra na których się opierał. i obcierał brodę. w tych miejscach miałam ciało starte do krwi i ropy. spałam przez rok na deskach...
i na tej desce Mama wwoziła mnie do łazienki, żeby mnie umyć...
ale żyję...
i pewnie dzięki temu (stelażowi) tak świetnie oddycham przeponą ;)
i pewnie dzięki temu (stelażowi) tak świetnie oddycham przeponą ;)
A może dyrektor chociaż mnie pamięta? w końcu dzięki temu zaczął mnie zauważać. wyróżniałam się na korytarzu. taki robocop. ale już nie byłam tak chętna do kłaniania ci się w pas...
broniłeś swojej koleżanki
broniłeś swojej koleżanki
zresztą specjalnie też nie było przed czym jej bronić. w końcu i prokurator i policja uznały, że dzieci nie mogą być (wiarygodnymi?) świadkami, a inni rodzice uznali, że nie ma co narażać swoich dzieci na stres/ narażać dzieci na nieprzyjemności w szkole, na ew. zemstę ze strony nauczycieli/ narażać dziecka na kontakty z policją... itd.
sprawa się rozeszła po kościach... dosłownie.
złamałaś mi wtedy kręgosłup
zbudowałaś mi wtedy kręgosłup.
już nigdy nie byłam tak ufna i wpatrzona w nauczyciela...
nauczyłam się, że możecie nie mieć racji, popełniać błędy, kłamać, oszukiwać...
nauczyłam się wam odmawiać
nauczyłam się patrzeć wam na ręce
zbudowałaś mi wtedy kręgosłup.
już nigdy nie byłam tak ufna i wpatrzona w nauczyciela...
nauczyłam się, że możecie nie mieć racji, popełniać błędy, kłamać, oszukiwać...
nauczyłam się wam odmawiać
nauczyłam się patrzeć wam na ręce
pracowałaś w tej szkole jeszcze przez wiele lat...
po mnie (i jak się okazało przede mną) były jeszcze inne dzieci.
również połamane na twoich lekcjach...
jak mówią amerykanie: "i am who i am, thanks to my teacher"
na szczęście poza tobą (i innymi) byli też: pani Mariola, której "się chciało" (zajęcia na kółku teatralnym), prof. Zajdler (polonistka), prof. Fiszer. (liceum Batorego, historyk), pani Jarzębska (podstawówka, historyczka, genialna kobieta!), prof. Bieńkowski (Batory - fizyka), p. Róża Walicka (matematyka), p. Skowrońska (biologia), p. Rychlik (p. v-ce dyrektor, chemia), Kicia (Batory-matematyka), no i pani Irenka (woźna).
