Noah - Inteligentny nawilżacz o dużej mocy
Noah - Inteligentny nawilżacz o dużej mocy Fot. materiały prasowe

Kiedy za oknem robi się chłodniej, w wielu domach powtarza się ten sam schemat: sprawdzamy, czy grzejniki już grzeją, ustawiamy odpowiednią temperaturę i cieszymy się, że wreszcie jest przytulnie. Szczególnie gdy w domu są dzieci, zależy nam przecież na tym, by w pokoju było komfortowo. Jest jednak jeszcze jedna ważna rzecz, o której łatwo zapominamy - wilgotność powietrza.

REKLAMA

To właśnie ona może zmieniać się w sezonie grzewczym, a sam termometr nie pokaże nam, czy warunki w pomieszczeniu są odpowiednie. Dlatego zanim na stałe włączymy nawilżacz, warto najpierw sprawdzić, co właściwie dzieje się z powietrzem w naszym domu.

Temperatura to nie wszystko

Możemy mieć w pokoju przyjemne 21–22 stopnie, a jednocześnie powietrze może być zbyt suche. To częsty scenariusz w sezonie grzewczym, kiedy ogrzewanie wpływa na warunki panujące we wnętrzach.

Problem w tym, że nie zawsze potrafimy trafnie ocenić poziom wilgoci. Suche powietrze może kojarzyć się z nieprzyjemnym uczuciem w gardle czy nosie, suchą skórą albo większym dyskomfortem podczas snu, ale takie odczucia nie są precyzyjnym pomiarem. Równie łatwo możemy pomylić suchość powietrza z innymi czynnikami.

Nawilżacz ewaporacyjny Stadler Form Oskar, biały - 799,00 zł. Fot. materiały prasowe

Dlatego pierwszym krokiem nie powinno być kupowanie urządzenia, ale sprawdzenie warunków w pomieszczeniu.

Zanim włączysz nawilżacz, sprawdź powietrze

Do pomiaru poziomu wilgoci w pomieszczeniu służy higrometr. To niewielkie urządzenie pozwala sprawdzić, czy powietrze w pokoju rzeczywiście wymaga dodatkowego nawilżania.

W domowych warunkach za komfortowy najczęściej uznaje się poziom wilgotności względnej w okolicach 40–60 proc. Warto przy tym unikać zarówno bardzo suchego powietrza, jak i nadmiernego zawilgocenia. Zbyt duża ilość pary wodnej może sprzyjać kondensacji na szybach, a także tworzyć warunki sprzyjające rozwojowi pleśni.

To ważne szczególnie w pokoju dziecka. Zamiast więc ustawiać nawilżacz „na wszelki wypadek”, lepiej najpierw sprawdzić, jakie warunki faktycznie panują w pomieszczeniu.

Nawilżacz ewaporacyjny Stadler Form Karl - 1 399,00 zł. Fot. materiały prasowe

Kiedy nawilżacz rzeczywiście ma sens?

Jeśli wraz z rozpoczęciem sezonu grzewczego wilgotność w mieszkaniu wyraźnie spada, nawilżacz może pomóc przywrócić bardziej komfortowe warunki. Szczególnie jeśli urządzenie ma możliwość kontrolowania poziomu wilgotności, nie musi pracować cały czas z tą samą intensywnością.

I właśnie dlatego przy wyborze nawilżacza warto patrzeć nie tylko na jego wygląd czy pojemność zbiornika. Jedną z bardziej praktycznych funkcji jest higrostat, czyli rozwiązanie pozwalające kontrolować poziom wilgoci i dostosowywać pracę urządzenia do ustawionej wartości.

To podejście dobrze wpisuje się w zasadę: najpierw mierzymy, później działamy. Nawilżacz nie powinien być kolejnym sprzętem w domu, który działa bez względu na warunki.

Więcej wilgoci nie znaczy lepiej

Łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że skoro suche powietrze nie jest korzystne, to im bardziej je nawilżymy, tym lepiej. Tymczasem także nadmiar wilgoci nie jest pożądany.

Warto więc obserwować nie tylko wskazania higrometru, ale również samo pomieszczenie. Jeśli na szybach zaczyna pojawiać się para lub skrapla się woda, to sygnał, że trzeba przyjrzeć się warunkom panującym w pokoju i sposobowi jego wentylowania. Nadmierna wilgoć może sprzyjać powstawaniu kondensacji i problemom związanym z rozwojem pleśni.

Dobry nawilżacz nie powinien „produkować jak najwięcej wilgoci”. Znacznie ważniejsza jest możliwość kontrolowania jego pracy.

Nawilżacz ewaporacyjny Stadler Form Oskar, biały - 799,00 zł. Fot. materiały prasowe

Jaki nawilżacz wybrać do domu z dzieckiem?

Jeżeli pomiary pokazują, że dodatkowe nawilżanie rzeczywiście jest potrzebne, warto przyjrzeć się kilku cechom urządzenia. W domu, w którym są dzieci, znaczenie ma przede wszystkim. 

Po pierwsze- cicha praca. Nawilżacz może działać również wieczorem lub w nocy, dlatego głośna praca urządzenia może szybko zacząć przeszkadzać. Warto więc zwrócić uwagę na modele wyposażone w tryb nocny i zaprojektowane z myślą o cichym działaniu. Wśród takich urządzeń znajdziemy m.in. modele Oskar i Karl.

Po drugie – kontrola wilgotności. Wbudowany higrostat pozwala kontrolować poziom wilgotności i ograniczyć sytuację, w której urządzenie pracuje bez potrzeby. Jednym z modeli wyposażonych w takie rozwiązanie jest model Oliver. Dzięki technologii Adaptive Humidity™ w trybie automatycznym urządzenie dostosowuje poziom nawilżania, aby osiągnąć i utrzymać ustawioną wartość.

Nawilżacz powietrza Stadler Form Noah, biały - 799,00 zł. Fot. materiały prasowe

Po trzecie – odpowiednia wydajność. Innego urządzenia potrzebuje niewielki pokój dziecka, a innego duży salon połączony z kuchnią. Warto więc sprawdzić powierzchnię pomieszczenia, do której przeznaczony jest konkretny model. To właśnie model Noah został zaprojektowany z myślą o większych wnętrzach. Dzięki różnym wariantom łatwiej dopasować urządzenie do konkretnej przestrzeni.

Po czwarte – łatwa obsługa i czyszczenie. To szczegół, który łatwo pominąć podczas zakupu, a później ma ogromne znaczenie. Nawilżacz wymaga regularnej pielęgnacji, dlatego warto zwrócić uwagę na sposób napełniania zbiornika, dostęp do elementów wymagających czyszczenia oraz konieczność wymiany części eksploatacyjnych. Im prostsza jest codzienna obsługa, tym łatwiej pamiętać o regularnej pielęgnacji urządzenia.

Gdzie postawić nawilżacz w pokoju dziecka?

Samo urządzenie to nie wszystko. Ważne jest również jego ustawienie. Nawilżacz powinien stać w miejscu, w którym powietrze może swobodnie krążyć. Nie warto wciskać go w róg pokoju, za meble czy bezpośrednio przy ścianie.

Dobrym pomysłem jest również zachowanie odpowiedniej odległości od łóżka, mebli i elektroniki. Jeśli urządzenie wytwarza widoczną mgiełkę, nie powinna ona osiadać bezpośrednio na przedmiotach znajdujących się obok.

W przypadku modeli wyposażonych w czujnik wilgotności trzeba pamiętać, że miejsce ustawienia wpływa także na pomiar. Producent Stadler Form zwraca uwagę, że różnice mogą wynikać m.in. z wysokości, temperatury i przepływu powietrza.

Nawilżacz powietrza Stadler Form Oliver, biały - 549,00 zł. Fot. materiały prasowe

Najczęstsze błędy? Włączamy i zapominamy

Jednym z podstawowych błędów jest traktowanie nawilżacza jak urządzenia, które powinno działać przez cały sezon grzewczy bez względu na warunki. Tymczasem jego zadaniem jest reagowanie na rzeczywistą potrzebę.

Drugim problemem bywa brak regularnego czyszczenia. W urządzeniu, które pracuje z wodą, higiena ma ogromne znaczenie. Zbiornik i elementy mające kontakt z wodą wymagają regularnej pielęgnacji zgodnie z instrukcją producenta.

Warto też pamiętać, że nie każdy pokój potrzebuje takiego samego rozwiązania. Inne warunki mogą panować w sypialni, inne w salonie, a jeszcze inne w pokoju dziecka. Dlatego zamiast kupować urządzenie pod wpływem pierwszego chłodnego wieczoru, lepiej zacząć od prostego pomiaru.

Nawilżacz powietrza Stadler Form Oliver, czarny - 549,00 zł. Fot. materiały prasowe

Najpierw sprawdźmy, potem włączajmy

Początek sezonu grzewczego to dobry moment, by spojrzeć na dom trochę szerzej niż tylko przez pryzmat temperatury. Ciepło jest ważne, ale równie istotne są warunki, w jakich na co dzień śpimy, odpoczywamy i spędzamy czas z dziećmi.

Higrometr pozwoli sprawdzić, czy rzeczywiście potrzebujemy dodatkowego nawilżania. Jeśli tak, warto wybrać urządzenie dopasowane do wielkości pomieszczenia, możliwie ciche, proste w obsłudze i przede wszystkim takie, które pozwala kontrolować poziom wilgotności.

Pamiętajmy, że komfort w domu zależy również od powietrza, którym na co dzień oddychamy.

MATERIAŁ PARTNERA