tort urodzinowy
14-miesięczny chłopiec walczył o życie po kontakcie z proszkiem do dekoracji ciast. fot. Pexels.com

14-miesięczny Dustin "Dusty" Wildman z Australii trafił do szpitala w stanie krytycznym po połknięciu metalicznego proszku do dekoracji ciast. Chłopiec zapadł w śpiączkę i wymagał operacji usunięcia substancji z płuc, która po kontakcie z drogami oddechowymi zamieniła się w gęstą pastę. Dziś jego mama, Kate Robinson, ostrzega innych rodziców i apeluje o większą kontrolę nad produktami sprzedawanymi obok jadalnych dekoracji cukierniczych.

REKLAMA

Zwykły dzień zamienił się w dramat

Do tego tragicznego zdarzenia doszło w domu pewnej rodziny z Australii. Kate Robinson przygotowywała tort z motywem Bluey dla klienta, a jej 14-miesięczny syn Dusty bawił się obok.

Jak relacjonowała matka, chłopiec nagle sięgnął do szuflady po tubkę błyszczącego proszku używanego do dekorowania wypieków.

"W ciągu kilku sekund zdjął nakrętkę zębami i jednocześnie wciągnął i połknął zawartość" – opowiadała.

Rodzice od razu zauważyli, że dzieje się coś złego. Dziecko zaczęło się krztusić, miało problemy z oddychaniem i szybko traciło siły.

Sytuacja pogarszała się z minuty na minutę. Rodzice rozpoczęli udzielanie pierwszej pomocy i zadzwonili pod numer alarmowy.

"W czasie, gdy karetka dojeżdżała na miejsce, oddychał słabo. Stękał, bardzo cicho, a potem próbował szybko i gwałtownie wciągnąć powietrze" – mówiła matka chłopca.

Najbardziej dramatyczne były jednak kolejne chwile.

"Jego ciało miotało się, oczy mu się przewracały i po prostu tracił przytomność. Próbowałam go uderzyć w policzki, wołać po imieniu, ale on po prostu nie otwierał oczu. Wtedy zrobiło się naprawdę strasznie".

Lekarze byli w szoku

Po przewiezieniu do Queensland Children’s Hospital lekarze odkryli, że proszek zawiera związki miedzi i cynku. Substancja wywołała silny stan zapalny płuc i zaczęła twardnieć w drogach oddechowych, tworząc masę przypominającą pastę.

Dusty trafił na oddział intensywnej terapii i przez pewien czas był podłączony do respiratora. Konieczna była także operacja usunięcia substancji z płuc.

"Wszyscy lekarze mówili, że to bardzo rzadki przypadek. Tak naprawdę nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkali. To było więc trudne dla wszystkich" – powiedziała Robinson.

Stan Dusty’ego stopniowo się poprawia. Chłopiec jest już przytomny, oddycha samodzielnie i nie potrzebuje respiratora.

"Powoli zmniejszają mu dawkę leków" – przekazała jego mama.

Dodała jednak, że dziecko nadal karmione jest przez sondę i rozpoczęło terapię astmy.

Lekarze przewidują, że chłopiec może zmagać się z trwałym uszkodzeniem płuc. Rodzina nie traci jednak nadziei.

Po nagłośnieniu sprawy dostawca zdecydował się wycofać produkt ze sprzedaży i polecił sprzedawcom zniszczenie pozostałych zapasów.

Źródło: nypost.com

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl