
Przez lata na przemocy, upokarzaniu innych ludzi i szokujących transmisjach można było zarabiać w internecie duże pieniądze. Teraz ma się to zmienić. Sejm przyjął ustawę, która ma uderzyć w patostreaming i ograniczyć dostęp do takich treści, zwłaszcza dzieciom i nastolatkom.
Przemoc, upokarzanie innych ludzi, poniżające "wyzwania", transmisje z awantur czy znęcania się nad zwierzętami. Przez lata tego typu treści przyciągały w internecie setki tysięcy widzów, a ich autorzy zarabiali na wyświetleniach, reklamach i wpłatach od fanów. Teraz może się to zmienić. Sejm przyjął ustawę, która ma uderzyć w zjawisko patostreamingu i osoby zarabiające na publikowaniu takich materiałów.
Czym właściwie jest patostreaming?
Choć termin ten funkcjonuje w debacie publicznej od lat, nie każdy wie, co dokładnie oznacza. Patostreamingiem określa się transmitowanie lub publikowanie w internecie treści pokazujących zachowania uznawane za patologiczne, szkodliwe lub niebezpieczne.
Mogą to być awantury, przemoc fizyczna i psychiczna, upokarzanie innych osób, zachęcanie do agresji, a także znęcanie się nad zwierzętami. Problem polega na tym, że tego typu materiały często są tworzone właśnie po to, by wywoływać silne emocje, zdobywać zasięgi i przynosić autorom zyski.
Eksperci od bezpieczeństwa dzieci i młodzieży od lat alarmowali, że młodzi ludzie mają łatwy dostęp do takich treści i mogą traktować je jako formę rozrywki lub sposób na zdobycie popularności.
Sejm przyjął nowe przepisy
W czwartek Sejm zdecydowaną większością głosów przyjął ustawę dotyczącą zakazu patostreamingu. Za jej przyjęciem zagłosowało 419 posłów, przeciw było 19, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Dokument trafi teraz do Senatu, a następnie do podpisu prezydenta.
Nowe przepisy zakładają odpowiedzialność karną za publiczne rozpowszechnianie treści przedstawiających popełnianie lub pozorowanie popełnienia określonych czynów zabronionych, jeśli publikowanie takich materiałów ma przynieść korzyść majątkową lub osobistą.
Za jakie treści będzie groziła kara?
Ustawa obejmuje między innymi materiały pokazujące przemoc wobec ludzi, znęcanie się nad zwierzętami, zabijanie zwierząt czy poniżające traktowanie innych osób – nawet wtedy, gdy uczestnicy nagrania wyrazili na to zgodę.
Szczególną ochroną mają zostać objęte osoby małoletnie. Zgodnie z przepisami rozpowszechnianie treści przedstawiających popełnianie czynów zabronionych wobec dziecka ma podlegać karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Jednocześnie ustawodawca przewidział wyjątki. Przepisów nie będzie stosować się do działalności artystycznej, edukacyjnej, naukowej czy prasowej oraz działań podejmowanych w interesie publicznym.
Dlaczego ta zmiana jest ważna dla rodziców?
Dla wielu rodziców problem patostreamingu nie był abstrakcyjnym zjawiskiem znanym wyłącznie z mediów. W ostatnich latach coraz częściej pojawiały się pytania o to, jakie treści oglądają dzieci i nastolatki w internecie.
Badania prowadzone przez ekspertów zajmujących się bezpieczeństwem cyfrowym pokazywały, że część młodych użytkowników sieci regularnie trafia na materiały zawierające przemoc, agresję czy upokarzanie innych osób. Takie treści często są przedstawiane jako żart, wyzwanie lub forma rozrywki.
Psychologowie od lat zwracają uwagę, że regularny kontakt z tego typu materiałami może prowadzić do zobojętnienia na przemoc i przesuwania granic tego, co uznajemy za dopuszczalne.
To jeszcze nie koniec procesu
Przyjęcie ustawy przez Sejm nie oznacza jeszcze, że nowe przepisy zaczęły obowiązywać. Teraz dokument trafi do Senatu, a następnie do prezydenta. Dopiero po zakończeniu całej procedury legislacyjnej nowe regulacje będą mogły wejść w życie.
Niezależnie od dalszych losów ustawy jedno jest pewne – po raz pierwszy od wielu lat problem patostreamingu został potraktowany jako kwestia wymagająca konkretnych rozwiązań prawnych, a nie wyłącznie dyskusji o granicach wolności w internecie.
Zobacz także


