
Dzień Mamy to nie tylko kwiaty i czekoladki. Coraz częściej marzymy o prezentach, które naprawdę poprawiają nam samopoczucie, pomagają zadbać o siebie i pokazują, że ktoś dostrzega nasze potrzeby. Wybrałam pięć kosmetycznych upominków z Rossmanna, które sama chciałabym dostać. Jestem przekonana, że większość kobiet ucieszyłaby się z nich tak samo.
Jestem zwolenniczką prezentów praktycznych, to prawda. Uważam, że prezent powinien przynosić radość, ale też móc być jak najlepiej wykorzystany przez osobę obdarowywaną. Odpowiadać na jej potrzeby. Kiedy dajemy coś przydatnego, jednocześnie pokazujemy, że znamy bardzo dobrze daną osobę, zależy nam na tym, żeby się dobrze czuła i zaspokajała swoje potrzeby. I właśnie to jest dla mnie najważniejsze.
Dzień Mamy – ten jedyny dzień w roku
Nie chcę, żeby zabrzmiało to banalnie, ale Dzień Mamy to naprawdę wyjątkowy dzień. Myślę, że można pokusić się o stwierdzenie, że ważniejszy niż urodziny czy imieniny. To docenienie jednej z najważniejszych ról, jakie pełnimy w życiu.
Kiedy moje dzieci były małe, uwielbiałam dostawać od nich własnoręcznie zrobione upominki. Do dziś mam całe pudełko laurek, rysunków i papierowych kwiatów. Ich wartość jest dla mnie bezcenna.
Dziś, kiedy jestem mamą starszych dzieci, kobietą, która pracuje zawodowo, ma swoje potrzeby i pasje, marzę o prezentach, które będą wyrazem miłości i wdzięczności, ale też pokażą, że moi bliscy naprawdę widzą moje potrzeby. Chcą, żebym dobrze się czuła nie tylko jako mama, ale też jako kobieta.
Wybrałam pięć prezentów z Rossmanna, które – moim zdaniem – sprawiłyby radość większości mam. Szczególnie tym zabieganym, które na co dzień mają mało czasu dla siebie, a jednocześnie chcą dbać o swoje samopoczucie i kobiecość. Dajcie znać, co wam najbardziej by się przydało.
Dobrze nawilżona skóra potrafi poprawić mi humor lepiej niż niejeden wyszukany kosmetyk. Nawet jeśli nie mam czasu na rozbudowaną pielęgnację, balsam do ciała to dla mnie absolutna podstawa. I chyba właśnie dlatego tak bardzo lubię kosmetyki, które nie tylko pielęgnują, ale też dają poczucie komfortu i zaopiekowania.
Ten balsam ma bardzo przyjemną, otulającą konsystencję. Skóra po nim jest miękka, gładka i po prostu wygląda zdrowiej. Ogromnym plusem jest też zapach – delikatny, kobiecy, ale nienachalny. Czuć w nim coś świeżego i uspokajającego jednocześnie. To trochę taki kosmetyk, który przypomina, że warto czasem zatrzymać się na chwilę i zrobić coś dobrego tylko dla siebie.
Codzienność większości mam wygląda podobnie – ciągły pośpiech, masa obowiązków, niekończąca się lista rzeczy do zrobienia... Dlatego bardzo doceniam kosmetyki, które po prostu działają i nie wymagają od nas pięciu dodatkowych kroków pielęgnacyjnych.
Ten krem właśnie taki jest. Dobrze nawilża, koi skórę i daje poczucie komfortu nawet wtedy, kiedy twarz jest zmęczona, podrażniona albo przesuszona. Lubię go za to, że jest prosty, delikatny i uniwersalny. Świetnie sprawdza się szczególnie wtedy, kiedy skóra reaguje na stres, niewyspanie albo zmęczenie. To jeden z tych kosmetyków, które warto mieć zawsze pod ręką.
Dziękuję osobie, która wymyśliła płatki pod oczy! Naprawdę. Dla mnie to jeden z tych małych kosmetycznych luksusów, które pomagają ratować awaryjne sytuacje.
Nieprzespane noce, stres, zmęczenie – wszystko bardzo szybko widać właśnie pod oczami, gdzie skóra jest niezwykle delikatna. Dlatego ja osobiście regularnie sięgam po płatki, szczególnie rano, kiedy chcę wyglądać trochę bardziej świeżo i mniej "zmęczona życiem". Te hydrożelowe naprawdę przyjemnie chłodzą skórę i dają uczucie nawilżenia. Bardzo lubię też to, że nie są przesadnie perfumowane. To taki drobiazg, który potrafi poprawić humor nawet po trudnym dniu.
Stan włosów bardzo wpływa na moje samopoczucie. Nie wiem, czy też macie? Kiedy są przesuszone i puszą się we wszystkie strony, od razu mam wrażenie, że wyglądam na bardziej zmęczoną i zaniedbaną. Problem w tym, że regularna pielęgnacja włosów bywa naprawdę czasochłonna, a ciągłe chodzenie do fryzjera też nie wchodzi w grę.
Dlatego uwielbiam kosmetyki, które dają szybki efekt bez większego wysiłku. Olejek do włosów to u mnie absolutny must have. Nakładam go praktycznie codziennie – dzięki temu włosy są bardziej miękkie, wygładzone i dużo łatwiej je ułożyć. Ten dodatkowo pięknie pachnie i nie obciąża włosów, co dla mnie jest bardzo ważne. Mam też poczucie, że po prostu wyglądają zdrowiej i bardziej lśniąco. Używam go też na wszelkie "wielkie wyjścia", kiedy chcę dodatkowo wystylizować fryzurę, bo zapewnia włosom ochronę.
Chwila samotności we własnej łazience to coś, co mamy cenią najbardziej. Mam wrażenie, że każda mama przynajmniej raz powiedziała "Marzę tylko o spokojnej kąpieli". I chociaż często śmiejemy się z tego, że wannę bez dzieci traktujemy jak luksusowy weekend w spa, jest w tym naprawdę sporo prawdy.
Odkąd dzieci były małe, używaliśmy kosmetyków Babydream i do dziś mam do tej marki ogromny sentyment. Ten płyn do kąpieli bardzo lubię za delikatność. Ma spokojny, relaksujący zapach, który nie męczy i nie przytłacza. Po kąpieli skóra jest miękka i nie mam uczucia ściągnięcia (głównie za sprawą obecnych w nich olejkach), co przy suchej skórze jest dla mnie bardzo ważne.
I choć kosmetyk jest polecany kobietom w ciąży, sama nadal bardzo chętnie go używam. Kojarzy mi się z troską, odpoczynkiem i takim małym przypomnieniem, że my mamy też zasługujemy na czułość i zaopiekowanie.
I tego właśnie życzę wszystkim mamom z okazji naszego święta! No i trafionych prezentów, oczywiście.
MATERIAŁ REKLAMOWY
