
Niebezpieczna sytuacja w gminie Solina na Podkarpaciu. Niedźwiedź został zauważony tuż przy szkole podstawowej w Myczkowie w momencie, gdy uczniowie kończyli lekcje i wracali do domów. Sprawa wywołała ogromne emocje wśród mieszkańców i lokalnych władz, które od miesięcy alarmują o problemie dzikich zwierząt pojawiających się blisko ludzi.
Niedźwiedź pojawił się przy szkole
Do zdarzenia doszło we wtorek, 5 maja, w Myczkowie w gminie Solina. Jedna z mieszkanek zauważyła dużego niedźwiedzia stojącego na drodze w pobliżu szkoły podstawowej.
Kobieta natychmiast pojechała do budynku, w którym trwała sesja Rady Gminy Solina, aby ostrzec lokalne władze.
"Jadę po dziecko, 15 minut temu przed szkołą, na drodze, stał wielki niedźwiedź" – mówiła podczas obrad.
Sytuacja była szczególnie niepokojąca, ponieważ zwierzę pojawiło się w czasie, gdy dzieci kończyły lekcje i opuszczały szkołę.
Obrady rady gminy zostały przerwane
Po zgłoszeniu przewodniczący rady zdecydował o przerwaniu sesji. Władze gminy rozpoczęły koordynowanie działań w okolicach szkoły i powiadomiły odpowiednie służby.
Na miejsce skierowano policję oraz służby ratunkowe. Nagranie z całego zdarzenia zostało opublikowane przez kanał tvPodkarpacie.pl w serwisie YouTube.
Mieszkańcy przyznają, że podobne sytuacje coraz częściej budzą strach, szczególnie wśród rodziców dzieci uczęszczających do okolicznych szkół.
Katarzyna Fechner z Komendy Powiatowej Policji w Lesku przekazała w rozmowie z "Faktem", że służby otrzymały kilka zgłoszeń dotyczących niedźwiedzia przy szkole w Myczkowie.
Informacje napływały między innymi od nauczycieli i kierowców przejeżdżających przez okolicę.
"Na miejsce skierowano patrol, jednak po przyjeździe policjantów zwierzęcia już tam nie było. Prawdopodobnie oddaliło się w kierunku pobliskiego lasu lub zarośli" – poinformowała policjantka.
Choć zwierzę zniknęło, sytuacja wywołała duży niepokój wśród mieszkańców regionu.
Wójt alarmuje: "Czy musi dojść do tragedii?"
Podczas sesji obecny był także wójt gminy Solina Adam Piątkowski. Samorządowiec podkreślił, że problem z niedźwiedziami pojawiającymi się blisko domów i szkół trwa już od dłuższego czasu.
Jak zaznaczył, gmina stara się działać, ale decyzje dotyczące relokacji lub odstrzału niebezpiecznych zwierząt należą do instytucji centralnych.
"Jako wójt złożyłem dwa wnioski na redukcję dziesięciu niedźwiedzi. Do dzisiaj nie dostałem odpowiedzi, jeden wniosek jest wciąż procedowany. Czy ktoś wreszcie podejmie decyzję? Czy musi dojść do kolejnej tragedii?" – mówił wójt cytowany przez portal esanok.pl.
Władze lokalne przyznają, że mieszkańcy coraz częściej obawiają się o bezpieczeństwo dzieci i osób wracających do domów po zmroku.
Region Bieszczad i Podkarpacia od lat zmaga się z obecnością niedźwiedzi w pobliżu domów i terenów zamieszkałych. Zwierzęta coraz częściej pojawiają się przy drogach, szkołach czy gospodarstwach.
Eksperci podkreślają, że niedźwiedzie zwykle unikają ludzi, jednak każde takie spotkanie może być niebezpieczne, zwłaszcza gdy dochodzi do niego w pobliżu dzieci i ruchliwych miejsc.
Dlatego mieszkańcy oczekują szybkich decyzji i konkretnych działań, które poprawią bezpieczeństwo w regionie.
Zobacz także
Źródło: wiadomosci.gazeta.pl
