
Jeszcze kilka lat temu byłam zachwycona białymi meblami do pokoju dziecięcego. Wyglądały elegancko, nowocześnie i "instagramowo", ale codzienność z małym dzieckiem bardzo szybko zweryfikowała ten wybór. Dziś wiem jedno – przy dzieciach dużo lepiej sprawdzają się zupełnie inne meble, które są trwalsze, praktyczniejsze i znacznie łatwiejsze do utrzymania.
Białe meble wyglądają pięknie tylko na początku
Na zdjęciach w internecie białe meble dziecięce zawsze wyglądają idealnie. Sama dałam się na to skusić. Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy w pokoju naprawdę mieszka dziecko. Wystarczy kilka tygodni codziennego użytkowania, żeby na białych frontach pojawiły się pierwsze ślady, a później jest już tylko gorzej.
Przy dzieciach trudno utrzymać idealny porządek. Maluch dotknie szafki ręką po jedzeniu, przejedzie zabawką albo oprze rowerek i ślad zostaje od razu. Najgorsze są jednak kredki, flamastry i długopisy. Dzieci bardzo często traktują meble jak kartkę papieru. Na białych powierzchniach wszystko widać natychmiast i niestety wiele plam nie schodzi już całkowicie. Do tego dochodzą odciski palców, kurz i smugi. W praktyce takie meble trzeba przecierać kilka razy dziennie.
Nie zapominajmy też, że w pokoju dziecięcym meble są ciągle eksploatowane. Dziecko uderza zabawkami, przesuwa krzesła, otwiera szuflady dziesiątki razy dziennie. Na białych płytach laminowanych bardzo szybko pojawiają się rysy. Problem w tym, że na jasnej powierzchni każda rysa jest wyjątkowo widoczna. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja, gdy mebel się obije lub odpryśnie farba. Wtedy spod białej warstwy zaczyna prześwitywać ciemniejszy materiał i cały mebel wygląda na zniszczony, nawet jeśli ma dopiero rok czy dwa lata.
Dopiero po czasie zrozumiałam, że pokój dziecięcy powinien być przede wszystkim praktyczny. Dziecko ma się tam bawić, rysować, budować i normalnie żyć. Białe meble często wymagają ogromnej ostrożności, a przy dzieciach to po prostu niemożliwe.
Drewniane meble są dużo lepsze do pokoju dziecka
Po czasie wymieniłam część mebli na drewniane meble dziecięce i różnica była ogromna. Drewno znacznie lepiej znosi codzienne użytkowanie. Na naturalnych powierzchniach dużo mniej widać drobne rysy, zabrudzenia czy ślady użytkowania. Nawet jeśli pojawi się małe uszkodzenie, wygląda ono bardziej naturalnie i nie rzuca się tak w oczy. Poza tym drewno daje wrażenie ciepła i przytulności, którego często brakuje przy białych, lakierowanych frontach.
Najbardziej praktyczne okazały się dla mnie meble z sosny, dębu i buku. Sosna jest lżejsza i tańsza, dobrze sprawdza się w pokojach młodszych dzieci. Buk jest bardzo trwały i odporny na codzienne użytkowanie. Z kolei dąb to już praktycznie inwestycja na lata, bo jest ciężki, solidny i bardzo odporny na uszkodzenia. Co ważne, drewniane meble można po jakimś czasie odświeżyć lub nawet delikatnie przeszlifować, czego nie da się zrobić z większością białych płyt meblowych.
Szczerze? Dziś bez zastanowienia wybrałabym naturalne drewno zamiast modnych białych frontów.
Zobacz także
