Ciocia Aga - chyba zacznę się tak przedstawiać nowo poznanym ludziom, bo miano to przylgnęło do mnie kilka lat temu i obecnie więcej ludzi mówi do mnie "ciociu" niż normalnie, po imieniu. Prywatnie jestem ciocią dla dwójki całkiem rozgarniętych i wyrośniętych już dzieciaków w wieku szkolno - przedszkolnym i dla dzieci moich znajomych i przyjaciół.

REKLAMA
Zawodowo "ciociuje" lub "ciociowało" mi kilkudziesięciu przedszkolaków, a często też i ich rodzice. Ciocia Aga to już nie tylko nazwa, określenie funkcji, koligacji czy stanowiska. Ciocia Aga staje się powoli określeniem mojej tożsamości i roli społecznej. I chyba całkiem mi z tym dobrze.
Powiedzenie, że jestem zwykłym nauczycielem byłoby dla mnie ze wszech miar krzywdzące. Miałam wielkie szczęście trafić do przedszkola, w którym naprawdę liczą się dzieciaki, gdzie ludziom chce się pracować, rozwijać i bawić z dziećmi, gdzie nie ma siedzenia przy biurku i picia kawy, telefonicznych pogaduszek i, kolokwialnie mówiąc, "płaszczenia" tyłka w oczekiwaniu na fajrant.
Nieopierzona, bez doświadczenia, z wielkimi wyobrażeniami i ideałami zostałam obdarowana zaufaniem, wrzucona na głęboką wodę i wciągnięta w wir przedszkolnych wydarzeń. Bo to jest zwariowany świat, w którym mimo wyznaczonego rytmu wszystko może się zdarzyć, świat pełen codziennych kryzysów małych i dużych, hałasu, czasem chaosu, dokumentów (o zgrozo!), wymagań i nieustannych zmian w przepisach.
Mając pod opieką grupę dzieciaków nie można się wahać, trzeba działać, mieć swoje zdanie, stać na posterunku i czasami być żandarmem, który przypomni, upomni i wlepi mandat. Jestem z moimi dzieciakami każdego dnia, znam ich rodziców, dziadków, rodzeństwo, wiem, jak nazywa się ich pies, jaki lubią kolor i co najchętniej jedzą na obiad.
Rozmawiam z nimi, prowadzę zajęcia, wychowuję, wymagam, przytulam, żartuję i wygłupiam się na dywanie. Jestem lekarzem, gdy skaleczą się na placu zabaw, fryzjerką, pedagogiem, żandarmem, bajkopisarką, fotografem, reżyserem przedstawień, piosenkarką i malarką (bez wielkiego talentu wprawdzie, ale się nie poddaję!). Jestem ciocią Agą.
Teraz znowu dostałam szansę od losu i staję przed nowym wyzwaniem - będę pisać. O dzieciakach, przedszkolu, wychowaniu, nauczaniu i tym, co w pracy z maluchami fajne i mniej fajne. O tym, co dla dzieci najważniejsze, dla mnie niezwykle istotne, a dla rodziców pomocne i przydatne. O tym, co mnie śmieszy, boli albo zupełnie po ludzku wkurza. Mam nadzieję, że szansy nie zmarnuję, a Wam będzie się to dobrze czytało.