Konferencja na temat sharentingu. T-Mobile Polska wraz z UNICEF oraz Policją
Konferencja na temat sharentingu. T-Mobile Polska wraz z UNICEF oraz Policją Fot. NaTemat.pl

Połowa rodziców w ciągu ostatniego roku wrzuciła do sieci zdjęcie, film lub inną treść o swoim dziecku. Tymczasem prawie co trzeci nastolatek, którego wizerunek trafia do internetu, doświadczył z tego powodu zawstydzenia lub przykrych reakcji rówieśników. To wnioski z raportu T-Mobile Polska "Status: Udostępnione", który powstał w ramach ogólnopolskiej kampanii o sharentingu, prowadzonej wspólnie z Komendą Główną Policji i UNICEF Polska.

REKLAMA

23 września odbyła się konferencja prasowa T-Mobile Polska dotycząca nowej kampanii edukacyjnej "Status: Udostępnione". Mogliśmy na niej posłuchać głosów osób z różnych dziedzin, które połączyła wspólna troska o prywatność dzieci w sieci i potrzeba budowania świadomych nawyków związanych z publikowaniem wizerunku dzieci w internecie.

Większość rodziców publikuje zdjęcia dzieci w dobrych intencjach. Nasz raport pokazuje jednak, że konsekwencje takich publikacji mogą być zupełnie inne od zamierzonych. W internecie nawet pozornie niewinne zdjęcie może zostać skopiowane, wykorzystane w nieodpowiednim kontekście lub stać się pretekstem do przemocy rówieśniczej. Wielu z nas nie wpuściłoby nieznajomego do świata swojego dziecka, a jednocześnie nie zastanawiamy się, do kogo może trafić zdjęcie opublikowane w sieci. Dlatego chcemy zwrócić uwagę na skutki nierozważnego udostępniania i zachęcić do bardziej świadomego podejmowania decyzji dotyczących publikowania wizerunku dzieci w internecie.

Małgorzata Rybak-Dowżyk

dyrektorka Departamentu Komunikacji Korporacyjnej i ESG w T-Mobile Polska

W ramach kampanii przeprowadzono badanie na temat udostępniania przez rodziców zdjęć i informacji o swoich pociechach. Badanie zrealizowano w lipcu 2026 r. na próbie 801 rodziców oraz 600 dzieci i nastolatków w wieku 12–19 lat. Wynika z niego, że 50 proc. rodziców udostępniło w ostatnim roku w sieci informacje o swoim dziecku. Połowa z nich traktuje to jako tworzenie cyfrowego albumu rodzinnego, 47 proc. chce dzielić się ważnymi momentami z bliskimi, a 9 proc. buduje w ten sposób własne zasięgi.

Dla rodzica to często tylko niewinne zdjęcie. Pierwsze kroki, rodzinne wakacje, występ w przedszkolu albo zabawna sytuacja przy świątecznym stole. Klikamy "opublikuj" i po chwili wspomnienie trafia do internetu. Problem w tym, że dla dziecka ta historia może mieć zupełnie inne zakończenie.

Z raportu "Status: Udostępnione" wynika, również że aż 92 proc. dzieci uważa, że powinno mieć wpływ na decyzję o publikowaniu swojego wizerunku w sieci. A 32 proc. nastolatków, których rodzice publikują ich zdjęcia, czuło się z tego powodu zawstydzonych lub spotkało się z negatywnymi reakcjami rówieśników.

T‑Mobile Polska, Komenda Główna Policji i UNICEF Polska realizują wspólną kampanię informacyjno-edukacyjną „Status: Udostępnione” Materiał prasowy naTemat.pl

Sharenting, czyli dzielenie się przez rodziców informacjami, zdjęciami i nagraniami dzieci poza kręgiem najbliższej rodziny, dawno przestał być niszowym zjawiskiem. Media społecznościowe sprawiły, że rodzinny album przeniósł się z szuflady do internetu, często wprost przed oczy setek osób.

Tyle że dziecko może widzieć to zupełnie inaczej. Raport pokazuje wyraźną różnicę perspektyw: to, co dorosły uznaje za pamiątkę albo wyraz dumy, dziecko może odebrać jako naruszenie prywatności.

Nie mniej ważne od głosu ekspertów z dziedziny bezpieczeństwa, technologii czy psychologii jest głos mam, które mimo swojej obecności w mediach, chronią przed tym swoje dzieci. Dziennikarka, prezenterka oraz socjolożka Agnieszka Hyży wskazywała, jak wielka odpowiedzialność spoczywa na rodzicach. Sama podkreślała, że to ona decyduje się być osobą publiczną, a nie jej dzieci, a tym należy się prawo do pełnej prywatności

Nie udostępniam zdjęć moich dzieci, bo nie robię z nich słupów ogłoszeniowych, nie tworzę na nich kontentu, nie są bohaterami mojego życia publicznego. Są moimi dziećmi. To ja podpisałam kontrakt z telewizją i show-biznesem, z byciem znaną twarzą, ale nie moje dzieci. To ich absolutne prawo do bycia prywatnymi tak długo, jak będą sobie tego życzyły. Jestem to winna moim dzieciom. To moja odpowiedzialność jako rodzica. [...] Rodzice, zastanówcie się, czy udostępniacie zdjęcia swojego dziecka dla dziecka, czy dla siebie, by podnieść sobie samoocenę, by się pochwalić, zbudować zasięg, zyskać więcej lajków czy sprzedać produkt. Sprawdź, jakie zagrożenia płyną z tego, że zostawiasz ślad cyfrowy swojego dziecka w internecie. [...] Jeśli chcemy zapewnić swojemu dziecku bezpieczeństwo, to po prostu tego nie róbmy.

Agnieszka Hyży

dziennikarka, prezenterka

Agnieszka Hyży przeciwko sharentingowi Materiały prasowe naTemat

Cyfrowa historia zaczyna się, zanim dziecko ją napisze

To jeden z najbardziej problematycznych aspektów sharentingu. Dziecko może mieć swoją obecność w internecie na długo przed tym, zanim samo zdecyduje, czy w ogóle chce się tam znaleźć.

Do tego dochodzą szczegóły, które na pierwszy rzut oka wydają się niegroźne: zdjęcie w szkolnym mundurku, fotografia przed domem, relacja z wakacji z oznaczoną lokalizacją. Każdy z nich może stać się elementem większej układanki. Dlatego nawet zasłonięcie twarzy dziecka nie daje gwarancji bezpieczeństwa, bo rozpoznać je można po otoczeniu, ubraniu czy opisie pod zdjęciem.

Powstał też spot pokazujący, jak publikacja rodzica, zrobiona w dobrej wierze, uruchamia łańcuch zdarzeń prowadzący do przemocy rówieśniczej. Poradniki i grafiki przygotowane we współpracy z dr Dominiką Bartoszak z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu są dostępne na stronie t-mobile.pl/status-udostepnione.

Złudne bywa też poczucie kontroli. Prywatne konto chroni tylko częściowo, ponieważ każdy, kto widzi zdjęcie, może zrobić zrzut ekranu i przesłać go dalej. Z tego samego powodu usunięcie posta nie oznacza, że materiał naprawdę zniknął z sieci. Rozwój sztucznej inteligencji dokłada kolejne ryzyko: wizerunek dziecka można dziś skopiować, przerobić i wykorzystać w oszustwach albo materiałach typu deepfake.

Czy pytać dziecko o zgodę?

Czy pytanie o zgodę ma sens, skoro dziecko jest niepełnoletnie? Twórcy kampanii przekonują, że tak. Nie chodzi o przerzucenie na nie decyzji, bo odpowiedzialność wciąż spoczywa na rodzicu. Chodzi o szacunek, rozmowę i poznanie perspektywy dziecka.

Dlatego pytanie nie powinno brzmieć wyłącznie: "Czy mogę to zdjęcie wrzucić?". Warto zapytać również: "Czy moje dziecko będzie chciało, żeby to zdjęcie było w internecie za pięć albo dziesięć lat?".

Co jako rodzic możesz zrobić dziś?

Kampania nie namawia do całkowitej rezygnacji ze zdjęć. Proponuje raczej większą rozwagę:

  • ograniczenie grona odbiorców,
  • wyłączenie geolokalizacji,
  • zwracanie uwagi na to, co widać w tle, i niepodawanie informacji, które pozwalają zidentyfikować dziecko, takich jak nazwa szkoły czy okolica zamieszkania.
  • Dobrym pomysłem jest też ustalenie wspólnych zasad z dziadkami, ciocią czy znajomymi, którzy również chętnie publikują zdjęcia.
  • A jeśli zdjęcia już od lat trafiają do sieci? Nie trzeba usuwać wszystkiego. Wystarczy przejrzeć dotychczasowe publikacje, skasować te budzące wątpliwości, sprawdzić ustawienia prywatności i po prostu porozmawiać z dzieckiem.

    Kampania "Status: Udostępnione" to wspólna inicjatywa T-Mobile Polska, Komendy Głównej Policji i UNICEF Polska. Jej ważną częścią będą spotkania, które funkcjonariusze w całej Polsce poprowadzą z uczniami i rodzicami.

    Materiały prasowe naTemat Materiały prasowe naTemat

    W ramach kampanii powstały także artykuły poradnikowe oraz grafiki z najważniejszymi informacjami, które dostępne są na stronie https://www.t-mobile.pl/status-udostepnione/.

    MATERIAŁ PARTNERA